Nauczyciele w Gdańsku zadają zbyt dużo prac domowych? Sprawę bada wiceprezydent miasta

Co odbiera praca domowa? Odpowiedzi na to pytanie, wśród dyrektorów, nauczycieli czy aktywnych rodziców uczniów, szuka Piotr Kowlaczuk, wiceprezydent Gdańska. Punktem wyjścia do zainicjowanej przez niego debaty jest wystąpienie Rzecznika Praw Dziecka, który alarmuje, że dzieci zasypywane są pracami domowymi.
Nauczyciele w Gdańsku zadają zbyt dużo prac domowych? Sprawę bada wiceprezydent miasta
Piotr Kowalczuk, wiceprezydent Gdańska, który m.in. odpowiada za sprawy oświatowe (fot. Facebook/Piotr Kowalczuk)

- Ilość zadawanych prac domowych niejednokrotnie powoduje, że dzieci i młodzież mają ograniczoną możliwość aktywnego uczestniczenia w życiu rodzinnym, w tym kultywowania tradycji wspólnego spędzania czasu z rodzicami i rodzeństwem, a także wywiązywania się z obowiązków domowych, które również odgrywają istotną funkcję wychowawczą - problem podniósł Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka.

List w tej sprawie - nie pierwszy raz - skierował do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Do tej pory nie doczekał się odpowiedzi, w której resort poruszyłyby wszystkie przedstawione przez niego wątki.  

Tymczasem reakcja przyszła ze strony przedstawiciela samorządu. Piotr Kowlaczuk, wiceprezydent Gdańska, zaprosił dyrektorów gdańskich szkół do dyskusji na temat zbyt dużej ilości prac domowych. 

- Problem nadmiernego obciążenia pracami domowymi występuje. Do czasu nagłośnienia sprawy przez Rzecznika Praw Dziecka istniały lokalne inicjatywy, często ograniczające się do jednej ze szkół, w której starano się temu sprostać. Trzeba sobie jasno powiedzieć, czemu ma służyć praca domowa, jeżeli ma zastępować to, czego nie udało się zrobić podczas lekcji, to fatalny błąd - podkreśla zastępca prezydenta Gdańska w rozmowie z portalem trojmiasto.pl. - Jeżeli jednak praca domowa wprowadza np. do realizowanego w szkole projektu i polega np. na wywiadzie z dziadkami czy rodzicami, wówczas spełnia swoją funkcję - dodaje wiceprezydent miasta. 

Swoim pomysłem Kowalczuk podzielił się na Facebook, gdzie zaproszenie do rozmów spotkało się ze sporym zainteresowaniem ze strony środowiska nauczycieli.

"Od jakiegoś czasu też się nad tą kwestią pochylam. Myślę kilka razy zanim coś zadam, analizuję czas, jaki praca dodatkowa może uczniom zabrać i jaki cel chcę nią osiągnąć. Nawet czasami mam wyrzuty, że mało zadaję. Zgadzam się Panie Prezydencie, że temat potrzebuje szerokich konsultacji na wyższym szczeblu. Dziękuję" - czytamy w komentarzu. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE