PARTNER PORTALU
  • BGK

Białystok: PiS pyta prezydenta miasta o nagrody i premie w magistracie

  • PAP/JS    12 kwietnia 2018 - 17:54
Białystok: PiS pyta prezydenta miasta o nagrody i premie w magistracie
(fot. pixabay.com)

Radni PiS chcą, by prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski przedstawił im informacje na temat nagród i premii, przyznanych przez niego w latach 2006-2018 pracownikom magistratu. W czwartek (12 kwietnia) szef klubu radnych PiS Henryk Dębowski złożył w tej sprawie interpelację.




  • Radni PiS zapewniali w czwartek na konferencji prasowej, że interpelacja to wynik wyłącznie pytań mieszkańców Białegostoku kierowanych do radnych PiS.
  • "Nie będziemy organizowali żadnych konwojów wstydu (...), natomiast widzimy potrzebę przekazania mieszkańcom Białegostoku, ile z naszych podatków, z naszego zadłużonego budżetu, trafiło takich pieniędzy. I taki cel nam przyświeca" - mówił radny Piotr Jankowski.
  • Odnosząc się faktu, że politycy Platformy Obywatelskiej krytykowali nagrody, które otrzymali członkowie rządu, Henryk Dębowski zarzucił działaczom PO "podwójną moralność".

Pytając o pracowników radny zwraca uwagę na doradców i asystentów oraz - jak to określił w interpelacji - ścisłe kierownictwo urzędu, pyta również o szefostwo spółek komunalnych, interpeluje też w sprawie udzielenia informacji o dodatkach specjalnych, przyznanych pracownikom magistratu od kwietnia 2009 roku do końca 2016 roku pytając o ich podstawę prawną.

W interpelacji jest również nawiązanie do zapowiedzi prezydenta Truskolaskiego z czerwca 2015 roku, kiedy mówił on o zmniejszeniu wydatków na administrowanie miastem. Henryk Dębowski pyta w związku z tym, czy były przyznawane nagrody dla zastępców prezydenta, czy władze spółek komunalnych otrzymywały premie i czy pensje członków rad nadzorczych tych spółek zmniejszyły się, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami.

Radni PiS zapewniali w czwartek na konferencji prasowej, że interpelacja to wynik wyłącznie pytań mieszkańców Białegostoku kierowanych do radnych PiS. "Nie będziemy organizowali żadnych konwojów wstydu (...), natomiast widzimy potrzebę przekazania mieszkańcom Białegostoku, ile z naszych podatków, z naszego zadłużonego budżetu, trafiło takich pieniędzy. I taki cel nam przyświeca" - mówił radny Piotr Jankowski.

Odnosząc się faktu, że politycy Platformy Obywatelskiej krytykowali nagrody, które otrzymali członkowie rządu, Henryk Dębowski zarzucił działaczom PO "podwójną moralność".

"Bo już nie mówią, nie wypominają i nie wskazują, jakie nagrody zostały przyznane za ich kadencji, jakie było ich uzasadnienie dla tych nagród, dlaczego takie nagrody w ogóle były przyznane i w jakiej wysokości. Dlatego postanowiliśmy zadać szczegółowe pytania panu prezydentowi Truskolaskiemu, który jest popierany przede wszystkim przez PO i Nowoczesną" - mówił przewodniczący klubu radnych PiS.

Dodał, że w pytaniu o asystentów, doradców i kadrę kierowniczą chodzi o stanowiska obejmowane z klucza politycznego. Wezwał prezydenta i podległych mu urzędników, aby zwłaszcza dodatki specjalne, wypłacone - jak mówił powołując się na opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej - bez należnej podstawy prawnej, osoby, które je otrzymały, przekazały na cel charytatywny.

Według jego szacunków, średnio co roku pracownikom podległym prezydentowi Białegostoku wypłacanych jest w sumie ok. 1 mln zł nagród.

"Metoda przykrywania swoich błędów, czy nawet nadużyć, jest metodą starą jak świat i ta dzisiejsza konferencja radnych Prawa i Sprawiedliwości jest tego najlepszym przykładem" - powiedziała dziennikarzom rzecznik prezydenta miasta Urszula Mirończuk.

Zaznaczyła, że gdy wpłynie interpelacja, będzie radnym udzielona stosowna odpowiedź. Mówiła, że w budżecie miasta rokrocznie rezerwowana jest kwota na "dodatkowe świadczenia". Jako przykłady pracy, za którą urzędnicy dostają nagrody, podała pozyskanie przez Białystok (w ub. tygodniu była podpisywana umowa z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości) 172,5 mln zł dofinansowania inwestycji drogowych z programu Polska Wschodnia.

Mirończuk mówiła, że nie byłoby to możliwe bez wiedzy i kompetencji urzędników, czy stosownego zarządzania, np. z poziomu dyrektorów departamentów. "I na przykład za taką pracę urzędnicy otrzymują nagrody. Wszystko jest jawne, wszystko jest publiczne. Przecież gdyby rada miasta nie uchwaliła tego typu pozycji w budżecie, to tego typu nagród po prostu by nie było" - dodała rzecznik prezydenta Białegostoku

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.