By nie wpaść w pułapkę średniego dochodu potrzeba gruntownej reformy administracji publicznej

  • Newseria.pl/AT
  • 20-03-2015
  • drukuj
– Najlepszym scenariuszem, którego realizacja pozwoli uniknąć wpadnięcia w pułapkę średniego dochodu, jest gruntowna reforma administracji publicznej, ale nie rewolucja – zaznacza Łukasz Pokrywka, wiceprezes Instytutu Kościuszki.

By nie wpaść w pułapkę średniego dochodu potrzeba gruntownej reformy administracji publicznej
Potrzebne zmiany to usprawnienie kwestii instytucjonalnych – przepisów, systemu podatkowego, administracji i instytucji publicznych (fot.flickr.com/Hartwig HKD)

W Polsce trzeba zwiększyć inwestycje w nowe technologie, tworzyć i promować własne marki oraz usprawniać państwową administrację. Bez tego grozi nam zjawisko zwane przez ekonomistów pułapką średniego dochodu, charakterystyczne dla państw goniących bogatszy Zachód. Oznacza ono długotrwałe i znaczące obniżenie tempa wzrostu gospodarczego.

– Pułapka średniego dochodu jest nowym pojęciem – mówi Łukasz Pokrywka, wiceprezes Instytutu Kościuszki. – Istnieje wśród ekonomistów spór co do tego, czy rzeczywiście takie pojęcie powinno być stosowane, a jeżeli tak, to czy Polska utknęła na średnim poziomie dochodu. Teoretycznie rzecz biorąc, poziom PKB per capita w Polsce plasuje się powyżej tego progu. W związku z czym można by było zadać pytanie, czy wszystko jest w porządku i czy Polska rozwija się w sposób poprawny w ostatnich latach.

Czytaj też: Najpierw unijne fundusze, potem reforma samorządów

Middle income trap, czyli pułapka średniego dochodu to zjawisko charakterystyczne dla państw rozwijających się i chcących się szybko bogacić. To pewnego rodzaju przegrzanie gospodarki spowodowane tym, że dotychczasowe impulsy rozwoju przestają działać. Ekonomiści zauważyli, że krytycznym momentem było w wielu krajach rozwijających się przekroczenie poziomu dochodu w wysokości 16,7 tys. dolarów na głowę mieszkańca. Polska przekroczyła go w 2010 roku. Potem obserwowano długotrwałe spowolnienie gospodarcze.

– Jeżeli popatrzymy na dane statystyczne i porównamy Polskę do krajów regionu albo do całej Unii Europejskiej, to możemy być z siebie dumni, dlatego że w ostatnich kilku latach Polska dokonała ogromnego skoku. Jeżeli jednak porównamy się poziom życia, nie trzeba być ekspertem, żeby dostrzec ogromny dystans, jaki nas dzieli od wysoko rozwiniętych krajów – mówi Pokrywka.

Minister finansów zapowiada, że PKB Polski ma w 2015 roku sięgnąć 71 proc. średniej w Unii Europejskiej. Jak jednak podkreśla ekspert, pułapka średniego dochodu to nie tylko kwestia tempa rozwoju, lecz także jego motorów.

– Ważne jest to, czy wzrost gospodarczy jest generowany przez prostą imitację, przez podwykonawstwo dla zaawansowanych firm zagranicznych, czy może to polskie firmy kreują marki i produkty, które są znane, cenione i kupowane przez ludzi na całym świecie. Niestety, takich przykładów znanych polskich marek, znanych na świecie, jest bardzo mało i można je pewnie policzyć na palcach jednej ręki lub dwóch – tłumaczy Łukasz Pokrywka.

Jego zdaniem w Polsce ryzyko wpadnięcia w pułapkę średniego dochodu istnieje. Są jednak możliwości, by temu zapobiec. Efektem pułapki jest bowiem długotrwałe spowolnienie gospodarcze.

– Przede wszystkim trzeba zmienić politykę gospodarczą – przekonuje wiceprezes Instytutu Kościuszki. – Polska nie może przyciągać inwestorów tylko tanią siłą roboczą, dlatego że jest więcej krajów, które są konkurencyjnych kosztowo. Nie ma prostego rozwiązania, jak przejść na inny poziom wzrostu gospodarczego. Mówi się o większych wydatkach na badania i rozwój, jednak nie można dosypywać więcej pieniędzy do nieefektywnego i nieszczelnego systemu edukacji, który jest oderwany od gospodarki i nieefektywny.

Kolejne potrzebne zmiany to usprawnienie kwestii instytucjonalnych – przepisów, systemu podatkowego, administracji i instytucji publicznych.

– Najlepszym scenariuszem, którego realizacja pozwoli uniknąć wpadnięcia w pułapkę średniego dochodu, jest gruntowna reforma administracji publicznej, ale nie rewolucja – zaznacza Łukasz Pokrywka. – Chodzi o ewolucyjne zmiany, które być może z poziomu urzędniczego wydają się drobne i nieistotne, ale z punktu widzenia codziennego prowadzenia biznesu są kluczowe, ponieważ zmniejszają nakład czasu, pieniędzy i energii ludzi, którzy kreują wzrost gospodarczy albo przynajmniej powinni go kreować.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

LICHY!! Wszelkie niby mądre zamiary naprawy samorządów, to pijar klawy pod publikę i prezentowanie poglądów. Normalny nie analizuje, a widzimisię swoje realizuje, coś tam zaoferuje,ale bubla nieudanego nie prostuje. Pomysły władzy i im służebnych jedną myśl uznają... i poprzez kosmetyczny zabieg "republiki"umacniają. Morał:większe gminy, powiaty i będzie w kraju cacy, a to znaczy rodacy, że układ rządzenia jest "ladacy." rozwiń

Chełmianin N, 2015-03-22 10:58:35 odpowiedz

To nie ma szans, to jest Polska po prostu, nikt tego nie zrobi, będą woleli żyć tak jak teraz, czyli ci poza państwówki zapier...dalają jak woły,a ci z państwówki nic nie robią. W Kanadzie była taka akcja w latach chyba 70, ale ona zakończyła się sukcesem.

antyurzędnik, 2015-03-22 04:14:06 odpowiedz

Słyszę te mantry od lat i co? I gów....Beton urzędniczo-administracyjny hamuje wszelką innowacyjność, już na etapie projektów! Blokuje się te niezależne, a promuje swojaków i Przyjaciół Królika!

glews, 2015-03-20 14:51:06 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE