Coraz gorsza sytuacja na śląskim rynku pracy

Sytuacja na rynku pracy w woj. śląskim pogarsza się, również w samych Katowicach, gdzie przez ostatni rok odnotowano największy w regionie - o 23 proc. - wzrost liczby bezrobotnych - alarmuje śląski SLD. Uważa, że władze regionu nie mają pomysłu na poprawę sytuacji.
Coraz gorsza sytuacja na śląskim rynku pracy

Podczas wtorkowej konferencji prasowej w Katowicach przedstawiciele śląskich struktur Sojuszu zaprezentowali przygotowany przez partię raport o rynku pracy w regionie, przedstawili też własne pomysły na poprawę sytuacji.

Oparty na danych GUS i MPiPS, przygotowany w ostatnich tygodniach raport SLD wskazuje m.in., że woj. śląskie pod względem bezwzględnej liczby zarejestrowanych bezrobotnych zajmuje drugie miejsce w kraju po Mazowieckim (222 tys. na koniec stycznia, 225 tys. w marcu). Mimo że stopa bezrobocia 11,9 proc. (na koniec stycznia) jest w Śląskiem niższa niż przeciętna w Polsce, niższa niż przeciętna jest również dynamika zatrudnienia.

Czytaj też: Stopa bezrobocia wyniosła 14,3 proc.

"Obserwuje się bardzo duży wzrost liczby bezrobotnych, szczególnie w centrum aglomeracji, w Katowicach - gdzie rok do roku liczba ta zwiększyła się o 23 proc." - akcentował sekretarz śląskiej rady SLD Tomasz Niedziela. Dodał, że woj. śląskie zostało mocno dotknięte restrukturyzacją zatrudnienia w zakładach pracy. "To m.in. Fiat w Tychach, ale też inne zwolnienia grupowe. Jesteśmy drudzy pod tym względem, jeżeli chodzi o 2012 r." - wskazał.

Niedziela przypomniał, że Sojusz w ramach przedstawionego we wrześniu ub. roku programu gospodarczego "Nowa Strategia dla Polski" przewiduje utworzenie w woj. śląskim 67 tys. nowych miejsc pracy. Jak wymieniał, chodzi m.in. o program inwestycji publicznych wykorzystujący na szczeblu centralnym i samorządowym środki nowej perspektywy unijnej, które miałyby być "bardziej racjonalnie niż dotąd wydawane" i "uruchamiać nowe miejsca pracy".

Drugim pomysłem SLD są realizowane przez samorządy inwestycje państwa w budowę infrastruktury lokalnej - warte co najmniej 8 mld zł rocznie. Kolejny pomysł to inwestycje centralne - utworzenie w Polsce trzech specjalnych stref ekonomicznych, w których państwo realizowałoby planową politykę inwestycyjną preferującą wybrane grupy przemysłu. Jedna z takich stref, pod nazwą Południowy Okręg Przemysłowy, miałaby objąć Kraków i Katowice.

Szef śląskiego SLD poseł Marek Balt mówił, że miejsc pracy w regionie ubywa, a mimo to "pomysłem na walkę z bezrobociem jest propozycja strony rządowej budowy trasy S1 na terenach pokładów węgla i tak naprawdę likwidacja 3 tys. miejsc pracy w regionie". Chodzi o proponowane przebiegi trasy przez pola wydobywcze kopalni Brzeszcze, które według jej właściciela, Kompanii Węglowej, skróciłyby 30-letnią żywotność kopalni o 10-12 lat. "Dziś nie możemy patrzeć tylko na to, co jest dzisiaj" - wskazał Balt.

Z kolei b. szef Wojewódzkiego Urzędu Pracy, wiceprezydent Częstochowy Przemysław Koperski uznał, że instytucje woj. śląskiego nie mają pomysłu np. na, to co zaproponować zwalnianym w branży motoryzacyjnej. Wyjaśnił, że jako członek komitetu monitorującego w regionie Program Operacyjny Kapitał Ludzki, proponował, by blisko 20 mln zł - zamrożone w programie pod kątem konkursu na działania wspierające zwalnianych pracowników - przeznaczyć tylko na systemową pomoc urzędów pracy dla zwalnianych właśnie w tej branży.

"Władze regionalne brnęły dalej w konkurs, na który wpłynęło ponad 100 wniosków w większości prywatnych firm spoza woj. śląskiego; tylko 7 złożyły regionalne instytucje. Dotąd nie pojawiła się nawet lista rankingowa tego konkursu" - wskazał Koperski. Zaznaczył, że środki te można wydawać tylko na wsparcie w ciągu 6 miesięcy od utraty pracy, a więc ci, którzy otrzymali zwolnienia 31 grudnia ub. roku już nie zdążą się zakwalifikować do tych działań.

"Wszystko wskazuje, że pieniądze zamiast na Śląsku będą wydawane nieudolnie przez firmy spoza terenu województwa" - ocenił Balt.

Jak podkreślił Koperski, o złym działaniu regionalnych instytucji w tej kwestii świadczy też m.in. fakt, że do niedawna średnia ocena wniosków składanych do WUP trwała 14 miesięcy - najdłużej w kraju.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.