Czy miasto dołoży do PUP?

Jeśli prezydent Radomia nie dołoży 700 tys. zł dla Powiatowego Urzędu Pracy, trzeba będzie zwolnić 20 pracowników - zapowiedział w środę dyrektor tej placówki. Starosta radomski, któremu podlega PUP, rozważa skierowanie sprawy do sądu przeciwko władzom miasta.
Czy miasto dołoży do PUP?
Chodzi o dotację, którą co roku władze miasta (zabierz głos/oceń prezydenta) i powiatu przeznaczają na funkcjonowanie Powiatowego Urzędu Pracy w Radomiu i obsługę bezrobotnych.

W projekcie przyszłorocznego budżetu miasta władze Radomia zarezerwowały na ten cel 5 mln zł, o 250 tys. zł mniej niż w tym roku i o 700 tys. zł mniej niż PUP spodziewał się dostać na przyszły rok od miasta.

Władze Radomia uważają, że koszty utrzymania urzędu pracy są zbyt wysokie, stąd niższa dotacja. Krytykują dyrektora placówki za przyznane pracownikom podwyżek i nagród. Magistrat sugeruje, że PUP powinien gospodarować finansami oszczędniej.

Zgodnie z przepisami, kosztami utrzymania urzędu pracy dzielą się starosta i prezydent miasta proporcjonalnie do liczby mieszkańców na terenie powiatu i miasta. Według wyliczeń, 60 proc. kosztów utrzymania PUP powinien ponosić Urząd Miejski w Radomiu, a 40 proc. Starostwo Powiatowe.

Podczas środowej konferencji prasowej starosta radomski Mirosław Ślifirczyk określił sytuację jako patową. Zapowiedział, że jeśli miasto nie zwiększy dotacji, wówczas starostwo wystąpi na drogę sądową.

Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Radomiu Józef Bakuła podkreślił, że mniejsza dotacja od władz miasta będzie się wiązać z koniecznością ograniczenia kosztów poprzez redukcję zatrudnienia w PUP-ie. W ocenie dyrektora, trzeba będzie zwolnić 20 pracowników pośredniaka.

Kilka dni temu, podczas sesji Rady Miejskiej w Radomiu, wiceprezydent Radomia Anna Kwiecień określiła zapowiedzi o zwolnieniach w urzędzie pracy jako próbę szantażu. Skrytykowała też szefa PUP-u za to, że dał swoim pracownikom podwyżki i nagrody.

Bakuła tłumaczył, że pieniądze na nagrody pochodziły z funduszu pracy. Według niego, pracownikom należała się gratyfikacja finansowa za dobrą pracę. Jak podkreślał, w 2010 r. radomski PUP zdobył i wydał aż 70 mln zł na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu.

Bakuła zaznaczył, że przyszłoroczna subwencja z miasta w planowanej przez PUP wysokości 5,7 mln zł to "niezbędne minimum do przerwania roku". "Pozwala ona na bardzo oszczędne przetrwanie roku, bez podwyżek i nagród" - stwierdził szef pośredniaka.

Rzeczniczka prezydenta Radomia Katarzyna Piechota-Kaim powiedziała, że magistrat nie wyklucza dalszych rozmów nt. wysokości subwencji. "5 mln zł zarezerwowane w projekcie budżetu na przyszły rok to kwota wyjściowa" - stwierdziła.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.