Czy urzędnicy zarabiają za dużo?

– Nie możemy dopuścić do sytuacji negatywnego naboru do pracy w urzędach – mówi wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli Wojciech Misiąg.
Czy urzędnicy zarabiają za dużo?

Czy urzędnicy zarabiają w Polsce za dużo? - Za tym pytaniem kryje się przeświadczenie, że urzędnicy nic nie robią - odpowiada Misiąg. - Niestety, są i tacy. Nawet gorzej, bo zdarza się, że jeszcze przeszkadzają tym, którzy próbują coś zrobić. W ich przypadku jakiekolwiek wypłacone przez państwo pieniądze będą za duże.

Czytaj też: Chcą zakazu zatrudniania znajomych w urzędach

Wiceprezes NIK dodaje jednak, że mamy w Polsce dużą grupę urzędników, którzy zarabiają za mało. Za mało w stosunku do swoich kompetencji i swojej efektywności.

Czytaj też: Praca w urzędzie - nowy obiekt pożądania

- Dziś najważniejszą sprawą jest, by nie dopuścić w urzędach do sytuacji negatywnego naboru - mówi Misiąg. I podaje przykład: - Wyobraźmy sobie młodego człowieka, wybitnie utalentowanego i dobrze rokującego zawodowo. Ma przed sobą kilka możliwych ścieżek kariery. Myśli o pracy w administracji publicznej, ale ze względu na żonę, na rodzinę, nie pójdzie dziś do pracy w urzędzie. Bo pensja, którą dostanie, nie zapewni mu życia choćby na miarę ich minimalnych aspiracji.

Czytaj też: Praca w urzędzie bez konkursu, czyli po znajomości?

Dobre zarobki gwarantują, że przy naborze do pracy wybiera się spośród najlepszych. W administracji publicznej pula pieniędzy będzie jednak zawsze ograniczona. Najważniejsze więc, żeby publiczne środki były możliwie jak najlepiej wykorzystywane.

- Jeśli opłacamy osoby mało przydatne, jeśli mamy w pewnych miejscach spore przerosty zatrudnienia, to z kolei brakuje pieniędzy tam, gdzie ich potrzebujemy, i dla tych, którzy najbardziej na nie zasługują - stwierdza Misiąg. Nie ukrywa jednak, że zmiana tej sytuacji wymaga dość radykalnych przedsięwzięć.

W odpowiedzi na pytanie, czy Najwyższa Izba Kontroli widzi dla siebie rolę kreowaniu dobrych i sprawnych urzędów, Misiąg odpowiada krótko: - Tak, i to jest bardzo ważna rola. Według niego NIK powinna propagować aktywne podejście do roli urzędnika w administracji publicznej.

Co to znaczy? Misiąg wraca do kwestii niejednoznacznych przepisów. - Jeśli urzędnik musi pracować w gęstwinie paragrafów, których czasami nie rozumieją nawet ich twórcy, to my musimy brać to pod uwagę - tłumaczy, choć jednocześnie zaznacza, że NIK od lat walczy o poprawę polskiego prawa.

- Póki co jednak nie może nam wystarczać tłumaczenie, że urzędnik w sprawie obywatela, który do niego przyszedł z problemem, nie zrobił nic niezgodnego z przepisami. Bo to może oznaczać, że w ogóle nic nie zrobił. A my zmieniamy perspektywę i pytamy: czy pomogłeś temu człowiekowi, czy zrobiłeś w jego sprawie wszystko, co mogłeś? I jeśli okazałoby się, że nie, to mimo niezłamania żadnego przepisu ocenimy to działanie negatywnie.

Misiąg powtarza, że kontrolerzy muszą zacząć akceptować ryzyko ponoszone przez urzędników. - Jeśli wiemy, że urzędnik jest postawiony wobec dylematu, wobec którego nie powinien być postawiony, to musimy ocenić nie tylko to, który przepis złamał (bo najczęściej i tak któryś musiał złamać), ale czy zachował się przy tym racjonalnie i przyzwoicie, tak po prostu po ludzku.

Czy kontrolerzy NIK są gotowi, by w ten sposób patrzeć na ręce urzędników? - Wszystko, co powiedziałem do tej pory, odnosi się również do naszych pracowników - odpowiada Misiąg.

- Ogromna większość kontrolerów już zrozumiała tę zmianę w myśleniu o administracji publicznej. Ale nie wszyscy. Niektórym wciąż trudno przyjąć do wiadomości, że jeśli urzędnik działał legalnie, to jeszcze za mało. Dużo za mało. Jako Najwyższa Izba Kontroli musimy wymagać czegoś więcej - dodaje.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (10)ZOBACZ WSZYSTKIE

A oczym tu dyskutować! ZDECYDOWANIE ZA DUŻO I ZDECYDOWANIE ZA MAŁO! Za duzo w stosunku do reszty pracowników zwlaszcza firm prywatnych, gdzie odpowiedzialnośc jest wieksza, a niepewność pracy duuużżżżo wieksza. Za malo w stosunku do krajów europejskich, czy też poziomu bezpieczeństwa socjalnego...... rozwiń

antybiur, 2013-02-04 16:37:27 odpowiedz

Jestem urzędnikiem i zgodzę się z tym że zatrudnia się ludzi po znajomości i widzę brak kompetencji tych że pracowników. Co do zarobków, wszyscy wierzą w dane statystyczne które pokazują bzdury. Ludzie zarabiają tutaj ok. 1,5 tyś zł. Obowiązków przybywa a ludzi ubywa. Jeśli ktoś nie pracował nigdy w... urzędzie to nie pozna prawdy. Prawda jest tak że wszyscy powinniśmy więcej zarabiać a Polacy oczywiście patrzą na drugiego biedaka za płotem bo se auto kupił na raty a nie patrzy na ludzi którzy nas okradają na wysokich stanowiskach i premie sobie przyznają!! rozwiń

Morfeusz, 2013-02-04 12:20:57 odpowiedz

Jestem urzędnikiem i zarabiam za przeproszeniem "gowniane" pieniadze. Tyram, biegam i przychodzący peten mówiacy że płaci na mnie podatki mnie rozbawia. trzeba w końcu astertywnie ich zapytac "jakie podatki ? " i na ile to starcza ? drogi , szkoły armia ...itd. Nie chce nikogo ob...rażac, ale te wasze podatki to nie starczaja na waciki, jak chcecie być opsługiwani jak w Hiltonie płaćcie 100 razy wiecej. Za te grosze to i obsłaga hipermarketowa to za dużo. Z jednej strony chcecie kapitalizmu, z drugiej nie chcecie wiedzieć że wszystko kosztuje rozwiń

Lustro, 2012-12-08 22:22:13 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE