PARTNER PORTALU
  • BGK

Diety radnych w 2018 r. Kwota bazowa to nie wszystko

  • Agnieszka Widera-Ciochoń    16 stycznia 2018 - 06:00
Diety radnych w 2018 r. Kwota bazowa to nie wszystko
Najwyższe wysokości diet dotyczą radnych gmin liczących powyżej 100 tys. mieszkańców (fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl)

Od ok. 1342 zł do niecałych 2685 zł – na takie uposażenie mogli liczyć radni w 2017 r. W 2018 r. diety nie powinny ulec zmianom. O ile w ferworze kampanii wyborczej rajcowie nie przypomną sobie o pewnych deklaracjach.




  • Wysokość diet radnych samorządowych określona jest ustawowo i zależna od wielkości miejscowości.
  • Dieta to nie wynagrodzenie, a rekompensata za utracone zarobki i zwrot kosztów ponoszonych przy wykonywaniu mandatu.
  • Co ciekawe, radni sami częściej wnoszą o obniżanie diet, niż żalą się na ich wysokość.

Przypomnijmy - wysokość diet przysługujących radnemu gminy nie może przekroczyć półtorakrotności kwoty bazowej określonej w ustawie budżetowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Chodzi oczywiście o kwotę w skali miesiąca.

Kwota bazowa kluczowa

Projekt budżetu państwa na 2018 r. pozostawia wspomnianą kwotę na poziomie z 2017 r., czyli 1789,42 zł. Oznacza to, że w 2018 r. maksymalna wysokość diet przysługujących radnemu gminy w ciągu miesiąca wynosi 2684,13 zł (100 proc. maksymalnej wysokości diety), przy czym dotyczy to największych gmin, liczących powyżej 100 tys. mieszkańców.

Radni mniejszych miejscowości otrzymują niższe kwoty. W gminach od 15 tys. do 100 tys. osób maksymalna dieta to 2013,10 zł (75 proc. maksymalnej wysokości diety), zaś w gminach, które mają mniej niż 15 tys. mieszkańców – 1342,07 zł (50 proc. maksymalnej wysokości diety).

Do ich diet wliczają się też dodatki funkcyjne czy delegacje.

- Trzeba pamiętać, że dieta radnego to nie wynagrodzenie jak w przypadku zawodowych posłów. Nie mamy zawodowych radnych, to funkcja społeczna, a dieta radnego jest rekompensatą za utracone zarobki i zwrotem kosztów przy wykonywaniu mandatu radnego – przypomina Wiesław Grzymała, przewodniczący Rady Miejskiej w Łomży.

Obniżenie czy rezygnacja z diety. Powody czasem wątpliwe

Jego zdaniem postawienie wysokości kwoty bazowej i diet na ubiegłorocznym poziomie to dobre rozwiązanie. – W 60-tys. Łomży to adekwatne kwoty do realiów – dodaje Grzymała.

To jednak w Łomży w połowie 2017 r. opozycyjni radni próbowali przeforsować projekt zakładający obniżenie diet wszystkim miejskim rajcom. Pomysł nie zyskał akceptacji większości.

- Moim zdaniem nie było to podyktowane chęcią oszczędności, ale pewnym rozgoryczeniem grupy radnych, którzy utracili dodatki funkcyjne. Zmniejszona bowiem została liczba komisji stałych, a tym samym część radnych funkcyjnych wróciła do „gołych” diet, więc chcieli, by wszyscy dostawali mniej – twierdzi przewodniczący łomżyńskiej rady.

Jego zdaniem także deklaracje radnych o chęci przekazywania diet na szczytne cele (zgodnie z prawem nie można się zrzec prawa do diety - przyp.red.) czy obniżania uposażenia to populistyczne deklaracje.

- Często radni, którzy takie deklaracje składali przed wyborami czy tuż po wyborach, w kolejnych latach kadencji o tym zapominają – komentuje przewodniczący.

Dieta - marchewka i kij

Przypomnijmy, że podczas kampanii wyborczej w 2014 r. jeden z kandydatów na radnego Katowic obiecywał na swoich plakatach: zagłosuj na mnie, a ja oddam dietę na cele charytatywne. Mieszkańców tym jednak nie przekonał i mandatu radnego miejskiego nie zdobył.







×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.