Drugi dzień protestu w kieleckim PKS

ZAKTUALIZOWANY: Ok. 30 związkowców Solidarności z PKS w Kielcach drugi dzień okupuje gabinet prezesa spółki. Pracownicy nie chcą restrukturyzacji firmy, w wyniku której pracę może stracić 77 osób. Domagają się ustąpienia prezesa.
Drugi dzień protestu w kieleckim PKS

Jak powiedział w czwartek przewodniczący zakładowej Solidarności Zbigniew Zwierzyński, w nocy w biurze dyżurowało 20 osób. Zapowiedział, że protestujący nie opuszczą gabinetu do momentu ustąpienia prezesa, bądź odwołania go ze stanowiska. Związkowcy nie wykluczają zaostrzenia protestu, nie chcieli jednak mówić o szczegółach.

Rano, kiedy prezes spółki Marek Wołoch pojawił się w firmie protestujący przywitali go okrzykami: "likwidator" i "precz z Wołochem". Prezes powiedział, że rano podpisał niezbędne dokumenty i wziął urlop na żądanie, ale w piątek ma zamiar przyjść do pracy.

Kielecki PKS jest w trakcie procesu prywatyzacji. Protestujący uważają, że ewentualną restrukturyzację firmy należy odłożyć do czasu, kiedy pojawi się prywatny inwestor. Z nowym właścicielem chcą negocjować korzystny pakiet socjalny dla zwalnianych pracowników.

Jak powiedział szef drugiego związku pracowniczego działającego w firmie - Związku Zawodowego Kierowców - Bogusław Moczoń, choć organizacja sprzeciwia się zwolnieniom grupowym, nie popiera sposobu prowadzenia protestu przez Solidarność.

Protest rozpoczął się w środę rano, kiedy pracownicy PKS weszli do gabinetu prezesa. Po całodziennych rozmowach pomiędzy kierownictwem firmy i związkowcami, w których brali udział policyjni negocjatorzy, prezes mógł opuścić biuro.

Zgodnie z regulaminem zwolnień w kieleckim PKS do końca czerwca z firmy może odejść maksymalnie 77 osób - kierowców, mechaników i pracowników administracji.

Jak tłumaczył wcześniej prezes Wołoch, restrukturyzacja jest konieczna ze względu na nierentowność głównej działalności firmy - prowadzonej komunikacji zwykłej. W grudniu 2009 r. zarząd spółki podjął decyzję o likwidacji ok. 35 kursów, do końca maja ma być zlikwidowanych kolejnych 60. To powoduje ograniczanie taboru i kosztów eksploatacji oraz redukcję zatrudnienia. Według prezesa kielecki PKS nie jest w stanie sprostać cenowo ani sprzętowo dużej konkurencji prywatnych busów jeżdżących w województwie świętokrzyskim.

Z czternastoma osobami, które są w grupie przeznaczonych do zwolnienia, nie będą przedłużone umowy okresowe; ponad dwadzieścia zaś ma uprawnienia do świadczeń przedemerytalnych.

Zdaniem Wołocha restrukturyzacja ma przyczynić się do poprawienia kondycji finansowej spółki w sytuacji, w której nie doszłoby do prywatyzacji i zapobiec ogłoszeniu upadłości firmy. Firma jest zadłużona na ponad 3 mln zł, to głównie zaległości skarbowe i składki ZUS.

W czwartek upływa termin składania przez firmy zainteresowane przejęciem kieleckiego PKS do Ministerstwa Skarbu Państwa wiążących ofert prywatyzacji. Wstępnie zainteresowanie kupnem spółki wyraziły trzy przedsiębiorstwa: Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Kielcach, Echo Investment i Tatry Polskie.

Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej w Kielcach zatrudnia obecnie 183 osoby.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE