Ewa Kopacz: Czy premier obraża urzędników?

  • Piotr Toborek
  • 18-02-2015
  • drukuj
Zebraliśmy komentarze po słowach Ewy Kopacz nawołującej urzędników do lepszej pracy.
Ewa Kopacz: Czy premier obraża urzędników?
Premier Kopacz namawia urzędników do lepszej pracy i obiecuje podwyżki - fot. pixabay

Premier Ewa Kopacz podczas poniedziałkowego spotkania z okazji 95-lecia Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego zaapelowała do wszystkich urzędników w kraju o lepsze, bardziej przyjazne obsługiwanie obywateli.

„Szok. Co ona premierem jest, żeby mówić, jak mamy pracować?” – komentuje na naszym forum Czytelnik.

„Taaak – przekażcie wiedzę młodszym, bo ci będą zaraz tak zdesperowani bezrobociem, że wejdą na Wasze stanowiska za połowę Waszej stawki!” – dodaje inny, odnosząc się do nawoływań premier, aby doświadczeni pracownicy wzięli pod opiekę młodszych.

– To brak kultury – ocenia wypowiedź Ewy Kopacz dr Stefan Płażek z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego UJ. – Po pierwsze dlatego, że nie tylko chrześcijanie powinni pamiętać o tym, że grzechem jest widzieć źdźbło w oku bliźniego, a w swoim nie dostrzegać belki. To pewna prawda uniwersalna i wszyscy powinni o niej pamiętać, także pani premier.

Podczas lubelskiego spotkania Ewa Kopacz jednocześnie zapowiedziała, że czas najwyższy zastanowić się nad odmrożeniem zarobków w urzędach.

Czy można więc mówić o zasadzie kija i marchewki? – Nie, bo te dwie sprawy się nie łączą – odpowiada dr Płażek. – Zamrożenie płac nie było przecież skutkiem złej pracy urzędników tylko dziury w budżecie, za którą nie odpowiadają szeregowi urzędnicy, lecz rządzący.

Jak dodaje ekspert, wypowiedź jest tym bardziej niestosowna, że rząd od lat nie zajął się tym, jak pracują urzędnicy. – Oszczędza się na każdym kroku, nie ma szkoleń, podwyżek, ciągle odkłada się zmiany systemowe, nie można się więc w ten sposób wypowiadać – dodaje.

Zdaniem dra Płażka urzędnicy mają prawo czuć się dotknięci: – Ja bym był bardzo urażony – komentuje nasz rozmówca.

– Niby to uprzejme słowa, ale skoro ktoś tak mówi, to jednak zakłada, że urzędnicy pracują źle, a to nieprawda – mówi Robert Barabasz, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej NSZZ „Solidarność”. – Jestem urzędnikiem od 30 lat i widzę, jak zmieniło się podejście do obywateli, nie ma dzisiaj mowy o lekceważeniu czy zbywaniu, ale ciągle pokutuje stereotyp z czasów PRL-u. Oczywiście zawsze zdarzy się jakiś pojedynczy przypadek nieodpowiedniego zachowania, ale to są wyjątki, które trafiają się wszędzie, nie tylko wśród urzędników – dodaje.

O podwyżkach Barabasz mówi krótko: – Na razie to są tylko słowa i obietnice, a wszyscy przecież pamiętamy, że mamy rok wyborczy. Poczekajmy na konkretne zapisy w budżecie, wtedy będziemy komentować. Bo nie takie obietnice nie były dotrzymywane.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (7)ZOBACZ WSZYSTKIE

Zamiast komentarza: W pewnej gminie ok. 15 tysięcy mieszkańców (dziś w powiecie radomskim) pracowało przed wojną 11 pracowników łącznie z wójtem i woźnym. Dziś "pracuje" coś koło 60. Liczba mieszkańców się nie zmieniła.

Szary Obywatel, 2015-02-19 13:13:09 odpowiedz

Do Chełmianin N: fajny wierszyk. Szkoda, że tak krótki. Brzmienie kazania, tylko życie, życie i ta polityka.

Ryszard, 2015-02-18 21:09:17 odpowiedz

WYPACZENIA! Zasadna i rozsądna krytyka błędy wytyka zaś słów nie dotrzymywanie, to obrażanie, a ładniej, to rzeczywistości zakłamywanie. Kłamstwa obrażają, a oszustwa dorzynają, i o tym widzimisię wie i na wytyk zasługuje, a pouczanie pod publikę uznania ...nie buduje. Nadzieję ludkom wmówili, a ludziki uwierzyli, a morał:mądry zważa, a udający się obraża! rozwiń

Chełmianin N, 2015-02-18 19:17:30 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE