Gawin: Wojewodowie wywierają presję na wojewódzkich konserwatorów zabytków

- Często wojewodowie usiłują wywierać presję na wojewódzkich konserwatorów zabytków by jakiegoś obiektu nie wpisywać do rejestru, w kwestiach obsady stanowisk, w kwestiach podejmowania interwencji, czy zawiadamiania prokuratury o naruszeniu Konserwatorzy ulegają bo ich kariera zawodowa i stanowisko zależy od wojewody - mówi Magdalena Gawin, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Generalny Konserwator Zabytków.
Gawin: Wojewodowie wywierają presję na wojewódzkich konserwatorów zabytków
- Na poziomie wojewódzkich służb konserwatorskich zaburzony jest system przekazywania wiedzy i doświadczenia, a jest to niezbędne - mówi Gawin (Magdalena Gawin, fot. mkidn)

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli o wynikach kontroli dotyczącej współdziałania wojewódzkich konserwatorów zabytków oraz jednostek samorządu terytorialnego wyłania się dość ponury obraz. Samorządy traktują ochronę zabytków jak dopust boży, wojewódzcy konserwatorzy zaś zachowują się trochę tak jakby to ich nie dotyczyło…

- Pod koniec lat dziewięćdziesiątych została wprowadzona reforma służb konserwatorskich. Zostały one poddane dwuwładzy: bardzo słabej, symbolicznej, nominalnej władzy Generalnego Konserwatora Zabytków oraz silnej władzy wojewodów. Wojewoda nie tylko powołuje i odwołuje, za zgodą Generalnego Konserwatora Zabytków, wojewódzkiego konserwatora zabytków ale również przydziela mu, na zasadzie całkowitej dowolności, budżet. Stąd też są olbrzymie różnice w budżetach wojewódzkich konserwatorów, od 400 tys. do 9 mln. To jaki będzie miał budżet wojewódzki konserwator zabytków zależy od relacji miedzy nim a wojewodą - mówi Magdalena Gawin, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Generalny Konserwator Zabytków.

Jak twierdzi ten system od samego początku działał źle.

- Wojewodowie uważają, że mogą kontrolować wojewódzkich konserwatorów tylko pod względem przestrzegania procedur, prawa administracyjnego itd. Natomiast nie są w stanie przeprowadzać kontroli merytorycznej. Jeśli więc są jakieś skargi na wojewódzkiego konserwatora zabytków dotyczące opieki i ochrony zabytków to są one odsyłane do mnie - wyjaśnia Gawin.

Czytaj też: Konserwatorzy zabytków będą podlegać ministrowi, a nie wojewodom?

- Cóż jednak z tego, że ja te skargi mogę rozpatrzyć, uznać ich zasadność lub nie, jeśli nie mam żadnego wpływu na odwołanie wojewódzkiego konserwatora zabytków. System prawny jest taki, że ja wyrażam zgodę na powołanie i odwołanie ale to nie działa w drugą stronę. Nie mogę zwrócić się do wojewody żeby zwolnił wojewódzkiego konserwatora zabytków - dodaje.

Według Gawin to jest pierwszy poważny problem – problem dwuwładzy. Tak naprawdę wojewódzcy konserwatorzy zabytków podlegają wojewodom ale w kwestiach merytorycznych de facto nie podlegają nikomu. Po drugie - jak wyjaśnia - służby konserwatorskie są bardzo niedoinwestowane. W wojewódzkich urzędach konserwatorskich pracuje przeważnie dwadzieścia kilka osób. Proszę sobie wyobrazić, że ich zarobki to 1600, 1700, 2500 zł.

Ponadto - jak twierdzi wiceminister - na poziomie wojewódzkich służb konserwatorskich zaburzony jest system przekazywania wiedzy i doświadczenia, a jest to niezbędne.

- W samorządach jest więcej pieniędzy niż u wojewody, wobec tego wojewódzcy konserwatorzy zabytków zrzekli się części swoich uprawnień na rzecz miejskich konserwatorów zabytków. Miejscy konserwatorzy nie maja takich problemów kadrowych. Na analogicznych stanowiskach osoby zatrudnione u stołecznego lub u miejskich konserwatorów zabytków zarabiają nawet cztery razy więcej - mówi Gawin.

I tu pojawia się kolejny problem.

- Problem kontroli miejskich konserwatorów. W zasadzie kontrolę powinien przeprowadzać konserwator wojewódzki ale miejski konserwator podlega prezydentowi miasta. Czyli znowu kwestia podporządkowania - tłumaczy Gawin.

Co więcej wojewodom podlega szereg innych służb więc wojewoda traktuje służby konserwatorskie na zasadzie jeśli już są no to niech one będą, ale nie jest zaangażowany w nadzór nad nimi bo nie jest w stanie merytorycznie odnieść się do pracy konserwatora i relacje między wojewodami a konserwatorami wojewódzkimi są po prostu złe.

- Często wojewodowie usiłują wywierać presję na wojewódzkich konserwatorów zabytków by jakiegoś obiektu nie wpisywać do rejestru, w kwestiach obsady stanowisk, w kwestiach podejmowania interwencji, czy zawiadamiania prokuratury o naruszeniu prawa. Takich przypadków nie powinno być. Tym bardziej, że są to polecenia wydawane ustnie. Wojewódzcy konserwatorzy zabytków ulegają tej presji bo ich kariera zawodowa i stanowisko zależy od wojewody - twierdzi Gawin.

Cały artykuł czytaj tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

a miejscy konserwatorzy są codziennie na dywaniku u burmistrza/prezydenta i wiedzą co maja robić, żeby zabytki nie sprawiały problemów :)

konserwator co, 2016-06-07 19:42:33 odpowiedz

Niestety. W Dukli bernardyni w kilkusetletnim zabytkowym kościele pozdejmowali żyrandole,balaski, zmienili posadzkę. Żyrandole zamienili na ledy o zgrozo. Sprawa była u konserwatora, ale pewnie ucichła. Ale po dotacje do zabytków pierwsi.

Age, 2016-06-06 14:08:41 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE