PARTNER PORTALU
  • BGK

Gliwice: Bunt pracowników muzeum. „Boimy się o miejsca pracy"

  • 24gliwice.pl (Michał Szewczyk)    20 grudnia 2017 - 10:28
Gliwice: Bunt pracowników muzeum. „Boimy się o miejsca pracy"
fot.24gliwce.pl

Strach i obawa przed utratą pracy – tak zdaniem dużej części pracowników wygląda codzienna praca w Muzeum w Gliwicach. W ostatnich tygodniach dyrekcja zmieniła regulamin i rozpoczęła przekształcenia w placówce.




• Zdaniem muzealników to akcja odwetowa za pismo, w którym skarżą się na sposób pracy kierowniczki Działu Edukacji.

• Ona sama odpiera zarzuty, podobnie jak dyrekcja placówki.

• Po teatrze i szpitalu miejskim, to trzeci konflikt pracowniczy na przestrzeni półtora roku w zarządzanej przez miasto instytucji.

Na początku października, pod pismem do dyrekcji Muzeum podpisało się trzynastu pracowników z wieloletnim doświadczeniem (w tym kierownicy większości działów placówki), ale jak mówią, ich zastrzeżenia popiera „większość zatrudnionych w Muzeum”.

– Sposób postponowania pracowników podległych i niepodległych w rażący sposób zakłóca porządek i spokój w miejscu pracy – wskazują w piśmie.

Lista zarzutów wobec kierowniczki wydłuża się i konkretyzuje się. Sugerują też, że kierowniczka jest faworyzowana przez dyrekcję.

– Do momentu otrzymania pisma zawarte w nim zarzuty nie były przez pracowników formułowane pod moim adresem – komentuje zarzuty główna zainteresowana. – Obecna sytuacja to próba zaszczucia mnie za pośrednictwem prasy i mam obawy, że to zmowa niechętnych mi ludzi, nie oceniających mnie w sposób obiektywny i profesjonalny, tylko kierujący się trudnymi do zrozumienia emocjami – komentuje.

Nim sprawa trafiła do mediów, w Muzeum na prośbę kierownik, odbyło się spotkanie z sygnatariuszami pisma. Choć muzealnicy wolą mówić o „przesłuchaniu”.

– Do tej pory nie otrzymaliśmy protokołów z tych spotkań, większość z nas była wezwana z godziny na godzinę, nie mieliśmy nawet czasu się przygotować – mówi jeden z pracowników.

Dyrekcja udzieliła kierowniczce kary porządkowej, która jednak – po wniesieniu odwołania – została cofnięta. Pozytywną opinię wydała działająca przy Muzeum Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność. Sprawa jednak szybko znalazła swój dalszy ciąg.

"To akcja odwetowa"

W niestabilnej i targanej walką o dotacje sferze gliwickiej kultury, Muzeum uchodziło do tej pory za oazę spokoju, placówka miała dobrą prasę, często sięgała po liczne wyróżnienia, a ze swoją identyfikacją wizualną (logo, projekty graficzne) była wręcz w awangardzie względem innych miejskich placówek. Spór między pracownikami być może miał szansę na stłumienie jeszcze w zarodku, gdyby nie reakcja dyrekcji, która przez pracowników nazywana jest rewanżem, eskalacją konfliktu czy wprost – represjami.

– Nie wszystko układało się idealnie, ale to co wydarzyło się i nadal dzieje się po złożeniu pisma do dyrekcji to zwrot o 180 stopni i zaplanowana akcja odwetowa – mówią pracownicy.

Z początkiem listopada pracę traci kierownik działu Radiostacji. Nie zostaje z nim przedłużona umowa (oficjalnie dlatego, że o owe przedłużenie nie wystąpił). 4 grudnia zarządzeniem prezydenta (podpisanym m.in. przez wiceprezydenta Krystiana Tomalę) zmieniony zostaje regulamin organizacyjny placówki.

– W muzeum mogą być tworzone i likwidowane stanowiska pracy – to jeden z nowych punktów dokumentu.

Pojawia się też wzmianka nadająca dyrektorowi prawo do łączenia i dzielenia stanowisk pracy oraz wskazanie, że praca wykonywana na stanowiskach pracy „może być zastępowana zakupem usług zewnętrznych”. Z wykazu działów znika Biblioteka oraz Dział Realizacji Projektów. Pracujący tam specjaliści nie zostają jednak poinformowani o zmianach. Kilka dni później zwolniony zostaje jeden z pracowników Działu Archeologii, zapada też decyzja o przeniesieniu zbiorów muzealnej biblioteki do zasobów Miejskiej Biblioteki Publicznej.





REKLAMA




×
KOMENTARZE (1)

  • przyczyna, 2018-01-07 12:56:09

    Dlaczego tak jest? Bo Krawczyk jest jednocześnie dyrektorem muzeum i teatru. Nie ma czasu, więc rozwiązuje problemy "siłowo" lub z pomocą wicedyretorki, która zna się na finansach, ale nie na muzealnictwie, nie potrafi znalezc wspólnego języka z humanistami.