Górnicy i hutnicy wspomogą protestujące salowe

  • PAP/BEX/ Rynek Zdrowia
  • 13-09-2010
  • drukuj
ZAKTUALIZOWANY. Salowe okupują urząd miasta w Dąbrowie Górniczej.

Ponad 30 salowych z dąbrowskiego Szpitala Specjalistycznego w dalszym ciągu okupuje siedzibę magistratu.

Jutro (14 września) o 13.30 przed budynkiem urzędu odbędzie się solidarnościowa pikieta organizowana przez Śląsko-Dąbrowską „S” z górnikami i hutnikami.

Protestujące od tygodnia salowe domagają się, by firma Naprzód, która wygrała przetarg na utrzymanie czystości w dąbrowskim szpitalu, przyjęła je do pracy zgodnie z zapisami art. 23.1 kodeksu pracy. Kobiety godzą się na zarobki w wysokości minimalnej pensji, chcą jedynie umów o pracę na czas nieokreślony.

– Nastroje są wśród pań coraz gorsze, widmo życia bez pracy zajrzało im w oczy. Są jednak zdeterminowane, zapewniają, że nie wyjdą z urzędu, dopóki nie będzie radykalnej decyzji w tej sprawie i wskazania winnych – uważa Elżbieta Żuchowicz ze szpitalnej Solidarności.

Kobiety okupowały urząd od wtorku, jednak w sobotę rano opuściły go, aby stawić się do pracy w szpitalu dla nowej firmy – Spółdzielni Inwalidów Naprzód. Salowe od 2004 r. pracowały w firmie Aspen, która wygrała wówczas przetarg na sprzątanie szpitala, po tym jak władze miasta zdecydowały o zleceniu tego firmie zewnętrznej. Kilkudziesięcioosobowa grupa salowych w trybie przepisów Kodeksu pracy została wówczas przekazana ze szpitala do tej firmy. Podpisano porozumienie gwarantujące im pracę i płace.

Niedawno odbył się kolejny przetarg, który wygrał inny podmiot – Spółdzielnia Inwalidów Naprzód. Dotychczasowy pracodawca powiadomił każdą z salowych pisemnie, że ich nowym pracodawcą będzie spółdzielnia Naprzód. Odmówiła ona jednak przejęcia salowych na tych samych zasadach, czyli zatrudnienia ich na czas nieokreślony.

Spółdzielnia zaoferowała salowym dwuletnie umowy, ale kobiety nie zgodziły się i rozpoczęły okupację magistratu. Podejmowane w ubiegłym tygodniu rozmowy nie przyniosły rozstrzygnięcia.

Spółdzielnia Inwalidów złożoną kobietom ofertę pracy podtrzymała jedynie do czwartku rano. Kiedy żaden z pracowników z grupy protestujących nie zgłosił się, proces rekrutacji został zakończony.

W sobotę rano salowe opuściły urząd i stawiły się do pracy. Spółdzielnia odmówiła ich przyjęcia, wydała im natomiast dokumenty potwierdzające, że stawiły się w pracy. Protest w Urzędzie Miasta kontynuowała podczas weekendu kilkuosobowa grupka związkowców ze szpitalnej Solidarności, salowych w sobotę do budynku nie wpuściła ochrona. W poniedziałek, kiedy urząd rozpoczął normalną pracę, wróciły, by kontynuować protest.

Do sądu trafiły już pozwy o ustalenie pracodawcy salowych. Kontrole w szpitalu i obu firmach sprzątających ma też przeprowadzić Państwowa Inspekcja Pracy.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE