IPN sprawdza oświadczenia i kandydatów, i wybranych

IPN sprawdza oświadczenia o ewentualnych związkach ze służbami specjalnymi PRL - złożone zarówno przez kandydatów, jak i osoby wybrane w tegorocznych wyborach samorządowych. Ponad 20 osób złożyło oświadczenia inne niż wcześniej.
IPN sprawdza oświadczenia i kandydatów, i wybranych

Obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego (pod rygorem utraty danej funkcji publicznej) obejmuje m.in. kandydujących na radnych wszystkich szczebli samorządu terytorialnego, wójtów, burmistrzów i prezydentów - urodzonych przed 1 sierpnia 1972 r. Obowiązku tego nie mają osoby, które wcześniej złożyły oświadczenie w związku z pełnieniem innej funkcji publicznej.

Teraz okazuje się jednak, że są osoby, które na potrzeby tegorocznych wyborów złożyły oświadczenia, że nie miały związków ze służbami specjalnymi PRL, a przyznawały się do nich we wcześniej złożonych oświadczeniach.

Rzecznik IPN Andrzej Arseniuk powiedział, że było ponad 20 takich przypadków. "Sądzimy, że w skali kraju będzie ich więcej, bo informacje o oświadczeniach lustracyjnych sukcesywnie spływają do IPN od komisji wyborczych" - dodał. Zapewnił, że każdy przypadek będzie wnikliwie analizowany przez pion lustracyjny IPN, a przy podejrzeniu "kłamstwa lustracyjnego", IPN będzie występował do sądów o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec danej osoby.

W tegorocznych wyborach kandydowało ponad 250 tys. osób, ale nie wszyscy będą sprawdzani przez IPN, bo znaczna ich część urodziła się po 1972 r. i w związku z tym nie musiała składać oświadczeń lustracyjnych. W przyszłym tygodniu IPN ma znać dokładną liczbę osób do sprawdzenia.

Zgodnie z obowiązującym od 1997 r. modelem lustracji w Polsce osoby, które przyznają się do służby lub pracy w organach bezpieczeństwa PRL albo też tajnej z nimi współpracy, mogą obejmować funkcje publiczne - decyduje o tym organ powołujący lub wyborcy. Tylko osoba, której oświadczenie o braku związków ze służbami PRL sąd prawomocnie uzna za nieprawdziwe, traci pełnioną funkcję publiczną i nie może ich pełnić na czas od 3 do 10 lat. Zdarza się jednak, że niektóre samorządy nie wygaszają mandatów osób, które sąd uznał prawomocnie za "kłamców lustracyjnych".

Do końca 2009 r. do pionu lustracyjnego IPN wpłynęło ok. 150 tys. oświadczeń lustracyjnych osób publicznych podlegających lustracji; ponad 1,7 tys. z nich przyznało się do pracy, służby lub współpracy z organami bezpieczeństwa PRL. W 2009 r. IPN uznał, że brak jest podstaw do kwestionowania prawdziwości 5,3 tys. oświadczeń. Do sądów skierowano 79 wniosków o stwierdzenie "kłamstwa lustracyjnego".

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

wygląda na to ,że Woźniczko wykiwał wszystkich - wyborców bo w nieświadomości na niego głosowali.Miejską komisję wyborczą bo wo obwieszczeniu był czysty jak łza.Trudno się dziwić - dobrze wyszkolony.

zniesmaczony, 2010-12-02 14:18:57 odpowiedz

w Dabrowie Górniczej wyborcy dowiedzieli się o współpracy z organami bezpieczeństwa jednego z kandydatów na radnego dopiero w momencie ogłoszenia wyników wyborów przez PKW na stronie internetowej. Kazimierz Wożniczka ( bo o nim mowa) uzyskał po raz czwarty mandat radnego.Jak to jest możliwe,że zatai...ł to a opinia publiczna nie była świadoma że był TW? Przecież to miałoby wpływ na decyzje wielu wyborców. Uważam ,że instytucje zawiodły.Po kandydacie i 3-krotnym radnym nie można się spodziewać prawdomówności. rozwiń

Wyborca z Dabrowy zdegustowany., 2010-11-28 22:48:11 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE