Jerzy Lechnerowski: Jeżeli wójt czy burmistrz ma jeszcze pomysły to nie powinno się tego przerywać

- Zwolennicy kadencyjności twierdzą, że władza powinna się zmieniać. Ja uważam, że jeżeli wójt, burmistrz ma jeszcze pomysły, które może przy udziale mieszkańców realizować, to nie powinno się tego przerywać poprzez ograniczanie kadencji - mówi Jerzy Lechnerowski, burmistrz Kórnika.

Jerzy Lechnerowski: Jeżeli wójt czy burmistrz ma jeszcze pomysły to nie powinno się tego przerywać
Po transformacji ustrojowej w 1990 roku gminy zostały wyposażone w mienie i własne środki finansowe. To spowodowało niebywały skok cywilizacyjny - mówi Jerzy Lechnerowski (fot.merkuriusz.com.pl)

Jesteśmy po Kongresie 25-lecia Samorządu Terytorialnego w Poznaniu. Jak pan skomentuje to wydarzenie?

Jerzy Lechnerowski, burmistrz Kórnika: To wielkie święto samorządności. Podczas kongresu odbyły się zjazdy wszystkich korporacji samorządowych, a więc: Związku Miast Polskich, Związku Gmin Wiejskich, Związku Województw RP, Związku Powiatów Polskich, Unii Metropolii Polskich i Unii Miasteczek Polskich.

Wszystkie związki wybrały swoje władze. Ważnymi wydarzeniami były na pewno wybory nowych prezesów ZMP i ZGW, którymi zostali prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz i wójt Gminy Lubicz Marek Olszewski. Zastąpili oni długoletnich dotychczasowych prezesów z Wielkopolski: Ryszarda Grobelnego i Mariusza Poznańskiego. Samorządowcy w szczególny sposób im podziękowali, wręczając pamiątkowe statuetki i dziękując im długotrwałymi oklaskami.

Obecność na kongresie znakomitych gości: prezydenta Rzeczpospolitej Polski Bronisława Komorowskiego, pani premier Ewy Kopacz i pana Jerzego Buzka podniosła rangę spotkania samorządowców. Świadczy o doniosłości tego wydarzenia i podkreśla wagę, jaką przywiązują władze Polski do spraw samorządowych.

Podczas kongresu pojawiają się wciąż te same argumenty: za mało środków finansowych na zadania, które realizują samorządy. Coraz więcej zadań państwo nakłada na samorządy, a nie idą za tym odpowiednie finanse. A przez 25 lat gminy udowodniły, że potrafią racjonalnie je wydawać.

Jak wyglądała Polska i Kórnik w momencie wprowadzania reformy?

W Polsce na wszystko brakowało pieniędzy. Jakiekolwiek środki finansowe trzeba było „wychodzić” w Urzędzie Wojewódzkim lub innych instytucjach. Kórnik nie różnił się pod tym względem od innych miast w Polsce. Brakowało infrastruktury technicznej. Zwodociągowane były te wsie, gdzie działały Państwowe Gospodarstwa Rolne. Po transformacji ustrojowej w 1990 roku gminy zostały wyposażone w mienie i własne środki finansowe. To spowodowało niebywały skok cywilizacyjny. Znacznie szybciej budowano wodociągi, kanalizację, drogi, chodniki, oświetlenie.

Jak pan ją ocenia dziś?

Reformę samorządową? Bardzo pozytywnie, zwłaszcza tę pierwszą, dotyczącą gmin. W 1999 roku utworzono powiaty i województwa. To ostatecznie przesądziło o trójszczeblowym podziale terytorialnym kraju. Nastąpiła decentralizacja władzy i decentralizacja finansów publicznych. Dysponowanie własnym budżetem umożliwiło samorządom przeznaczać środki finansowe na te zadania, które najbardziej są oczekiwane przez mieszkańców. Działania władz poddawane są bezpośrednio kontroli społecznej. Samorządy decydują o podnoszeniu jakości życia mieszkańców oraz o świadczeniu usług publicznych.

Dyskutuje się ostatnio o ograniczeniu liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch...

Nie zgadzam się z tym pomysłem. Władze samorządowe oceniane są co cztery lata, przy wyborach samorządowych. To mieszkańcy powinni decydować o tym, kto ma stać na czele samorządu. Zwolennicy kadencyjności twierdzą, że władza powinna się zmieniać. Ja uważam, że jeżeli wójt, burmistrz ma jeszcze pomysły, które może przy udziale mieszkańców realizować, to nie powinno się tego przerywać poprzez ograniczanie kadencji. Nowy… nie znaczy wcale, że lepszy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (7)ZOBACZ WSZYSTKIE

Kadencyjność w naszej rzeczywistości to konieczność ,którą powinno się wprowadzić w momencie wprowadzenia wyborów bezpośrednich .Jestem w samorządzie od 1990r i bez problemu mogę być do emerytury bo łatwiej jest twierdzy bronić niż ją zdobyć .Dwie kadencje 5-cio letnie i koniec jak w sztafecie oddaj...emy pałeczkę następcy ,bez urazu i życzliwie ,a co się dzieje w tej chwili ,knucie intrygi i sobiepaństwo .Pomysły są zapisane w długoletniej prognozie inwestycyjnej i może je realizować każdy zdrowo rozsądkowy następca Trzy najwyżej kadencje dla radnego -oczywiście 4-ro letnie i wtedy łatwo zachować odrębność kompetencyjną Rady i Wójta .Wójt nie obsadzał by swoimi ludżmi członków dworu ,a organy kontrolne z łatwością sobie poradzą z ewentualnymi przekrętami Szefa .Ponieważ jest to pomysł ewidentnie prosty i zapobiega nepotyzmowi ,ale ma jedną wadę ,ludzie mogli by chcieć przenieść to na Sejm i inne organy to brak jest woli politycznej do jego wprowadzenia . rozwiń

samorządowiec od 1990 r, 2015-05-15 22:13:32 odpowiedz

Do radny: sama kwintesencja tego co w samorzadach i gminach !!! wstyd mi za to ze jestem podobnego koloru skory do nich i ze pozwolilam na to ze panosza sie hultaje po polskich urzedach!

EWA, 2015-05-15 19:48:23 odpowiedz

Wójtowie i ich pomysły, nie wiecie jak wygląda typowa gmina wiejska. Ja osobiście, nawet budowy budy dla psa nie powierzył bym tym ludziom. Dlatego im mniej gmin tym będzie lepiej.

gos, 2015-05-15 14:34:24 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE