Kontrakty uzdrowią spółki komunalne? Dr Płażek ostro: "To przechowalnie dla szwagrów i nieudanych polityków"

  • Agnieszka Widera
  • 11-04-2017
  • drukuj
Wskutek ustawy o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami bliski jest koniec z umowami o pracę dla prezesów komunalnych spółek. Kontrakty menażerskie mają uzdrowić sytuację w podmiotach z udziałem Skarbu Państwa i JST. Czy uzdrowią? Dr. Stefan Płażek z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego nie ma złudzeń, że nie. - To rekrutacja na najwyższe stanowiska w tych spółkach jest problemem, odbywa się poza zasadami przyzwoitości. To przechowalnia dla nietrafionych polityków, szwagrów, itp. - mówi.
Kontrakty uzdrowią spółki komunalne? Dr Płażek ostro: "To przechowalnie dla szwagrów i nieudanych polityków"
– W większości spółek komunalnych prezesi zarabiają więcej od prezydenta miasta - twierdzi Marcin Michalik, wiceprezydent Chorzowa (fot. ilustracyjne:wodociagi-polskie.pl)

• Do końca czerwca w spółkach komunalnych mają się zmienić zasady zatrudnienia członków zarządów i rad nadzorczych.

• Zamiast umów o pracę z prezesami i wiceprezesami samorządowych podmiotów zostaną podpisane kontrakty menedżerskie.

• Ustawodawca miał na celu uzależnienie pensji osób zarządzających spółkami z jednej strony od skali działalności spółki, a z drugiej od efektów ich pracy.

• Okazuje się, że burmistrzowie czy prezydenci miast na tle szefów podległych bądź co bądź sobie spółek pod względem wynagrodzeń wypadają słabo.

Jedną z ważnych zmian wprowadzonych przez ustawę o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami (tzw. nową ustawą kominową) jest doprowadzenie do zawierania umów o świadczenie usług zarządzania z członkami organów zarządzających spółkami z udziałem Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego.

Innymi słowy chodzi o to, by prezesi, wiceprezesi spółek komunalnych nie byli zatrudniani na umowę o pracę, ale na podstawie cywilnych umów, tzw. kontraktów menedżerskich. Uchwały warunkujące wynagradzania tych osób powinny zapaść na walnych zgromadzenia spółek.

Kontrakty czas zawrzeć

Zgodnie z ustawą, samorządy mają obowiązek doprowadzenia do głosowania przez walne zgromadzenie spółki projektów uchwał w sprawie zasad kształtowania wynagrodzeń członków organu zarządzającego i członków organu nadzorczego spółki zgodnie z ustawą oraz oddaniu głosów za ich uchwaleniem.

Wprawdzie ustawa weszła w życie we wrześniu, ale samorządy mają czas na takie głosowanie „do dnia zwyczajnego walnego zgromadzenia, którego przedmiotem będzie rozpatrzenie i zatwierdzenie sprawozdania zarządu z działalności spółki oraz sprawozdania finansowego za rok obrotowy rozpoczynający się w 2016 roku”. Termin ten minie 30 czerwca.

O ile w przypadku spółek ze stuprocentowym lub większościowym udziałem samorządu sytuacja podczas głosowania wydaje się oczywista, o tyle w spółkach, w których samorząd jest udziałowcem mniejszościowym, scenariusze mogą być różne. Co ciekawe, w ustawie nie ma przewidzianych sankcji.

– Jeśli próby te nie okażą się skuteczne, ustawa przewiduje, że kandydat na członka organu nadzorczego z ramienia Skarbu Państwa czy innych podmiotów uprawnionych będzie zobligowany do złożenia oświadczenia, w którym zobowiąże się, iż w zakresie posiadanych kompetencji będzie podejmował działania, których celem będzie kształtowanie zasad wynagradzania osób kierujących spółką w sposób określony w ustawie – przypomina prawnik Konrad Oleszczuk z kancelarii Kwaśnicki, Wróbel & Partnerzy – radcowie prawni.

Obowiązek obowiązkiem, a jak gminy sobie radzą?

Samorządy posiadają od kilku do kilkunastu spółek. Zwykle to przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, komunikacji publicznej, zarządzania zielenią miejską, ale także podmioty zarządzające cmentarzami, obiektami sportowo-rekreacyjnymi, centrami przedsiębiorczości, zajmujące się budownictwem itd. Zatem zmiany w sposobie zatrudnienia docelowo dotkną od kilku po kilkadziesiąt osób w każdej z gmin.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Zabawni jesteście... Szanowni Państwo. Spółką, która ma monopol może zarządzać nawet szwagier razem z małpą. Gdybyście tylko zachcieli się pochylić nad problemami realnymi, ale po co...

Widzący, 2017-04-14 08:02:52 odpowiedz

Miałbym uwagę do dr Płażka. To że samorządowcy mimo niskich wynagrodzeń chcą kandydować, może oznaczać tyle, że nie mają na oku lepszych stanowisk. A ci, którzy mają takie perspektywy po prostu się do wyborów nie zgłaszają. Pomimo tego, że może byliby lepsi. I tego szkoda. A spółki w mojej gminie są... dobrze obsadzone, dlatego dobrze działają. Przechowalnią są natomiast rady nadzorcze - zupełnie niepotrzebne. rozwiń

Radny, 2017-04-13 14:06:47 odpowiedz

Dlaczego prawdziwie-trafną wypowiedź/ocenę sytuacji ( dr Stefan Płażek ) uznaje się jako ostrą ? Przecież powiedział bardzo delikatnie - cytat: " "To przechowalnie dla szwagrów i nieudanych polityków". Prawdę, i to bardzo delikatnie, powiedział. Gdzie ta ostrość?

Delikatnie podana prawda, 2017-04-12 18:30:39 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE