Kreowanie statystyk i fikcyjna aktywność w urzędach pracy?

Powiatowa Rada Zatrudnienia w Radomiu alarmuje, że stosowany przez resort pracy sposób rozliczania pośredniaków z walki z bezrobociem i związany z tym system nagradzania urzędników może ograniczyć realne wsparcie bezrobotnych. Resort pracy nie zgadza się z zarzutami.
Kreowanie statystyk i fikcyjna aktywność w urzędach pracy?

Zgodnie z przepisami znowelizowanej wiosną ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy samorządy powiatowe otrzymują pieniądze na nagrody oraz składki na ubezpieczenia społeczne pracowników powiatowych urzędów pracy z tzw. Funduszu Pracy.

Czytaj też: W wakacje łatwiej o pracę w urzędzie

To, czy urząd pracy dostanie pieniądze na nagrody, zależy od spełnienia dwóch z trzech kryteriów. Pod uwagę brane są wskaźniki: efektywności zatrudnieniowej, czyli ilu bezrobotnym udało się znaleźć pracę (więcej niż 66,2 proc.), kosztowej (suma wydatkowanych pieniędzy na bezrobotnego - mniej niż 13 005,85 zł) oraz udziału doradców klienta w ogólnej liczbie zatrudnionych bądź liczby bezrobotnych przypadających na jednego doradcę klienta.

Czytaj: Jak zmniejszyć bezrobocie wśród młodych

Zdaniem wiceministra pracy i polityki społecznej Jacka Męciny nowe rozwiązania mają na celu zmniejszenie biurokracji i obniżenie liczby pracowników urzędów pracy, którzy pracują z bezrobotnymi jako doradcy klienta.

Tymczasem PRZ w Radomiu alarmuje, że efekty zmian mogą być przeciwne.

"Przyjęta metodologia może doprowadzić do sztucznego kreowania statystyk przez urzędy pracy i ograniczania rzeczywistego wsparcia dla bezrobotnych. By poprawić wskaźniki i uzyskać pieniądze na nagrody dla pracowników, urzędy pracy będą zmuszone sztucznie kreować statystyki, a bezrobocie nie będzie spadać" - mówi przewodnicząca Powiatowej Rady Zatrudnienia (PRZ) w Radomiu i wiceprezydent tego miasta Anna Kwiecień.

Pismo w tej sprawie PRZ w Radomiu wysłała do ministra pracy i polityki społecznej.

Uzasadniając swoje stanowisko, PRZ powołuje się na dokumenty resortu pracy, na podstawie których badana jest tzw. efektywność zatrudnieniowa. "W statystykach tych ujmowane są nawet osoby, które podjęły zatrudnienie na jeden lub dwa dni, a potem znów wróciły, by zarejestrować się w urzędzie pracy jako bezrobotne" - podkreśla dyr. Powiatowego Urzędu Pracy w Radomiu Józef Bakuła.

"Przyjmując takie kryteria, MPiPS +zachęca+ nas, nagradzając PUP-y, które tak robią, do wykazywania fikcyjnej efektywności, np. zatrudniania na kilka dni czy wysyłania osób bezrobotnych na kilka aktywnych form jedna po drugiej, co nie rozwiązuje problemu bezrobocia - zwraca uwagę Bakuła. "Przy takim podejściu do zagadnienia prawdopodobnie w niedługim czasie efektywność w urzędach pracy - ta na papierze - zbliży się do 100 proc., a w praktyce bezrobocie będzie rosło" - dodaje.

Męcina przyznaje, że zdarzają się takie sytuacje, ale są one jednostkowe. Dodaje, że takie działania nie będą możliwe od 1 stycznia 2015 r. - wtedy bowiem resort pracy będzie miał możliwość podglądu bazy ZUS-u. "Od przyszłego roku będziemy monitorować trwałość zatrudnienia także pod kątem eliminowania fikcji w statystykach" - podkreśla.

Zdaniem Bakuły zagrożona jest też jedna z bardziej popularnych form aktywizacji bezrobotnych - refundacja kosztów utworzenia nowych stanowisk pracy. Na jedno stanowisko pośredniak przeznacza 6-krotność średniej płacy, czyli obecnie do 22 939,92 zł.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE