Kwiatkowski: Urzędy pracy nie mają pełnej wiedzy o rynku pracy

• Urzędy pracy nie mają pełnej wiedzy i trudno im prognozować potrzeby kadrowe na rynku pracy.
• Wszystkie informacje płynące z urzędów pracy stanowią 1/3 rzeczywistych ofert pracy - mówi Jacek Kwiatkowski prezes ZDZ w Katowicach.
• Rozwiązaniem są pozaszkolne formy kształcenia, bo tam można szybko dostosować człowieka do konkretnych potrzeb - dodaje.
Kwiatkowski: Urzędy pracy nie mają pełnej wiedzy o rynku pracy
Jacek Kwiatkowski, prezes Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Katowicach. (fot. PTWP / Michał Oleksy)

Jacek Kwiatkowski, prezes Zakładu Doskonalenia Zawodowego (ZDZ) w Katowicach uważa, że największym obecnie problemem jest to, że pracodawcy nie mają możliwości pozyskania na wolnym rynku dostatecznej ilości wykwalifikowanej kadry.

- W związku z tym są bardzo zainteresowani tym, żeby albo tego pracownika, którego już mają przeszkolić, zmienić mu specjalność czy podnieść lub zaktualizować kwalifikacje. Pozostaje jeszcze kwestia rozeznania rynku przez urzędy pracy, ale to jest problem systemowy, bo urzędy pracy nie mają pełnej wiedzy o rynku. Pracodawca nie ma obowiązku zgłaszania wolnych miejsc pracy, więc my szacujemy, że te wszystkie informacje płynące z urzędów pracy stanowią tak naprawdę 1/3 rzeczywistych ofert pracy - wyjaśnia.

Tak więc napędza się błędne koło bo Zakłady Doskonalenia Zawodowego szkolą na zlecenie urzędów pracy, które same wybierają kierunek szkolenia.

Czytaj też: Urzędy pracy a agencje zatrudnienia – więcej współpracy mniej konkurencji

- Jeśli mi każą szkolić np. kucharza, to ja szkolę kucharza. Kolejne ok. 15-20 tysięcy ludzi trafia do nas z zakładów pracy i wtedy to one wybierają kierunek kształcenia. I znowu – ja nie odpowiadam za to, co sobie zakład zażyczy. Urzędom pracy czasami staramy się coś wytłumaczyć. Mówimy: nie róbmy takich kursów, bo tego się robi na pęczki, a ludzie potrzebują czegoś innego - wyjaśnia Jacek Kwiatkowski, prezes Zakładu Doskonalenia Zawodowego (ZDZ) w Katowicach.

Według Kwiatkowskiego w Polsce nie ma dobrego narzędzia i nie mamy prognozowania potrzeb kadrowych.

- To jest zawsze jednak reaktywne. Najpierw się ujawnia potrzeba, a dopiero potem próbujemy ją realizować. Jeżeli idzie o bilans globalny, ogólny, w skali całego kraju, to jeszcze daje się to jakoś przewidzieć, ale jak już schodzimy niżej, to często można spotkać pracodawców, którzy mówią: ja nie wiem, co będę za trzy miesiące robił, a co dopiero w perspektywie kilkuletniej - stwierdza Kwiatkowski.

Tymczasem - jak mówi - system szkolny jest ze swej natury mało mobilny.

- Rozwiązaniem są więc pozaszkolne formy kształcenia, bo tam można szybko dostosować człowieka do konkretnej technologii, konkretnego stanowiska i konkretnych potrzeb - uważa prezes ZDZ.

Cały artykuł czytaj tutaj.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Karek: Serio nie rozumiesz? Po co pracowac skoro jest zasiłem i opieka społeczna... poza tym może trafi się coś lepszego... ME może nie jest takie straszne ale jak ma do wyboru pracowac lub nie, to wolę to drugie :P

Wasco, 2016-12-09 17:57:59 odpowiedz

Trochę nie rozumiem, po co iśc do urzędu pracy, skoro teraz jest rynek pracownika o którego w dużej mierze zabiegają pracodawcy. Poza tym tkaiej pracy jaką urząd moze zaproponować jest pełno na ulicy, chociażby jakiś listonosz, czy praca w sklepie. Ostatnio dwóch moich kumpli zatrudniło się w media ...expert, może nie skaczą z radości ale można tam przetrwać i ludzie są znośni. rozwiń

Karek, 2016-12-09 00:08:08 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE