Marszałek i radni sejmiku za wstrzymaniem prywatyzacji PŻB

Prywatyzacja Polskiej Żeglugi Bałtyckiej może spowodować jej likwidację i zwolnienie pracowników - powiedział w środę PAP zachodniopomorski marszałek Olgierd Geblewicz.
Marszałek i radni sejmiku za wstrzymaniem prywatyzacji PŻB
Fot. Brosen/wikimedia, licencja Creative Commons

Jak powiedział Geblewicz, prywatyzacja PŻB to "duże ryzyko, że stracimy firmę w regionie". Marszałek obawia się, że po prywatyzacji PŻB ulegnie likwidacji, "bo kupujący będzie kupował rynek, a nie będzie kupował firmy" - powiedział w środę PAP. "Co za tym idzie, pracownicy najprawdopodobniej mogą stracić pracę, promy być może będą obsługiwały inne miejsca, a ktoś inny będzie obsługiwał te linie, które dziś obsługuje PŻB. Takiego wariantu obawiamy się i niestety dzisiaj wydaje się on być prawdopodobny" - dodał Geblewicz.

"Gdyby ta prywatyzacja rzeczywiście dawała pełne gwarancje tego, że firma będzie dalej tutaj funkcjonowała, będzie się rozwijała i będzie miała tutaj siedzibę i pełne zakotwiczenie, pewnie byłoby nam łatwiej, ale dzisiaj takich przesłanek nie ma" - powiedział marszałek.

W podobnym tonie wypowiedzieli się radni zachodniopomorskiego sejmiku, którzy jednogłośnie przyjęli we wtorek stanowisko ws. PŻB. Apelują w nim do rządu o wstrzymanie prywatyzacji spółki i wskazują, że jest ona ryzykowna dla firmy i dalszego funkcjonowania w regionie.

"PŻB jest jednym z dwóch polskich armatorów i doskonale radzi sobie w konkurencją. Zatrudnia ponad 600 osób, które obawiają się, że w wyniku prywatyzacji stracą pracę, co pogłębi bezrobocie w regionie. Przedsiębiorstwo przynosi zyski - wynik netto za rok 2013 wyniósł 6 016 255, 94 zł" - napisano w przyjętym projekcie uchwały.

Radni stoją na stanowisku, "że na tym etapie rozwoju znacznie bardziej efektywnym kierunkiem zmian w przedsiębiorstwach, niż niekontrolowana prywatyzacja jest bardzo często konsolidacja firm i budowa swoistych silnych liderów branżowych, mogących dzięki synergii konkurować z zagranicznymi koncernami z bezpośredniego otoczenia konkurencyjnego".

Pod koniec ubiegłego tygodnia do kolejnego etapu prywatyzacji PŻB dopuszczeni zostali trzej potencjalni inwestorzy: DFDS A/S z siedzibą w Kopenhadze, Fahrdienste TT-Line GmbH and Co.KG z siedzibą w Lubece i Finnlines Oyj z siedzibą w Helsinkach.

Związkowcy z PŻB zaapelowali na początku ubiegłego tygodnia do ministra skarbu o wstrzymanie prywatyzacji firmy. Uważają, że PŻB przynosi zysk i jej sprzedaż jest nieuzasadniona. Resort skarbu twierdzi, że prywatyzacja będzie kontynuowana.

W poniedziałek związkowcy wysłali do warszawskiej prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego i podsekretarza stanu Rafała Baniaka polegającego na narażeniu Skarbu Państwa na znaczną szkodę podczas procesu prywatyzacji PŻB.

Jak poinformowało wcześniej MSP, decyzja o ponownym rozpoczęciu procesu prywatyzacji PŻB została podjęta po przeprowadzeniu analizy jej sytuacji ekonomiczno-finansowej, z uwzględnieniem specyfiki rynku, na którym działa. Zdaniem MSP, PŻB funkcjonuje w bardzo konkurencyjnym otoczeniu, a efekty działalności uzależnione są w dużej mierze od czynników, na które ma ograniczony wpływ, takich jak cena paliwa czy kurs walutowy.

Wypracowany przez spółkę w latach 2012-2013 zysk netto jest w dużym stopniu wynikiem korzystnych dla armatora zjawisk rynkowych, które nie muszą mieć trwałego charakteru - wynika z informacji ministerstwa skarbu.

Wcześniej do ministra skarbu, a także do premier Ewy Kopacz pisali w sprawie PŻB zachodniopomorscy posłowie PiS, zwracając uwagę, że cena akcji spółki spadła do 39 mln zł, podczas gdy - ich zdaniem - jej wartość wynosi ok. 76 mln zł - nie wliczając kosztu nowego promu.

Politycy PiS złożyli także do ABW wniosek, by Agencja sprawdziła działania MSP w procesie prywatyzacji PŻB.

PŻB eksploatuje trzy zbudowane w latach 80. promy - "Baltivia", "Scandinavia" i "Wawel" - które kursują między Polską a Szwecją.

Właścicielem wszystkich akcji Polskiej Żeglugi Bałtyckiej SA jest skarb państwa. Próby prywatyzacji spółki podejmowane są od końca lat 90. Było już pięć takich nieskutecznych prób. MSP obniżyło ostatnio wartość nominalną akcji PŻB z 10 zł na 3,90 zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Jak taka dobra to dlaczego pracownicy nie chcą tych 126tys. zł. ? Nikt się nie martwi o moje stanowisko pracy to dlaczego mam ja dopłacać do czyjegoś ?

Ryszard, 2015-01-29 08:15:04 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE