Mniejsze miejscowości bez pracy

  • Przegląd prasy/Dziennik Gazeta Prawna
  • 05-09-2011
  • drukuj
Choć w skali kraju bezrobocie wynosi 12 proc., to w co szóstym powiecie zatrudnienia nie ma 20 proc. mieszkańców. Na jedną ofertę przypada nawet 2,4 tys. chętnych.
Mniejsze miejscowości bez pracy
W 64 powiatach stopa bezrobocia wynosiła w lipcu ponad 20 proc. To osiem procent powiatów więcej niż przed rokiem. Trudną sytuację na rynku pracy potwierdza również mała liczba ofert zatrudnienia w pośredniakach. W lipcu było ich tylko 63 tys. – aż o 30 proc. mniej niż przed rokiem informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Czytaj też: Prognozy dotyczące stopy bezrobocia

W niektórych powiatach oferty znikają tak szybko, że już w końcu lipca nie było ani jednej. Tak było np. w powiecie kluczborskim (woj. opolskie), w którym zarejestrowanych było ponad 3,1 tys. bezrobotnych, łomżyńskim (woj. podlaskie) – ponad 2,1 tys., oleskim (woj. opolskie) – ponad 2,1 tys. i węgorzewskim (woj. warmińsko-mazurskie) – ponad 1,7 tys.

Czytaj też: Na bezrobocie wśród młodych jest recepta?

W powiecie myszkowskim (woj. śląskie) na jedną ofertę pracy przypadało w tym czasie aż ponad 2,4 tys. bezrobotnych, wołomińskim (mazowieckie) – blisko 1,3 tys., kolneńskim (podlaskie) – 758, szczycieńskim (warmińsko-mazurskie) – 731, świebodzińskim (woj. lubuskie) – 677, bialskim (woj. lubelskie) – 577.

Czytaj też: Bezrobocie straszy w powiatach

Ofert pracy w pośredniakach jest bardzo mało, bo trafia do nich tylko około 30 proc. propozycji zatrudnienia, jakie pojawiają się na rynku. Do ich spadku przyczyniła się zmiana prawa, według którego od początku roku pracodawca musi osobiście i na piśmie składać oferty zatrudnienia w urzędzie pracy. A na to często przedsiębiorcy nie mają czasu. Wcześniej wystarczył tylko e-mail lub telefon.

Do spadku liczby ofert przyczyniło się też ograniczenie środków na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu, m.in. finansowanie staży, robót publicznych i interwencyjnych oraz tworzenie własnego biznesu przez bezrobotnych. Środki te zmniejszono o ponad 50 proc.

Wielu bezrobotnych nie jest zainteresowanych legalną pracą, a tylko ubezpieczeniem zdrowotnym. A zdarza się, że potrzebują jedynie zaświadczenia, bo dzięki niemu otrzymają bony żywnościowe z opieki społecznej – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

No właśnie! To jest KARDYNALNY błąd strategii gospodarczej. Gospodarka wymaga harmonii a nie infantylnej strategii "selektywnego" rozwoju mocnych regionów.

NiT, 2011-09-05 09:34:20 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE