Możliwa pomoc po pożarze dla dużego dolnośląskiego pracodawcy

Wojewoda dolnośląski Aleksander Marek Skorupa zapowiedział w czwartek możliwość udzielenia rządowej pomocy dla spalonej fabryki spółki Imka, która produkuje chemię gospodarczą w Lubaniu. Zakład jest jednym z największych pracodawców w regionie.

Podczas konferencji prasowej wojewoda podkreślił, że od właścicieli firmy Imka otrzymał zapewnienie, że chcą szybko wznowić produkcję. Zamierzają ją przenieść do ocalonych budynków.

"W swoim magazynie logistycznym pod Dreznem firma ma zapas produktów na trzy miesiące. Do tego czasu właściciele chcieliby, żeby zakład już działał, aby nie stracić swoich odbiorców" - mówił Skorupa.

Wojewoda poinformował, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni spotka się z przedstawicielami fabryki, aby omówić kwestię pomocy, jakiej państwo może udzielić firmie i jej pracownikom. Chodzi m.in. o udzielenie gwarancji rządowych na kredyty, które pomogłyby w odbudowie zniszczonej firmy.

Wojewoda przypomniał, że "zakład zatrudnia ponad 500 osób i jest jednym z największych pracodawców w regionie". Dodał, że bezrobocie w regionie wynosi prawie 22 proc. "Zwolnienia znacząco zwiększyłyby ten wskaźnik, dlatego ewentualna pomoc skierowana byłaby także do pracowników" - tłumaczył.

Skorupa podkreślił, że w grę wchodzi rządowa pomoc podobna do tej, jaką otrzymały zakłady mięsne w Łysych (Mazowieckie), które spłonęły pod koniec czerwca 2009 r. Całkowicie zniszczone zostały wówczas hale produkcyjne, magazyny, chłodnie oraz część biurowa.

Pożar w fabryce w Lubaniu wybuchł w niedzielę ok. godz. 4 rano. Jako pierwsza zapaliła się duża hala magazynowa, w której przechowywano artykuły higieniczne, następnie znajdujący się obok mniejszy magazyn. Oba budynki zawaliły się, a pożar objął halę produkcyjną o powierzchni ok. 10 tys. m kw.

Hala oraz znajdujący się w niej sprzęt spłonęły całkowicie, a sam obiekt ma popękane ściany i grozi zawaleniem. Strażakom udało się uratować m.in. magazyn chemikaliów oraz pomieszczenia administracyjne. W trwającej ponad dwie doby akcji gaśniczej uczestniczyło ponad 60 zastępów straży pożarnej, w sumie ok. 260 ratowników.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.