Na Dolnym Śląsku brakuje rąk do pracy

Na Dolnym Śląsku notowany jest regularnie spadek stopy bezrobocia, która od maja br. jest jednocyfrowa. W sierpniu wynosiła 9 proc. To efekt koniunktury gospodarczej, wynikający z dużych inwestycji. Pracodawcy mają problemy ze znalezieniem pracowników.
Na Dolnym Śląsku brakuje rąk do pracy
Na Dolnym Śląsku stopa bezrobocia wynosi 9 proc. Fot. Fotolia

Na koniec sierpnia 2015 r. w powiatowych urzędach pracy zarejestrowanych było 101 tys. bezrobotnych - prawie 20 tys. mniej niż w końcu grudnia 2014 r. i o 27 tys. mniej niż w końcu sierpnia 2014 r.

"Wskaźniki związane ze stopą bezrobocia to system naczyń połączonych. Powód spadku liczby bezrobotnych najczęściej jest ten sam - pracodawcy chętniej zatrudniają, bo gospodarka jest w lepszej kondycji. Rośnie liczba osób pracujących, a także korzystających z programów wsparcia w urzędach pracy. Suma tych działań i konsekwencja dają dobre efekty" - powiedziała Monika Kwil-Skrzypińska, dyrektor Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy.

Stopa bezrobocia spadła o ponad 5 proc. w dwa lata

Jak podkreśliła, stopa bezrobocia wynosząca 9 proc. to dobra wiadomość, bo jeszcze na początku 2013 r. wskaźnik ten wynosił 14,6 proc.

Wicedyrektor ds. rynku pracy i administracji DWUP Wojciech Murdzek, zaznaczył, że zmniejszyło się bezrobocie w miejscach, gdzie nie tylko pojawiły się nowe propozycje zatrudnienia, ale gdzie też sporą aktywnością wykazują się pracodawcy korzystający z refundacji, ze wsparcia rządowego, czy też unijnego.

Wicedyrektor Powiatowego Urzędu Pracy we Wrocławiu Maciej Sałdacz podkreślił, że o braku rąk do pracy świadczy nie tylko fakt, że jest coraz więcej ofert pracy, ale również wzrastające zapotrzebowanie na pracowników - obcokrajowców.

"Miesięcznie pracodawcy zgłaszają nam oświadczenia o zamiarze zatrudnienia około 2,5 tys. obcokrajowców, głównie chodzi o Ukraińców. Rocznie zatrudniają zatem prawie 30 tys. pracowników z zagranicy" - dodał Sałdacz.

Jego zdaniem pracodawcy, mając coraz większe trudności ze znalezieniem pracowników na wolnym rynku, coraz chętniej współpracują z urzędami pracy, korzystając z pośrednictwa.

"Dlatego mamy zdecydowanie więcej ofert pracy. Pracodawcom coraz mocniej zależy na zatrzymaniu pracownika, czyli znalezieniu od razu osoby, która podejmie pracę i będzie chciała ją kontynuować w danej firmie. W ten sposób zmniejsza się zainteresowanie refundowanymi stażami, które w minionych latach były popularną formą przeciwdziałania bezrobociu" - powiedział wicedyrektor PUP.

Nową formą wsparcia na lokalnym rynku pracy są też indywidualne szkolenia, robione na potrzeby konkretnych osób, po tym gdy pracodawca daje gwarancję zatrudnienia.

"To bardziej skuteczny sposób zarówno na wydatkowanie funduszy szkoleniowych, jak i znalezienie pracy przez aktywniejszych bezrobotnych. Przynosi lepsze efekty niż szkolenia grupowe, od których odchodzimy" - dodał Sałdacz.

W jego ocenie na terenie Wrocławia, gdzie stopa bezrobocia wyniosła w sierpniu 3,8 proc., "nastąpił powrót do sytuacji sprzed kryzysu gospodarczego, gdy w 2007 r. notowano stopę na poziomie 3,7 proc.

W Wałbrzychu przybyło w ostatnich latach 2 tys. miejsc pracy

Dr Agnieszka Żarczyńska-Dobiesz z Katedry Zarządzania Produkcją i Pracą Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oceniła, że spowodowany dużymi inwestycjami wzrost miejsc pracy dotyczy wielu miejsc w regionie, ale nie obejmuje wszystkich grup zawodowych.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

POkrętacze już straszą, że wezmą do pracy uchodźców za 3,50 zł na godzinę. Zapomnieli tylko o tym, że "uchodźca", jak tylko wejdzie do Polski, to już nie wyjdzie i nigdy nie będzie pracować. Na dodatek ściągnie wkrótce rodzinkę z 8 dziećmi do wykarmienia.

zweryfikowanyuchodźca, 2015-09-27 11:42:56 odpowiedz

Brakuje rąko do pracy, bo PObory za tę pracę to 5 zł/h brutto!

POpłatna POsada, 2015-09-27 09:05:27 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE