Nauczycieli czekają zwolnienia

  • Przegląd prasy/Dziennik Gazeta Prawna
  • 28-02-2011
  • drukuj
Narzędziem, które pomoże samorządom ograniczyć liczbę nauczycieli, jest tzw. arkusz organizacyjny. Dyrektorzy szkół prognozują w nim m.in., ilu nauczycieli będą potrzebowali w kolejnym roku szkolnym.
Nauczycieli czekają zwolnienia

Likwidacja szkół to tylko jedna z możliwości, po jaką sięgają samorządy, aby zmniejszyć koszty związane z oświatą. Co roku średnio zamykanych jest około pół tysiąca placówek – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

W ostatnich trzech latach liczba szkół zmniejszyła się o 1,7 tys. Główną przyczyną takich działań jest niż demograficzny. A mniejsza liczba uczniów to niższe wpływy do budżetów samorządów.

W samych tylko szkołach podstawowych w ostatnich sześciu latach ubyło ponad 400 tys. dzieci. To jednak nie przekłada się na spadek liczby nauczycieli. Wręcz przeciwnie. Od 2008 r. przybyło ich o 7 tys. Dlatego samorządy szukają sposobów na zmniejszenie liczby nauczycieli. Nie jest to proste chociażby ze względu protesty związków zawodowych.

Burmistrz Krosna Odrzańskiego Marek Cebula ma do likwidacji sześć szkół. Chce je przekazać je innemu podmiotowi. Może to być stowarzyszenie rodziców.

Tłumaczy, że takie rozwiązanie jest korzystne dla wszystkich stron – dzieci, rodziców i samorządu. Szkoły nadal funkcjonują, są publiczne, a jeżeli nie działają dobrze, to gmina zawsze może je odebrać stowarzyszeniu. Przy okazji pozbywa się problemu związanego z przerostem liczby nauczycieli.

Dodatkowo koszty utrzymania takiej placówki są niższe nawet o 40 proc. To efekt tego, że w szkołach, które należą do stowarzyszeń, nauczyciele są zatrudniani na podstawie kodeksu pracy, a nie Karty nauczyciela. Tym samym nie obowiązuje ich 18-godzinne pensum.

Wynagrodzenie nie jest z góry określone, tylko jego wysokość proponuje pracodawca. Takie warunki pracy nieograniczone Kartą nauczyciela szczególnie odpowiadają młodym pedagogom. A tych na rynku nie brakuje.

Zdaniem Marka Olszewskiego, wójta gminy Lubicz i wiceprzewodniczącego Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej oraz członka Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu do wydziałów edukacji w samorządach zgłaszają się młodzi nauczyciele, którzy chcą pracować dłużej i za niższe pieniądze.

Uzasadnieniem dla ograniczenia liczby nauczycieli jest wysokość subwencji oświatowej, jaką samorządy dostają z budżetu państwa. Ta jest przyznawana na tzw. ucznia przeliczeniowego, a nie na nauczyciela. Gminy tłumaczą, że im mniej uczniów, tym niższa subwencja. A tym samym coraz trudniej utrzymywać im dotychczasową liczbę nauczycieli.

Jakby tego było mało, praktycznie każdy rząd nie chcąc narazić się na konflikt z silnymi związkami zawodowymi, przyznaje im podwyżki (w tym roku od września 7 proc.). Problem w tym, że niektórym gminom nie starcza pieniędzy z subwencji na ich wypłatę.

Do tego samorządy od 2009 roku mają obowiązek zapewniania średnich płac i wypłacania tzw. dodatku uzupełniającego. Trafia on do wszystkich nauczycieli bez względu na ich zaangażowanie do pracy. To nie obniża kosztów utrzymywania dotychczasowej rzeszy nauczycieli – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

moi dzieci uczyli się w klasach ponad 30 uczni a teraz są klasy do 15 uczni samorządy nie poradzą sobie z kosztami ,jeden nauczyciel powinien być w przeliczeniu co najmniej na 30 uczni.przy tym stanie rzeczy co się dzieje padną wtedy samorządy a nauczyciele będą uczyć za darmo w czynie społecznym.T...o nie są prywatne szkoły tylko państwowe rozwiń

gość z lubuskiego, 2011-03-06 22:04:22 odpowiedz

moi dzieci uczyli się w klasach ponad 30 uczni a teraz są klasy do 15 uczni samorządy nie poradzą sobie z kosztami ,jeden nauczyciel powinien być w przeliczeniu co najmniej na 30 uczni.przy tym stanie rzeczy co się dzieje padną wtedy samorządy a nauczyciele będą uczyć za darmo w czynie społecznym.T...o nie są prywatne szkoły tylko państwowe rozwiń

gość z lubuskiego, 2011-03-06 22:03:59 odpowiedz

Czysta glupota !!! Panstwo powinno sie pogodzic z faktem ze demografia zmienna bywa. Powinna byc wzglednie stala liczba nauczycieli w kraju. A w zaleznosci od wyzu badz nizu powinna byc wieksza badz mniejsza liczba uczniow w klasach. Np: przy wyzu 30 osob przy nizu 15. Lepszego rozwiazania nie wid...ac a ciagle zatrudnianie i zwalnianie nauczycieli sprawi, ze w trakcie wyzu beda to ludzie z tzw. "pierwszej lapanki" ! I tutaj nie samorzadowcy sa winni ale wladz centralna, ktora wprowadza oszczednosci w kazdym budzecie tylko nie wlasnym. Sztywne wydatki mozna obcinac przy pomocy zmian legislacyjnych tyle, ze w Polsce proces legislacyjny jest CHORY ! Ustawy pisze kilkanascie osob (rada ministrow) a 460 osobowy parlament sluzy jedynnie jako maszynka do glosowania i poza paplanina niewiele robi. rozwiń

Koppers Totzek, 2011-02-28 23:19:34 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE