Niepewna przyszłość Specjalnych Stref Ekonomicznych

• W poprzednim roku w 14 istniejących strefach udzielono 256 zezwoleń, czyli prawie o 40 więcej niż rok wcześniej.
• Na dziś strefy mają zapewnioną działalność do 2026 roku i ich przyszłość jest pewnego rodzaju niewiadomą.
Niepewna przyszłość Specjalnych Stref Ekonomicznych
Perspektywy na najbliższą przyszłość są niezłe, bo przecież właśnie poszerzono m.in. strefę łódzką, warmińsko-mazurską, katowicką, tarnobrzeską, wałbrzyską, pomorską, starachowicką, kostrzyńsko-słubicką i mielecką. (Fot. Kostrzyńsko-Słubicka SSE)

Specjalne Strefy Ekonomiczne mają się dobrze, W poprzednim roku w 14 istniejących strefach udzielono 256 zezwoleń, czyli prawie o 40 więcej niż rok wcześniej. (to samo co w leadzie)
Zapowiedziane inwestycje mają dać prawie 12 tys. miejsc pracy (o ponad 4 tys. więcej niż w 2015 r.), a inwestorzy deklarują wydanie ponad 11 mld złotych.

Można by więc mówić o powodach do zadowolenia, gdyby nie fakt, że na dziś strefy mają zapewnioną działalność do 2026 roku i ich przyszłość jest pewnego rodzaju niewiadomą.

Jak już od jakiegoś czasu podkreślają fachowcy, trzeba szukać narzędzi, które zatrzymają w Polsce firmy inwestujące w SSE ze względu na ulgi podatkowe.

- Tak, aby funkcjonowały także po czasie, kiedy te ulgi wygasają, i zostawały tu, i działały już na takich warunkach, jak wszystkie inne podmioty – mówiła w Polskim Radiu Agnieszka Durlik z Krajowej Izby Gospodarczej.

A co z pomysłem zlikwidowanie stref, który przecież nie jest nowy?

- Rzeczywiście najlepiej byłoby te strefy zlikwidować, ale problem jest tym, że inne kraje – nasi sąsiedzi Czesi, Słowacy – mają je u siebie. W tej sytuacji my nie bardzo możemy się ze SSE wycofać – mówi Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan.

Jak podkreśla Mordasewicz, skoro poważnie traktujemy UE, to kwestia stref powinna być rozpatrywana nie w wymiarze jednego kraju, a w wymiarze w całej Unii. - Bo to, co mamy dzisiaj, czyli takie podkupywanie inwestorów przez konkurujące kraje, nie jest racjonalne i powoduje, że produkcja często nie jest lokowana tam, gdzie byłoby to najbardziej uzasadnione ekonomicznie. Tak naprawdę osłabia to pozycję unijnego rynku wobec Stanów Zjednoczonych czy Chin – podkreśla nasz rozmówca.

A dbać o unijny rynek powinniśmy, bo zdaniem Mordasewicza dla Polski dostęp do niego to większy zysk niż fundusze pomocowe. - Trzeba by więc wynegocjować takie warunki, żeby ten rynek już bez stref, działał racjonalnie – podkreśla.

Samorządowcy nie wyobrażają sobie jednak końca stref ekonomicznych w Polsce. 

Więcej tutaj.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE