PARTNER PORTALU
  • BGK

Nowe limity wynagrodzeń dla wójtów i burmistrzów. PiS zniechęci kandydatów do wyborów?

  • Katarzyna Domagała-Szymonek    6 kwietnia 2018 - 12:50
Nowe limity wynagrodzeń dla wójtów i burmistrzów. PiS zniechęci kandydatów do wyborów?
Jarosław Kaczyński chce obniżyć pensje nie tylko posłom, prezesom spółek SP, ale i wójtom (fot.beatamazurek.com.pl)

- Powstaną nowe limity obniżające wynagrodzenie dla wójtów, burmistrzów, prezydentów, marszałków i starostów, a także dla ich zastępców – zapowiedział w czwartek (5.04) Jarosław Kaczyński, prezes PiS. Czy niższe pensje wpłyną na zainteresowanie zbliżającymi się wyborami samorządowymi?




Jarosław Kaczyński chce obniżyć pensje nie tylko posłom, prezesom spółek SP, ale i wójtom, burmistrzom, prezydentom miast.

- Zmiana miałaby dotyczyć wyłącznie osób zatrudnionych na podstawie stosunku pracy z wyboru lub powołania, czyli samorządowego korpusu politycznego - wskazuje Stefan Płażek sugerując, że propozycja ta nie wpłynie negatywnie na zainteresowanie startem w wyborach. - To osoby, które startują w wyborach nie tylko ze względu na wysokie zarobki, ale też ze względu na możliwość uzyskania wysokiej pozycji, prestiżu czy możliwość sprawozdania władzy. Dla wielu osób zarządzanie samorządem jest też trampoliną do dalszej kariery. Nie obawiam się, że wizja - bo na razie tylko o tym możemy mówić - niższych wynagrodzeń zniechęci ich do startu w wyborach - dodaje ekspert.

Zaś sam ruch Jarosława Kaczyńskiego wykonany własnie teraz, ocenia jako czysto polityczny. - Ma na celu przyciągniecie do siebie wyborców zrażonych dotychczasowymi wpadkami partii rządzącej - uważa.

W podobnym tonie wypowiada się dr Mateusz Radajewski, prawnik ze Szkoły Prawa Uniwersytetu SWPS. - Na razie możemy mówić wyłącznie o zapowiedziach, z których niewiele wynika. Nie sądzę, aby odbiły się one jakoś znacząco na najbliższych wyborach samorządowych - mówi. 

Jak podkreśla, zarobki w samorządzie nigdy nie należały do wysokich, zaś obniżka nawet 20 proc. oznacza utrzymanie maksymalnego wynagrodzenia na poziomie ok. 10 tys. zł. - To nadal jest atrakcyjne wynagrodzenie, bo jeśli ktoś chce bardzo dobrze zarabiać, to wybiera inne branże, niż administracja publiczna. Tym samym, ci, co będą chcieli się zgłosić do startu w wyborach i tak to zrobią, decydują o tym nie tylko kwestie finansowe - dodaje.

Radajewski uważa jednak, że sam pomysł obniżenia pensji w samorządowym korpusie politycznym jest zły i może mieć skutki w przyszłości. - W samorządzie już teraz zarabia się za mało. Ten populistyczny ruch, jaki wykonało Prawo i Sprawiedliwość, jeszcze bardziej może zniechęcić kompetentnych ludzi do podjęcia pracy w urzędach - dodaje.

Tyle zarabia samorządowy korpus polityczny

Przypomnijmy, zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych, uwzględniając wszystkie składniki i dodatki, pensja wójta, burmistrza, prezydenta miasta, marszałka i starosty w 2018 r. nie może być wyższa niż siedmiokrotność kwoty bazowej, czyli 12 525,94 zł. Ta w ustawie budżetowej na 2018 r. dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe ostała na poziomie 1 789,42 zł. 





REKLAMA




×
KOMENTARZE (13)

  • wina bez kary, 2018-04-08 18:17:15

    Nigdy nie słyszałem, aby jakakolwiek władza czy to samorządowa, czy państwowa, czy jako organ, czy jako osoba fizyczna, kiedykolwiek poniosły jakąkolwiek karę za doprowadzenie regionalnego pozamiejskiego drogowego transportu zbiorowego do obecnej, katastrofalnej sytuacji - Czy dalej tak miałoby być ...? Niestety, sądząc po projekcie nowelizacji ustawy o ptz. UD 126, w wersji MI z dn. 16.02.2018 - wydaje się że tak będzie.  rozwiń
  • wykluczeni.18.pl, 2018-04-07 13:45:15

    jak dla mnie, ma to średnie znaczenie, czy wójt zarabia 2 ty. więcej , czy mniej - natomiast z "dziką rozkoszą pogoniłbym na zbita mordkę " urzędników proponującym nowelizację ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, między innymi za zachowanie tzw "wolnoamerykanki" , czyli zak...azu przyznawania prawa wyłącznego (art. 20 ), który to przepis doprowadził do wykluczenia komunikacyjnego milionów rodaków i spowodował powstanie "zjawiska przymusowego posiadania samochodu"- Polacy aby móc funkcjonować muszą mieć własny samochód, więc Polska stała się trującym złomowiskiem wyeksploatowanych samochodów osobowych i autobusów. Projektodawcy z MI proponują też doda nie art. 5a, ustalającego standard obsługi transportem zbiorowym na poziomie Polski pod zaborami, gdzie kolej też docierała do wielu miast powiatowych, a tak miałoby być teraz. Polska nadal byłaby dobrym, dużym rynkiem w środku Europy , do zbywania złomu samochodowego i autobusowego, a z powodu złego powietrza, już umiera okpło 40-tu tysięcy rodaków.  rozwiń
  • coś dla ludu !, 2018-04-07 13:23:25

    byłoby super, gdyby Prezes zajął się także projektem ustawy o zmianie ustawyo publicznym transporcie zbiorowym UD 126 , około połowy wiosek jest wykluczonych komunikacyjnie, a pod nowymi przepisami zaproponowanymi przez Ministerstwo Infrastruktury - wersja z dn. 16.02.2018, byłoby jeszcze gorzej...  rozwiń