Ograniczenie kadencji do dwóch i państwowy zasób kadrowy?

  • Agnieszka Widera
  • 30-11-2016
  • drukuj
• Pomysł ograniczenia kadencji w samorządach do dwóch pięcioletnich wydaje się coraz bliższy wdrożenia, a przynajmniej szerokiej debaty, także w kontekście przyszłości byłych prezydentów i burmistrzów miast.
• Część posłów i samorządowców zwraca uwagę, że dla doświadczonych burmistrzów powinny być „jakieś oferty pracy, gdy wypracują omawiane 10 lat”. Rozwiązaniem może być formuła zasobów kadrowych państwa.
• Samorządowcy postulują o swego rodzaju parasol ochronny w postaci finansowego wsparcia po zakończeniu drugiej kadencji lub możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę.
• - Wójtowie nie są dziećmi specjalnej troski - komentuje to ekspert centrum Adama Smitha, podkreślając, że doświadczony samorządowiec, i bez pomocy, nie powinien mieć problemów ze znalezieniem zajęcia.
Ograniczenie kadencji do dwóch i państwowy zasób kadrowy?
Wojciech Murdzek, były prezydent Świdnicy, w 2015 roku został wicedyrektorem w Dolnośląskim Urzędzie Pracy. Długo fotela tam nie zagrzał, bo wyborcy powierzyli mu mandat posła (for.youtube)

Temat ograniczenia liczby kadencji w samorządzie jest coraz częściej podnoszony. Beata Szydło twierdzi, że „kadencyjność jest w tej chwili potrzebna, bo w wielu miejscach utworzyły się zasklepione układy, które funkcjonują od wielu lat”. Nowoczesna czy Ruch Kukiza też mówi o konieczności ograniczenia liczby reelekcji w JST. Nawet Platforma nie mówi "nie" takim zmianom.

– Jest taki projekt, by ograniczyć do 10 lat (2 razy po 5 lat) pracę w samorządzie – mówił Grzegorz Schetyna w niedawnym wywiadzie dla Polskiego Radia. – Co nie znaczy, że dla doświadczonych samorządowców nie powinno być jakiejś oferty pracy, gdy wypracują omawiane 10 lat – dodał lider PO. Schetyna dotknął tym samym równie drażliwego tematu – przyszłości byłych samorządowców.

Prezydent – emeryt?

Wójtom, burmistrzom i prezydentom, którzy nie zostaną wybrani i kończą kadencję, przysługuje odprawa w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia. Z praktyki wynika ponadto, że dostają kilka, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Dwa lata temu pojawił się pomysł, forsowany przez organizacje samorządowe, wprowadzenia zmian i przyznania niewybranym włodarzom prawa do wcześniejszych emerytur.

– Jeśli chcemy wybierać do samorządów najlepszych, to musimy im stworzyć odpowiednie warunki. Trzeba się wzorować na krajach zachodnich, tam kadencje są dłuższe, sięgają siedmiu lat. Po tym okresie państwo powinno gwarantować nawet 40 proc. pensji w postaci emerytury otrzymywanej przez 10 lat, jeśli dotyczy to młodej osoby – przekonywał w 2014 r. Wadim Tyszkiewicz.

Pomysł ewoluuje i choć nie znalazł poparcia wśród posłów poprzedniej kadencji, samorządowcy o nim nie zapomnieli.

– Nie chodzi o wcześniejsze emerytury dla wszystkich samorządowców. Jeśli ktoś został prezydentem w wieku 26 czy 30 lat, trudno, by został emerytem, mając niespełna 40 lat. Ale jeśli dana osoba ma lat 60, to można już myśleć o przyspieszonej emeryturze, o ile ma trudności w znalezieniu się na rynku pracy. To byłoby humanitarne rozwiązanie, zabezpieczenie państwa dla swoich funkcjonariuszy, którzy musieli odejść, ale przecież cieszyli się zaufaniem publicznym – mówi w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku. Ale jak dodaje, nie widzi obecnie szans na to, by takie rozwiązanie zostało wprowadzone w życie. – To rodziłoby spore koszty dla budżetu państwa, ale debatę prowadzić trzeba – argumentuje.

Przed wcześniejszymi emeryturami samorządowców przestrzegają eksperci. Zdaniem Antoniego Kamińskiego z Instytutu Studiów Politycznych PAN, człowiek, który sprawdził się jako wójt, burmistrz czy prezydent jest dobrym kandydatem na inne stanowiska samorządowe czy polityczne. Jego zdaniem ludzi, którzy potrafią zarządzać i podejmować odpowiedzialność za swoje decyzje, poszukuje się w każdej dziedzinie. Opinię tę podziela Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha.

– Pomysł, by po dwóch kadencjach prezydenci przechodzili na emerytury, jest niedorzeczny. Samorządowcy to w większości osoby, które mają duże umiejętności i kompetencje zarządcze, ogromne doświadczenie w zarządzaniu usługami publicznymi. Wypychanie na emerytury osób o tak rzadkich, poszukiwanych kompetencjach, nawet jeśli mają 60 lat, jest zwykłym marnotrawstwem – komentuje Jabłoński.

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

kadencyjność tak ale w koniecznie dla wszystkich. Dajmy na to taki Prezes kiedy on ostatni raz uczciwie przepracował na etacie jeden miesiąc?

halo, 2016-12-02 08:36:58 odpowiedz

Do Warchoł: Nie jest tak źle, bo ograniczenie władzy na stołkach samorządowych do maksymalnie dwóch kadencji, to bardzo dobry pomysł, bo w ten sposób skończą się może wreszcie raz na zawsze wypracowywane od lat w samorządach stare nieformalne mafijne układy lokalne. ja nawet ograniczyłabym kadencję ...do maks 4 lat. W firmie zagranicznej, w której pracowałam Prezesa firmy zmieniało się co 4 lata, a nawet co 2, właśnie po to, aby zabezpieczyć się przed zawieranymi w lokalnym środowisku polskim nieformalnymi układami mafijnymi. Ale cóż umówmy się, że firma miała w 100% kapitał zagraniczny, a prawowitym właścicielom firmy zależało jednak na tym, aby ten kapitał powiększać i zapobiegać ewentualnym kradzieżom pieniędzy na szczeblu lokalnym. Raczej nie do zastosowania w naszym kraju, no chyba, że ktoś wpadnie nareszcie na świetny pomysł, aby finanse państwowe i samorządowe objąć ścisłym nadzorem. Może wreszcie!!!! Mam dużo wiary w obecnych rządzących, ale pomysł ciężki do zrealizowania w obecnym środowisku ze względu na poprzednią kilkuletnią wolną amerykankę i zupełny brak kontroli nad finansami, zarówno państwowymi, jak i samorządowymi (tu, to już zupełnie mętna, mafijna woda z wieloletnimi bardzo zaszłościami i nawykami, ale cóż trudno się temu dziwić, tak było dla niektórych wygodnie, bo w takim bałaganie przecież się najlepiej kradnie!!!!). Raczej nie do zastosowania w naszym kraju lub może do zastosowania, że wymieni się całkowicie starą nieetyczną kadrę, a wprowadzi w postaci tzw. świeżej krwi młodych ludzi z pomysłami, bez starych, złodziejskich, niestety nawyków i wyjątkowo etycznych obywateli nowej generacji. Na razie brzmi to jak UTOPIA. rozwiń

zwykły obywatel , 2016-11-30 18:34:06 odpowiedz

Władza, która nie posiada, albo traci, albo myśli i boi się, że straci swoje zaplecze wyborcze czyli zaufanie Obywateli (podstawy swojego bytu) zaczyna kupować swoje zaplecze wyborcze poprzez rozdawnictwo przywilejów!!! Skąd my to znamy? Czy powstanie do następnych wyborów partia albo jakiś inny twó...r, który będzie wybrany ze szczerej woli Narodu i będzie reprezentował Jego polskie, żywotne interesy? Chyba tylko w raju! rozwiń

Warchoł, 2016-11-30 13:20:13 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE