Otwarcie zawodów nie stworzyło wielu nowych miejsc pracy

Po otwarciu dostępu do ok. 150 zawodów ceny chronionych do niedawna usług nie spadają, bo branżowe korporacje pilnują, by nowym pracownikom wciąż były potrzebne licencje i kursy.
Otwarcie zawodów nie stworzyło wielu nowych miejsc pracy
Trzy etapy deregulacji - przeprowadzane od stycznia 2014 r. - już za nami, dzięki czemu jest mniej ograniczeń przy podjęciu pracy w ponad 150 zawodach (fot.fotolia)

Otwarcie dostępu do kilkuset zawodów było sztandarowym projektem byłego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Trzy etapy deregulacji - przeprowadzane od stycznia 2014 r. - już za nami, dzięki czemu jest mniej ograniczeń przy podjęciu pracy w ponad 150 zawodach - informuje "Metro".

Propozycja byłego ministra wywołała ostry sprzeciw samorządów zawodowych, które straszyły chaosem na rynku. Gazeta sprawdziła, kto miał rację w tym sporze. Z przeprowadzonych rozmów wynika, że dzięki zmianom w Polsce nie pojawiło się wiele nowych miejsc pracy - choć są od tego wyjątki. Nie spadły też ceny świadczonych usług. Starsi gracze dobrze pilnują, by nowym pracownikom nie było zbyt łatwo.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Ale bzdura. To nie starsi przedsiębiorcy pilnują, bo nie mają do tego - i nie mieli - żadnych narzędzi. Nie przybywa miejsc pracy, bo to była tylko Gowinowa demagogia i autolans ta cała deregulacja. W niektórych zawodach polegała na zlikwidowaniu kryterium profesjonalizmu i wykształcenia - coś w sty...lu "otwórzmy zawód prawnika dla absolwentów podstawówek i byłych więźniów" (doskonale znających prawo po kilkuletniej odsiadce i czytania Kodeksów z nudów). Zawody są otwarte teoretycznie, bo i tak ilością osób wykonujących daną profesję reguluje rynek. A na rynku zapotrzebowania na zderegulowanych fachowców nie ma, to co dopiero na osoby bez doświadczenia. Za to tak jak wspomniałem kiedyś, ceny nawet rosną po deregulacji, bo teraz "stara licencja" zaczęła być w cenie - sami klienci szukają lepszych fachowców, niż tanich. A dobry nie może być tańszy niż był przed deregulacją, bo o tym też decyduje sam fachowiec, przedsiębiorca i jego rachunek ekonomiczny. Nikt nie będzie prowadził firmy na stracie, ani prawnik, ani zarządca nieruchomości, ani przewodnik turystyczny. Raczej zlikwidują firmy i wyjadą, niż obniżą swoje zarobki. Podziękujcie, szanowni klienci, panu Gowinowi za bajzel i wzrost cen. Ja po deregulacji podniosłem ceny o 20% od razu, od tego roku o kolejne 5% tylko dlatego, że na rynku pojawiają się ignoranci w tej branży, którzy poniżej jakiejś ceny pracować nie będą bo nic nie zarobią. Ale jak oni pracują za moją cenę minium, a ja jestem lepszy, to już podniosłem ceny o 25% i mam klientów. Dzięki Gowin! rozwiń

zderegulowany, 2015-01-22 19:08:07 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE