Piechociński o pracy w górnictwie

Wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński opowiedział się za możliwością pracy kopalń przez siedem dni w tygodniu, przy zachowaniu pięciodniowego tygodnia pracy górników. Minister chce też, by konsensus ws. emerytur górniczych wypracowano na Śląsku.
Swoją wizję zmian w górnictwie węgla kamiennego, nad którym nadzór sprawuje resort gospodarki, Piechociński przedstawił podczas sobotniej konferencji prasowej w Mysłowicach. Podkreślił, że wobec spadku sprzedaży węgla, pokrycia części krajowego zapotrzebowania importem oraz słabnącej konkurencyjności polskiego węgla, największym wyzwaniem jest wzrost efektywności produkcji.

"Musimy podjąć działania modernizacyjne, organizacyjne i instytucjonalne redukujące koszty i zwiększające produktywność, poprzez nową organizację i nowe inwestycje, by w końcu przyszłego roku nie sygnalizować dramatycznego tąpnięcia na rynku popytu na węgiel" - powiedział minister, wskazując, że górnictwo węgla kamiennego musi przygotować się na trudniejszy okres, niż ostatnie lata.

Wicepremier sprzeciwił się postulatowi - jak mówił - cięcia kosztów w górnictwie "na ślepo", wskazał natomiast rozwiązania, służące obniżeniu jednostkowych kosztów produkcji tony węgla. Wśród nich wymienił postulowaną od dawna przez środowisko górniczych menedżerów siedmiodniową pracę kopalń, co jest tańsze i bardziej efektywne. Podobne rozwiązania są już w prywatnych kopalniach. Górnicy mają wolne dwa dni w tygodniu, ale nie musi to być sobota i niedziela.

"Stoimy przed dylematem, w jaki sposób - nie naruszając tego, co jest powinnością państwa wobec górniczego stanu - wydłużyć funkcjonowanie naszych kopalń. Nie może być tak, że w sektorze górnictwa państwowego czy z udziałem kapitału państwowego mamy inny mechanizm niż obok, w kopalniach konkurencji (...). Trzeba wrócić do dyskusji na poziomie zakładów i poszczególnych porozumień o pracy ciągłej w górnictwie, co nie oznacza pracy ciągłej dla górników" - podkreślił wicepremier.

Zaznaczył, że pięciodniowy tydzień pracy górników byłby zachowany, choć kopalnie pracowałyby nieprzerwanie przez cały tydzień. Dziś także jest to możliwe, ale trzeba wtedy płacić górnikom podwójne stawki. "Tu widzę istotne podniesienie efektywności, produktywności, wykorzystanie zasobów ludzkich i potencjału oraz ograniczenie kosztów na tonę wydobytego węgla" - wskazał minister, opowiadając się również za uproszczeniem systemu wynagradzania i motywowania górników.

Nawiązując do toczącej się dyskusji o zmianach w emeryturach górniczych (premier Donald Tusk zapowiedział w expose utrzymanie prawa do emerytury po 25 latach pracy pod ziemią dla zatrudnionych bezpośrednio przy wydobyciu - PAP) Piechociński ocenił, że rozwiązania w tej sprawie powinny być wypracowane na Śląsku.

"Chcę, aby ta sprawa została na spokojnie przedyskutowana przede wszystkim w środowisku górniczym i aby konsensus w tej sprawie - bardzo czytelny i jasny - kto jest górnikiem pracującym pod ziemią, a kto nie, został zawarty na Śląsku między pracodawcami a pracownikami, a politycy dopiero zatwierdzili ten konsensus przy pełnej aprobacie społecznej" - powiedział wicepremier.

Piechociński opowiedział się za rozwijaniem przez górnictwo tzw. energetyki rozproszonej, opartej na odpadach (tak kwalifikowany jest np. metan oraz złej jakości miał węglowy) oraz rozwijanie technologii gazyfikacji węgla. Wskazał też na potrzebę inwestycji modernizacyjnych w sektorze węglowym. Wezwał szefów spółek węglowych do przygotowania programów, które mogłyby starać się o zewnętrzne dofinansowanie.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE


Toć to rozwiązanie wcale nie jest nowym.
Ongiś je nazwano: " Czterobrygadowym ".
Na dole pracujący: maszyniści, ślusarze, elektrycy,
Poza ścianą i przodkiem, to nie są górnicy ???

Eterno Vagabundo, 2013-01-02 00:46:16 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE