Po zajściach w Radomiu ukarani strażnicy miejscy; jeden stracił pracę, drugi ma naganę

Komendant Straży Miejskiej w Radomiu wyciągnął konsekwencje wobec strażników, którzy nie podjęli interwencji podczas zajść na manifestacji KOD w sobotę (24 czerwca) w Radomiu. Jeden z nich stracił pracę, drugi dostał naganę.
Po zajściach w Radomiu ukarani strażnicy miejscy; jeden stracił pracę, drugi ma naganę
Sekretarz miasta Rafał Czajkowski, któremu podlega radomska Straż Miejska, poinformował, że decyzja komendanta SM jest efektem wewnętrznego postępowania wyjaśniającego (fot. youtube.com)

Sekretarz miasta Rafał Czajkowski, któremu podlega radomska Straż Miejska, poinformował, że decyzja komendanta SM jest efektem wewnętrznego postępowania wyjaśniającego. Wykazało ono - jak zaznaczył - że strażnicy miejscy obecni na manifestacji KOD podjęli błędną decyzję, odjeżdżając radiowozem z miejsca manifestacji. Funkcjonariusze tłumaczyli, że wezwali drugi radiowóz, a sami chcieli przejechać w inne miejsce, by wyjść naprzeciw idącej w dół ulicy Żeromskiego grupie Młodzieży Wszechpolskiej.

Czajkowski powiedział, że szef Straży Miejskiej zdecydował o wyciągnięciu konsekwencji służbowych na podstawie analizy zebranych materiałów i rozmów ze funkcjonariuszami.

"W stosunku do dowódcy patrolu rozwiązano umowę o pracę. Drugi ze strażników dostał naganę" - wyjaśnił Czajkowski.

Wcześniej, w związku z zarzutem braku obecności policji podczas zgromadzenia KOD-u w Radomiu komendant główny policji zarządził kontrolę w jednostce w Radomiu. W wyniku kontroli odwołano szefa radomskiej policji oraz komendanta komisariatu, który był odpowiedzialny za zabezpieczenie manifestacji oraz jego zastępcę.

W sobotę grupa ubranych w koszulki Młodzieży Wszechpolskiej młodych ludzi pojawiła się na manifestacji KOD zorganizowanej z okazji rocznicy radomskiego Czerwca'76. Wykrzykiwali hasła takie jak m.in. "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!". Działacze i sympatycy Komitetu Obrony Demokracji starali się zagłuszać narodowców sygnałami z syren, brawami i gwizdami.

W pewnym momencie doszło do bójki pomiędzy przedstawicielami obydwu stron. Przedstawiciele KOD informowali potem na portalach społecznościowych, że jeden z ich działaczy został zaatakowany przez przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej. Ci z kolei twierdzili, że musieli bronić swojego kolegi, zaatakowanego przez przedstawiciela KOD.

Trzech młodych mężczyzn usłyszało zarzuty w związku z pobiciem działacza KOD. Prokuratura objęła ich dozorem policyjnym. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.