Pół miliarda złotych kroplą w morzu potrzeb bezrobotnych

  • Michał Rodak
  • 09-08-2012
  • drukuj
Urzędy pracy czekają na dodatkową pulę uruchomioną przez ministra finansów na aktywizację bezrobotnych. Zdaniem ekspertów, by środki z Funduszu Pracy mogły dać konkretne efekty, konieczna jest jednak reforma i poprawa efektywności ich wydawania.
Pół miliarda złotych kroplą w morzu potrzeb bezrobotnych
Minister finansów Jacek Rostowski zgodził się uruchomienie z Funduszu Pracy na pomoc bezrobotnym dodatkowych 500 mln zł. 10 procent tej kwoty zostanie przeznaczone na finansowanie indywidualnych wniosków związanych z klęskami żywiołowymi i zwolnieniami z przyczyn niedotyczących pracowników. Pozostała suma 450 mln zł została natomiast podzielona pomiędzy wszystkie województwa.

Największą kwotę otrzyma województwo mazowieckie - 51,113 mln zł, a najmniejszą opolskie - 10,626 mln zł. Środki mają wesprzeć opracowane przez urzędy programy dla osób bezrobotnych do 30. i powyżej 50. roku życia oraz innych osób będących w szczególnie trudnej sytuacji na rynku pracy. Finansowane będą m.in. staże i szkolenia, a na pomoc będą mogły także liczyć osoby podejmujące własną działalność gospodarczą.

Czytaj też: Rośnie rzesza wykształconych bezrobotnych 

Jak informuje Biuro Prasowe Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, marszałkowie województw mają czas na przedstawienie wniosków powiatowych urzędów pracy na wykorzystanie środków do 10 sierpnia.

Pół miliarda to za mało

Eksperci zajmujący się polskim rynkiem pracy chwalą decyzję ministra finansów. Ich zdaniem powinny jednak za nią pójść inne działania, które pozwoliłyby zahamować rosnące bezrobocie.

Czytaj też: 500 mln zł w sierpniu na walkę z bezrobociem

- Dobrze się stało, że odblokowano chociaż pół miliarda, ale ciągle jest to jedynie kropla w morzu potrzeb. Sytuacja jest bardzo trudna, a ekonomiści przewidują, że będzie jeszcze gorsza. Potrzebne są więc zmiany systemowe i to nie tylko w zakresie Funduszu Pracy - podkreśla Wioletta Żukowska, ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP.

Jej zdaniem w przypadku samego funduszu problemem jest brak kontroli nad umieszczonymi w nim środkami.

- Partnerzy społeczni nie mają na żadnego wpływu na ich wykorzystanie. Ministerstwo może natomiast je zablokować. Przez to nie mogą być one wydane na to, do czego są przeznaczone. Chcielibyśmy, by to się zmieniło. Trwają właśnie negocjacje w związku z pewnym projektem i mamy nadzieję, że zaproponowane rozwiązania zostaną zaakceptowane - dodaje.

Potrzeba działań niestandardowych

Urzędy potrzebują także lepszego przygotowania do wydawania kierowanych do nich funduszy.

- Nie ma jednego przepisu na to, jak najefektywniej je wykorzystać. Nie można stosować standardowego zestawu działań. Potrzebne jest umiejętne zaplanowanie przez polityków i samorządy lokalnej polityki rynku pracy, aby najlepiej służyła danemu regionowi - zauważa dr Iga Magda, dyrektor programu innowacji społecznych Instytutu Badań Strukturalnych.

- W regionach, w których miejsc pracy nie ma w ogóle, sensowniej inwestuje się w ich tworzenie, by osoby bezrobotne utrzymały kontakt z rynkiem pracy. Inaczej działa się natomiast tam, gdzie powstają nowe miejsca pracy, ale przedsiębiorcy zgłaszają problemy ze znalezieniem odpowiednich kandydatów. Wówczas większe kwoty należałoby przeznaczyć na certyfikowane szkolenia, zmianę kwalifikacji i staże zawodowe - dodaje.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Bezrobocie będzie rosło proporcjonalnie do ilości wpompowanej kasy na jego ograniczenie przecież te pieniądze banda złodziei musi ściągnąć od pracodawców na dodatek aby państwo wpompowało np. 100 mln. zł to musi zabrać 140 mln. zł bo administracja to nie wolontariat. Czyli 200mln. zł zabrane pracoda...wcom pójdzie na kawę i pączki dla biurokratów. :)) rozwiń

RadekJelenia Góra, 2012-08-09 17:17:55 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE