Ponad tysiąc polskich urzędników pracuje w KE

- W Komisji Europejskiej pracuje obecnie 1160 polskich urzędników, w tym 425 na stanowiskach asystenckich. Tylko 15 Polaków zajmuje stanowiska dyrektorskie. Dla porównania "stare państwa" UE mają po kilkudziesięciu dyrektorów w KE, np. Francja 97, Niemcy 77, Włochy 69.
Ponad tysiąc polskich urzędników pracuje w KE

Po 10 latach członkostwa Polska i inne kraje, które przystąpiły do Unii Europejskiej w 2004 r., odstają od "starej" piętnastki, jeśli chodzi o liczbę najwyższych stanowisk obsadzonych w Komisji Europejskiej - wynika z danych udostępnionych przez służby prasowe KE. Zwraca też uwagę stosunkowo mała liczba aplikacji z Polski do unijnego urzędu rekrutacji urzędników EPSO.

Według najnowszych danych KE, w instytucji tej pracuje 23 642 urzędników, z czego najwięcej Belgów (4 245), którzy goszczą w swojej stolicy unijne siedziby. Następni są Włosi - 2 451 osób, Francuzi - 2 271 osób, Niemcy - 1 981 urzędników i Hiszpanie - 1 674.

Polacy (1 160 osób) plasują się na szóstym miejscu.

Na dyrektorskich posadach urzęduje 97 Francuzów, 78 Belgów, 77 Niemców, 69 Włochów i 65 Hiszpanów. Takie stanowiska zajmuje 15 Polaków.

Najwyższe stanowiska szefów dyrekcji generalnych KE piastuje dwóch Polaków: b. wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa (dyrekcja generalna ds. rolnictwa) oraz b. główny negocjator przystąpienia Polski do UE i b. wiceminister spraw zagranicznych Jan Truszczyński (dyrekcja generalna ds. edukacji i kultury). Ponadto funkcję dyrektora generalnego w Radzie UE pełni b. minister ds. europejskich Jarosław Pietras. Szefuje on dyrekcji ds. środowiska, edukacji, transportu i energii w sekretariacie Rady UE.

Wśród innych krajów członkowskich, które przystąpiły wraz z Polską do UE, Węgry mają 612 urzędników w KE, z czego 9 na dyrektorskich posadach. Ponadto w KE pracuje 459 czeskich urzędników, z czego 5 na dyrektorskich posadach. Tyle samo dyrektorów jest pośród 315 litewskich urzędników. Słowacy mają 4 dyrektorów wśród 327 urzędników, tak samo Słoweńcy pośród 228 swoich urzędników w KE.

Najwyższe pensje urzędnicze w KE mogą sięgać ok. 18 tys. euro brutto, pensje na stanowiskach asystenckich zaczynają się od ok. 2,6 tys. euro brutto. Nie jest to jednak najniższa pensja, zastrzega KE. Najniższe zarobki pracowników kontraktowych wynoszą bowiem ok. 1,8 tys. euro.

Najniższe pensje na stanowiskach asystenckich (od ok. 2,6 do 3 tys. euro brutto) otrzymuje w KE blisko 780 osób, z czego ok. 60 Polaków. Najwyższe pensje (od ok. 17 do 18 tys. euro brutto) otrzymuje w KE 37 osób, w tym jeden urzędnik polski.

"Rozszerzenie z 2004 roku było dużym sukcesem zarówno dla Polski, jak i Europy. Polska ze swoją bogatą historią i kulturą wnosi duży wkład do wspólnej europejskiej rodziny i polscy koledzy z instytucji UE są wysoko cenieni za ich skuteczność i świeżą perspektywę" - powiedział PAP rzecznik KE ds. administracji Antony Gravili.

Pytany o Polaków na stanowiskach dyrektorskich, zastrzegł, że w KE nie obowiązują żadne kwoty dotyczące zatrudniania z określonych krajów.

"Podczas gdy mamy obowiązek utrzymania ogólnej geograficznej równowagi, zawsze zatrudniamy najlepszych, ale zatrudnianie najlepszych Polaków zależy najpierw od tego, czy aplikują. Niestety, nie przyciągamy tak wielu Polaków, jakbyśmy chcieli. To jest coś, nad czym ciężko pracujemy" - zaznaczył rzecznik. Podał, że w konkursach na stanowiska administracyjne w ostatnich trzech latach tylko 4,47 proc. kandydatów pochodziło z Polski, chociaż udział Polski w unijnej populacji wynosi 7,6 proc.

KE tłumaczyła dotąd, że w kadrze zarządzającej jest mniej osób z nowych krajów członkowskich, ponieważ potrzebują one czasu na zdobycie doświadczenia i awansowanie na wysokie stanowiska.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE