Prezydenci i wójtowie chcą być dożywotnimi radnymi

  • Bartosz Dyląg
  • 28-09-2016
  • drukuj
W niektórych krajach prezydent, burmistrz jest jednocześnie przewodniczącym rady, po kadencjach zostaje dożywotnio radnym. Wykorzystuje się jego doświadczenie, jednocześnie zabezpieczając mu środki finansowe. U nas nie ma mechanizmów wykorzystania doświadczenia tych ludzi – podkreśla prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult.
Prezydenci i wójtowie chcą być dożywotnimi radnymi
Jest chore to, że w zarządach spółek komunalnych zarabiają 2-3 razy więcej niż powołujący je prezydent – mówi prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult.

Zwraca pan uwagę na budzącą wątpliwości ustawę o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami. Pana zdaniem nie ma podstawy prawnej, by przyznać nagrodę roczną za 2016 rok.

Prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult: – Ustawa ta rzeczywiście niesie poważne konsekwencje dla samorządów. Jest pytanie, jaka będzie podstawa prawna przyznania nagrody rocznej za 2016 rok, bo ustawa tego nie precyzuje. W tej ustawie są luki, nie ma mowy właśnie o nagrodzie rocznej. Do wyjaśnienia jest pięć punktów, które można interpretować bardzo różnie. Ustawa powinna bardzo precyzyjnie te sprawy regulować, by nie było sytuacji, że każdy samorząd interpretuje to inaczej.

Będą problemy, sprawy mogą kończyć się w sądach. Niedobrze, jeśli zaczynają funkcjonować prawnicy, bo to znaczy, że ustawa jest nieprecyzyjna. My ciągle w Polsce interpretujemy prawo, dodatkowo sądy administracyjne w każdym województwie interpretują je inaczej.

Musimy starać się, by każde stanowione w Polsce prawo maksymalnie precyzowało regulowaną materię. Szczególnie jeśli jest możliwość nowelizacji.

Warto też zwrócić uwagę na pogłębiający się dysonans pomiędzy wynagrodzeniem w spółkach komunalnych, których władze formalnie powołuje prezydent miasta, a włodarzami. Oni już zarabiają ponad 2-krotnie więcej od prezydenta czy burmistrza, a teraz będą jeszcze więcej zarabiać.

To znaczy, że siatka samorządowych wynagrodzeń jest do zmiany.

– Oczywiście. Jest chore to, że w zarządach spółek komunalnych zarabia się 2-3 razy więcej niż będąc prezydentem. Wszyscy mówią, że w spółkach muszą być fachowcy i więcej zarabiać. Prezydent czy burmistrz nie musi być fachowcem? Wynagrodzenia w samorządach są chore. Jeśli chcemy mieć wykształconych, kompetentnych ludzi, to nie oczekujmy tego przy takich zarobkach. To się przekłada na jakość pracy.

Czytaj też: Grobelny 47. Trzeba zmienić siatkę wynagradzania pracowników samorządowych

Podwładnym podwyższa się pensje, a przełożonym nie. Tego w normalnym świecie nie ma. W samym ratuszu prezydent nie jest płacowo na pierwszym miejscu, zastępcy, skarbnik czy naczelnicy zarabiają więcej niż on. Jeśli mamy mówić o jakości samorządu, by w wyborach startowali ludzie o wysokich kwalifikacjach, to nie przy tych zarobkach.

Zresztą skandaliczne zarobki są nie tylko w samorządach, podobnie jest w przypadku prezydenta państwa czy premiera. Te regulacje powinny przystawać do świata, w którym funkcjonujemy. Jeśli dyrektor banku ma 15 razy więcej niż prezydent czy premier 40-milionowego państwa, to tak nie powinno być.

Musimy się zdecydować, czy postawić na selekcję pozytywną czy negatywną. Jeśli chcemy mieć "bylejakość", to róbmy tak dalej.

Czyli w tym momencie samorząd lokalny nie jest w stanie konkurować o fachowców z biznesem?

– Nie ma mowy. Całe dorosłe życie pracowałem w biznesie i tu nie ma żadnych porównań. W biznesie ludziom z kwalifikacjami się płaci. Mogę to mówić, bo jestem niezależny finansowo i przeżyję, jeśli dostanę tysiąc złotych mniej. Ale widzę, co się dzieje.

 


KOMENTARZE (11)ZOBACZ WSZYSTKIE

Prezydent USA zarabia 400 tysięcy USD rocznie. Niech pan prezydent znajdzie prezesa spółki z listy Fortune 500, który pracuje za takie grosze. Trzeci raz zagłosuję przeciwko temu skorumpowanemu idiocie.

Marcin, 2016-10-03 14:25:20 odpowiedz

Panie Jacku Po trzykroć nie zgadzam się z Pana - bądź co bądź - śmiałą propozycją zmiany w samorządowej ordynacji wyborczej. Primo. Nawet najlepszy włodarz terenowy i najsprawniejszy organizator pracy w podległym mu urzędzie administracji samorządowej (gdzie rządzi niepodzielnie) może okazać się z...wykłym zabieraczem powietrza w sali obrad rady, gdzie zazwyczaj liczą się: siła głosów (a nie głos jednostki), umiejętności zawierania sojuszy, zjednywania stronników, pozyskiwania partnerów w celu skutecznego działania w radzie, a nie li tylko brania udziału w sesjach i zgarnianiu diet i uposażeń rajcowskich. No chyba że szanowny Pan Jacek będzie pełnił swą funkcję radnego społecznie nie korzystając z przysługujących benefitów - rozmarzyłem się. Secundo. Ktoś bardzo mądry wymyślił kiedyś podwaliny wszystkich nowożytnych systemów demokratycznych, gdzie kluczową rolę odgrywa KADENCYJNOŚĆ na danym stanowisku. Dynastie i oligarchie niech rządzą na bliższym lub dalszym wschodzie. Jeżeli coś działa dobrze, to po jaką cholerę to psuć? Po trzecie nie chcę mieć radnego, który - przykładowo - był nieudolny jako Prezydent miasta (mieszkam na terenie konurbacji górnośląskiej i w mojej miejscowości oraz w ościennych było wiele takich osób - nazwiska pominę). Pozwólmy mieszkańcom od początku do końca decydować, kto będzie reprezentować ich w radach. Tomasz Kordecki rozwiń

Ja wyżej podpisany, 2016-10-01 22:24:20 odpowiedz

Do Andrzej Dec: Ja bym się wstrzymał z "pełną zgodnością". Pan Krywult, o ile mi wiadomo, to wielokadencyjny samorządowiec, a zatem jego tutaj opinie o wynagrodzeniach, zmianach ustaw, spółkach miejskich etc. można włożyć na półkę z bajkami. Co On czynił przez wiele kadencji? Spółki m...iejskie oceniajmy po kosztach usług, prawda (o ile na chwilę zapomnimy o nepotyźmie rzecz jasna)? No to minus Projektów zmian prawnych projektu Pana Jacka, też nie widać, tylko "słowa"? No to minus Co do jakości kandydatów do rządzenia w Gminach, to jedno jest pewne: z kadencji na kadencję poziom wydaje się być "nieco niższy". Co gorsza, wielu już czynnych samorządowców "idzie wyżej", a to już problem krajowy? To słychać, o ile Ktokolwiek chce słuchać wielu Ich bredni. To "czuć" bowiem najwięcej "bredni" o swoich dokonaniach, wskazaniach partyjnego Wodza i klepaniu formułek niczym z doświadczonego Retoryka... Ale trzeba też sytuację zrozumieć. Idzie, nadchodzi, batalia samorządowa, a Tu nie będzie głosowania "dobry czy mierny". Liczyć się będzie tylko wynik MMA, czyli PiS contra Reszta Świata - chciałem powiedzieć Kraju, ale chyba dobrze (?), że się pomyliłem? Pozdrawiam rozwiń

eugeniusz, 2016-09-28 23:48:34 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE