Prokuratura bada, czy w Radomiu doszło do nadużyć przy wycince drzew

Śledztwo w sprawie niegospodarności w Zakładzie Usług Komunalnych w Radomiu wszczęła miejscowa prokuratura.
Prokuratura bada, czy w Radomiu doszło do nadużyć przy wycince drzew
Śledczy badają, czy doszło do nadużyć przy wycince drzew w mieście i wyrządzenia szkody w majątku gminy na kwotę miliona złotych (Fot. Flickr/dvs/cc-by-2.0)

Postępowaniem objęto wycinki drzew prowadzone do 26 stycznia przez Zakład Usług Komunalnych, kiedy placówką kierował wieloletni dyrektor Andrzej Kielski, który niedawno przeszedł na emeryturę.

"Śledztwo dotyczy ewentualnego nadużycia udzielonych uprawnień i niedopełnienia obowiązków przy wycince drzew oraz wyrządzenia znacznej szkody w majątku Gminy Miasta Radom" - poinformowała we wtorek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz. Dodała, że zawiadomienie w tej sprawie złożył obecny dyrektor ZUK-u w Radomiu. Wstępnie oszacował wartość szkody na kwotę 1 mln zł.

Jak zaznaczyła Chrabąszcz, w toku śledztwa są przesłuchiwani świadkowie oraz zabezpieczana dokumentacja dotycząca wycinki drzew. W późniejszym czasie ma zostać powołany biegły w celu ustalenia, czy rzeczywiście szkoda w majątku gminy powstała, a jeśli tak, to w jakiej wysokości.

"Po analizie zebranych dowodów prokurator ustali, czy i komu przedstawi zarzut niegospodarności i wyrządzenia szkody w majątku Gminy Miasta Radom" - dodała rzeczniczka. Prokuratura wstępnie zaplanowała zakończenie śledztwa do 13 czerwca.

O wycince drzew w radomskich parkach media w Radomiu informowały w lutym. Nowy wiceprezydent miasta Konrad Frysztak podjął wówczas decyzję o wstrzymaniu planowanych wycinek, które miał przeprowadzić ZUK i zlecił kontrolę w tej instytucji. Kontrolerzy z magistratu stwierdzili m.in. brak spójnej strategii gospodarowania drewnem pozyskanym z wycinki drzew w mieście. "Nie prowadzono stałego, codziennego ewidencjonowania wycinanych drzew i urobku, który powstawał" - informował wiceprezydent.

W ub. roku ZUK wyciął ponad 300 drzew. Były to najczęściej topole oraz klony jesionolistne, które miały zagrażać bezpieczeństwu przechodniów. Zgodę na wycinanie drzew wydawał wojewódzki konserwator zabytków lub w przypadku drzew spoza strefy konserwatorskiej - wskazani przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze wójtowie sąsiednich gmin lub starostowie. Na rok 2015 planowana była wycinka 170 drzew. Decyzją wiceprezydenta miasta została ona wstrzymana.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Ciąć, niszczyć, rozbierać! Niech bydło wie, że POlska to nie bajka i że życie tu boli jak goła du...od ciągłego skakania po kamieniach! Shalom

glewe, 2015-04-08 10:13:15 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE