Przedszkolanki w Klukach bez wypłaty

  • fakty.bai.pl (Ewa Wiaderna)
  • 30-11-2011
  • drukuj
Trzy nauczycielki pracujące w przedszkolu w Klukach od pewnego czasu nie mają wypłacanego wynagrodzenia. Rodzice dysponują także wiedzą, że gmina stara się, aby część zaległych pieniędzy wypłacona została na święta z wygospodarowanej części gminnego budżetu.

Mieszkańcy za skandal wręcz uważają, że osoby, które ciężko pracują przy wychowaniu najmniejszych pociech były tak traktowane. – Podziwiamy je za optymizm, za to, że w zderzeniu z takim problemem przychodzą do pracy – mówi jeden z rodziców.

Sprawa sprzed kilku miesięcy

Zarówno wójt Sikora, jak i dyrektor Łumińska byli dość powściągliwi udzielając wyjaśnień w sprawie bulwersującej rodziców. Wójt Sikora, jak twierdzi, dopiero od "Faktów" dowiedział się o cząstkowej wypłacie wynagrodzeń trójce nauczycielek. – Szkoła ma zabezpieczone środki, a dysponuje nimi pani dyrektor. Pani dyrektor nigdy nie informowała mnie, że ma trudną sytuację, złożyła jednak wniosek o zwiększenie planu, a ja poprosiłem o wyjaśnienia w tej sprawie. Przekroczenie planu wydatków jest dla mnie bardzo poważną sprawą – mówi  Karol Sikora, który na wyjaśnienia, zgodnie z procedurą, czekał do czwartku ubiegłego tygodnia.

Jeszcze mniej rozmowna była dyr. Ewa Łumińska. Potwierdziła, że trzy nauczycielki przedszkola wchodzącego w skład zespołu szkół, którym kieruje nie otrzymują pełnych wynagrodzeń. Na inne pytania związane z tematem odmówiła wyjaśnień, dodając jedynie, że to dla niej bardzo przykra i ciężka sprawa. Zarówno wójt, jak i pani dyrektor zaprzeczyli, że powodem takiej sytuacji jest jakiś konflikt na linii szkoła-urząd.

Jednak w opinii wielu mieszkańców ta dwójka kluckich samorządowców może mieć coś do ukrycia. Nie bez kozery przecież na gminnej sesji 21 czerwca odliczyła się niemal cała rada pedagogiczna szkoły. Była to sesja absolutoryjna. Na sesji radni przyjęli sprawozdanie finansowe i sprawozdanie z wykonania budżetu za 2010 rok. Wójt absolutorium otrzymał, ale  był to sukces jego poprzednika, który owy budżet realizował. Sesję zdominowała jednak sprawa, jak na małą gminę, dość sensacyjna. Radni podjęli decyzję o obniżce wynagrodzenia dla wójta Kluk z 5000 zł do najniższej możliwej kwoty czyli 4200 zł oraz dodatku funkcyjnego z 1600 zł do kwoty 500 zł. Również dodatek specjalny ustalony na 20 proc. to jedynie połowa tego co radni mogli uchwalić. A trzeba zauważyć, że w tej sprawie byli nadzwyczaj zgodni. Aż 10 radnych z 15 osobowego grona było za maksymalną obniżką, przy jednym glosie sprzeciwu.

Przewodniczący rady gminy Grzegorz Augustyniak wypowiedział wówczas znamienne dla wszystkich zdanie: „Obniżka zarobków to nie kara, a mobilizacja, panie wójcie”.

Aby jednak uchwała mogła być tego dnia podjęta musiała być uzasadniona przez komisję budżetu i finansów. A ta uznała, że:  „działania wójta nie są tak do końca korzystne dla gminy, chodzi o dzieci i arkusz organizacyjny”.

Drugie dno czy tajemnica poliszynela?

Analiza protokołu z sesji w zestawieniu z obecną sytuacją w zespole szkół wyraźnie wskazuje, że wójt Sikora dokonał pewnego rodzaju falstartu w swojej samorządowej karierze. Zaprotokołowane słowa przewodniczącej komisji Jadwigi Matyśkiewicz jednoznacznie wskazują, że u podstaw drastycznego obniżenia wynagrodzenia wójta są decyzje w sprawie szkoły i dzieci. Chodzi o arkusze organizacyjne sporządzane przez dyrektora szkoły, które w ustawowym terminie muszą zostać zatwierdzone przez wójta, a tak się nie stało. Już wtedy padały oskarżenia pod adresem wójta, że „bawi się szkołą”. Z protokołu jasno wynika, że na tamtym etapie mocno iskrzyło nie tylko między wójtem a dyr. Łumińską, ale także wieloma radnymi, którzy w żaden sposób nie mogli zrozumieć postępowania K. Sikory.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.