Przedziwna sytuacja w powiecie. Starosta zatrudnia członków rodziny, a internautów ściga policja

  • Bartosz Dyląg
  • 25-11-2013
  • drukuj
W podlegającym starostwu Regionalnym Centrum Edukacji Zawodowej w Lubartowie pracują syn, córka, brat i bratanica starosty. Internautów, którzy to krytykują, ściga policja.
Przedziwna sytuacja w powiecie. Starosta zatrudnia członków rodziny, a internautów ściga policja

Po niemal 30 latach z pracą w Regionalnym Centrum Edukacji Zawodowej w Lubartowie pożegnali się Hanna i Przemysław Kuralowie. Ich zdaniem dyrektor szkoły nie wykazała dobrej woli i założyła, że w tym roku nabór będzie słaby, dlatego dla małżeństwa zabraknie godzin lekcyjnych.

Kuralowie zostali zwolnieni, choć nabór nie wypadł gorzej niż w poprzednich latach. W maju dostali wypowiedzenia umowy o pracę. Dyrektor Centrum obiecywała im wówczas, że jeśli nie pójdą do sądu i zrezygnują z przejścia w stan nieczynny, od września zatrudni ich na nowo na pół etatu. Nic takiego się nie stało.

Zdaniem Przemysława Kurala za decyzją o ich zwolnieniu stoi starosta lubartowski Fryderyk Puła, któremu Centrum podlega.

- We wrześniu na nasze miejsce zatrudniono dwoje nauczycieli z Kocka. Z mojej wiedzy wynika, że oboje, podobnie jak starosta Puła, są działaczami Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dziś starosta twierdzi, że nie wpływał na władze Centrum w tej sprawie, tymczasem dyrektor Centrum przyznała, że polecenie zatrudnienia tych nauczycieli przyszło właśnie ze starostwa - mówi Przemysław Kural.

Zdaniem Przemysława Kurala on i jego żona zostali zwolnieni, bo byli niewygodni, ponadto nie są związani z PSL. Jak twierdzi Kural, w ostatnich latach do Centrum przyjmowano niemal wyłącznie osoby związane ze Stronnictwem.

Kuralowie rozważają wniesienie do sądu pozwu przeciwko dyrektor Centrum o nierówne traktowanie.

Fryderyk Puła broni się, twierdząc, że ma co prawda minimalny wpływ na politykę personalną Centrum, jednak z racji pełnionych funkcji w starostwie nie ma czasu zajmować się sprawami pojedynczych nauczycieli. Zaprzecza, by konflikt między nim a Kuralami rzeczywiście istniał. Twierdzi, że pytania dziennikarzy w tej sprawie go obrażają, a media prezentują go w sposób stronniczy.

- Jeśli dany nauczyciel uważa, że został potraktowany niesprawiedliwie, niech uda się z tym do sądu pracy - radzi starosta Fryderyk Puła.

Poza nauczycielami z Kocka od września w Centrum zatrudnienie znaleźli radny miejski Jacek Bednarski oraz syn starosty Mariusz Puła. Zdaniem Elżbiety Wąs ze stowarzyszenia Miasto Obywatelskie Lubartów kampania Jacka Bednarskiego była finansowana m.in. z funduszy starostwa.

W Centrum pracują także córka, brat i bratanica starosty Puły. Zdaniem naszego informatora córka 1,5 etatu w szkole łączy z kierowaniem dużym projektem unijnym. Sam starosta też jest zatrudniony w Centrum, tyle że od 3,5 roku przebywa na urlopie bezpłatnym. Starosta nie chce komentować tych informacji.

- Obowiązuje mnie ochrona danych osobowych, dlatego nie mogę powiedzieć, kto pracuje w Centrum - mówi Puła.

Dyrektor RCEZ w Lubartowie Hanna Borzęcka nie komentuje sprawy. Twierdzi, że zatrudniła lepszego nauczyciela niż Przemysław Kural.

Sprawa bulwersuje mieszkańców Lubartowa. Kiedy o zmianach wśród nauczycieli Centrum napisał lokalny portal, pod artykułem pojawiły się komentarze wymierzone w starostę. Internauci pisali m.in., że to wstrząsające, iż starosta i dyrektor Centrum traktują szkołę jak swoją własność.

Trzy osoby stwierdziły, że wpisy naruszają ich dobra osobiste. Sprawę bada sąd. Autorów wpisów szuka policja, która wystąpiła do administratorów portalu oraz sieci o udostępnienie danych 21 internautów.

- Dostałem dwa wnioski z trzema sygnaturami. Z mediów wiem, że składali je radny Jacek Bednarski oraz syn starosty Mariusz Puła. Adresy IP przekazałem – mówi Radosław Czarnecki z portalu Lubartow24.pl.

Zdaniem Elżbiety Wąs, jednej z osób poszukiwanych przez policję, w Centrum doszło do nepotyzmu, a ściganie internautów jest walką z przeciwnikami politycznymi i próbą zastraszenia opinii publicznej. Jej zdaniem nie tylko nauczyciele zatrudnieni w Centrum, ale też mieszkańcy Lubartowa boją się o mówić sprawie, która jest niewygodna dla kilku osób.

Starosta Puła twierdzi, że ze ściganiem internautów nie ma nic wspólnego.

W ubiegłym tygodniu o sprawie słychać było w Sejmie. Poseł Michał Kabaciński z Twojego Ruchu  mówił na zwołanej konferencji o "PSL-owskim ACTA w Lubartowie". Skrytykował lubartowskich działaczy oraz próbę zastraszania internautów. Jego zdaniem zwalnianie nauczycieli, by zrobić miejsce dla samorządowców, to patologia.

 


KOMENTARZE (19)ZOBACZ WSZYSTKIE

Sprawa trafiła na wykop.pl wykop.pl/link/2837465/tymczasem-w-polsce-powiatowej/

Michał, 2015-11-03 15:34:31 odpowiedz

Już od samego początku bytności PSL w elitach rządowych ten i podobne procedery traktowane były jak normalne praktyki. W podobnym tonie wypowiadali się wysoce sytuowani politycy tej partii twierdząc wprost, że jest to naturalna kolej rzeczy. Zawsze bulwersowało mnie to do tego stopnia (wiele podobny...ch sytuacji z udziałem prominentów PSL-u usłyszeć można było w całym kraju), że dzisiaj uważam tę partię za głównego niszczyciela wszelkich możliwych zasad ... rozwiń

lorety, 2015-11-03 12:05:14 odpowiedz

Era januszka końskiego łba dobiega końca

świński ryj, 2015-11-02 19:31:01 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE