Przybywa bezrobotnych z dyplomem

  • Przegląd prasy/Dziennik Gazeta Prawna
  • 07-05-2013
  • drukuj
Nigdy wcześniej w Polsce nie było tak dużo osób z dyplomem wyższej uczelni, które nie mają zajęcia.
Przybywa bezrobotnych z dyplomem

W końcu marca w urzędach pracy zarejestrowanych było 266,6 tys. bezrobotnych po studiach - pisze „Dziennik Gazeta Prawna".

To o 13,1 proc. więcej niż przed rokiem. W efekcie pobity został nowy rekord. Nigdy wcześniej w Polsce nie było tak dużo osób z dyplomem wyższej uczelni, które nie mają zajęcia.

Eksperci nie mają wątpliwości, że winę za ten stan rzeczy po części ponosi szybki rozwój edukacji. Dzięki niej zdecydowanie zwiększyła się liczba osób z wyższym wykształceniem.

Nie ma ofert pracy m.in. dla absolwentów filologii, historii, pedagogiki, zarządzania czy marketingu.

Rynek pracy został nasycony między innymi humanistami i szybko się to nie zmieni. Prawdopodobnie przybywać będzie w tej grupie długotrwale bezrobotnych.

Już dziś wśród osób bez pracy z dyplomem uczelni ponad 75 tys. szuka pracy ponad rok, a ponad 51 tys. nie ma zajęcia od sześciu miesięcy do roku - pisze „Dziennik Gazeta Prawna".

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Co ja pocznę bez takiej możliwości??? No cóż ,wszystko trzeba...

TEODOR, 2013-05-07 18:43:13 odpowiedz

Oczywiście, że winę ponosi system edukacji. I to nnie tylko po części, ale w 100 procentach. Tyle że nie rozwój edukacji, ale głupota systemu. Ilu potrzeba w Polsce filologów, historyków czy pedagogów? Tymczasem kierunki te przyjmują studentów ilu się zmieści. Podobnie jest na innych specjalnościach.... Dzisiaj nie jest niczym nadzwyczajnym 3-0cyfrowa liczba studentów fizyki czy matematyki. I to na uniwersytecie. Jasne, fajnie mieć wyższe wykształcenie, ale pod warunkiem, że ma ono sens. Ministerstwo Nauki powinno poważnie zastanowić się wraz z rektorami polskich uczelni nad zmianą systemu szkolnictwa wyższego tak, by zwiększyć liczbę studentów na kierunkach poszukiwanych przez pracodawców, a jednocześnie zmniejszyć ich liczbę na kierunkach, które kształcą bezrobotnych. Niestety, zapewne oznaczać to będzie likwidację niektórych uczelni albo przynajmniej zmianę ich statusu z odrębnych jednostek na filie innych, większych (ze zmniejszeniem kadry, przynajmniej na neiktórych kierunkach). Ale lepiej "zagospodarować" niewielką liczbę nadmiarowych pracowników naukowych niż produkowane przez nich rzesze bezrobotnych w nikomu niepotrzebnych specjalnościach. rozwiń

krzyciel, 2013-05-07 13:34:06 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE