Rośnie armia urzędników

  • PAP/Rzeczpospolita
  • 01-03-2011
  • drukuj
Ponad pół miliona osób pracowało pod koniec ub. roku w różnych urzędach i agendach administracji publicznej. W ciągu dwóch ostatnich lat administracja rozrosła się o ponad 17 proc.
Rośnie armia urzędników

Jak wynika z danych zebranych przez "Rzeczpospolitą", w ciągu tych dwóch lat przybyło nam ponad 70 tys. urzędników. "Rz" porównuje ich z całą naszą armią, która liczy niespełna 100 tys. żołnierzy.

Rząd, który w tym okresie chciał zwolnić 10 proc. urzędników, przyjął ich prawie dwa razy tyle, pisze gazeta, która sprawdziła ile osób pracowało w ministerstwach, urzędach wojewódzkich, marszałkowskich, samorządach wielkich miast oraz w małych gminach, a także w ZUS i NFZ na koniec grudnia 2009 i 2010 r.

Zatrudnienie rosło szybciej w administracji państwowej (o ok. 10 proc.) niż w samorządach (o ok. 4 proc.), gdzie prym wiodły urzedy marszałkowskie (wzrost zatrudnienia o 6,5 proc.).

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Rzekoma demokracja w Polsce, objawia się również, jej brakiem. Polega to na tym, że gdyby obywatele mogli coś zrobić p-ko złej władzy w czasie kolejnych wyborów, to by na pewno zrobili ale nie mogą. Np. nie mogą skreślić wszystkich oszustów, złodziei i karierowiczów, stale kandydujących w kolejnych ...wyborach i wygrywających je. Na to nie pozwala ordynacja wyborcza, uchwalona z korzyścią dla takich właśnie łobuzów. Tylko jeden raz pozwalała na to, kiedy w 1989 r. obalano komunę. Uważam, że już najwyższy czas, obalić komunę bis, jaka właśnie wtedy powstała, pod hasłami demokracji i praworządności. Ale jak to zrobić, bo kiedy frekwencja będzie nawet zerowa, to i tak wybory wygrają ci, którzy są na pierwszych miejscach list. rozwiń

pastuch, 2011-03-02 06:55:32 odpowiedz

Sprawa jest bardzo prosta: tam gdzie pojawia się brak czegoś - tak zaczynają decydować ZNAJOMOŚCI. Dotyczy to także braku pracy - no bo dlaczego nie. Jak są braki - to jest reglamentacja, a reglamentacja sprowadza się do uruchamiania znajomości. Premier miał zamiar zmniejszyć zatrudnienie w administ...racji, tylko nie przewidział efektu narastającego bezrobocia. Nie może być tak, żeby premier, Dyrektor Departamentu, Prezes, Wiceminister, Wojewoda itp nie wykorzystał swojej pozycji w sytuacji gdy jego córeczka lub wnusio nie może znaleźć pracy. Bez znajomości czasem można się dostać "na kasę" do hipermarketu, ale córeczka Pana Dyrektora przecież tam nie pójdzie, nie wypada w tych sferach... To się stwarza dodatkowe etaty biurowe w instytucjach i urzędach. Tego nawet Premier nie może powstrzymać. O pracy dziś decydują WYŁĄCZNIE znajomości i z tego powodu zatrudnienie po prostu musiało wzrosnąć. Zresztą przecież to sam Wicepremier Pawlak oskarżany o nepotyzm przez p. Piterę - mówił iż "nie ma nic złego w tym, że syn idzie w ślady ojca..." wtedy gdy ojciec stworzy dla synka dodatkowe w rzeczywistości całkowicie zbędne stanowisko pracy i zatrudni go na nim. Podobne zjawisko występuje wszędzie, ale jest ono absolutnie marginalne, lecz nie w Polsce. Polska to chory kraj ludzi nie umiejących korzystać z wolności tak, by się nią natychmiast nie udławić... rozwiń

trollej_boj, 2011-03-01 22:29:52 odpowiedz

wraz ze zwiększeniem ilosci urzędników zwiększa się stopień naruszania przepisów prawa i nikt tego nie ściga......dramat , ten kraj nigdy nie będzie państwem prawa

haue, 2011-03-01 11:11:41 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE