Rusza deregulacja zawodów

  • Przegląd prasy/Gazeta Wyborcza
  • 07-09-2012
  • drukuj
Prawdopodobnie jeszcze we wrześniu rząd przyjmie pierwszy pakiet deregulacyjny. Obejmie on całościową lub częściową deregulację 49 zawodów.
Rusza deregulacja zawodów
Szef resortu sprawiedliwości Jarosław Gowin zaznaczył, że w najbliższych tygodniach przedstawi też do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych drugą ustawę otwierającą dostęp do około 100 zawodów – pisze „Gazeta Wyborcza”.

Czytaj też: Deregulacja w dwóch transzach

Resort chce, aby całkowicie zniesiono wymagania ustawowe m.in. dla przewodników i pilotów; licencje i wymogi mają też przestać obowiązywać pośredników pracy i doradców zawodowych.

Zniesiony ma zostać egzamin i wymóg praktyki zawodowej. Kursy, egzaminy i licencje zniesione zostaną też w odniesieniu do pracowników ochrony fizycznej. Później nastąpiła faza konsultacji politycznych i społecznych – podaje „Gazeta Wyborcza”. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (7)ZOBACZ WSZYSTKIE

Deregulacja ma usunąc sztuczne zapory w zatrudnieniu i pracy w niektórych zawodach, bo sam papierek niczego nie przesądza. Może być swietna księgowa, ktora nie ma wykształcenia, ale dzieki inteligencji i doswiadczeniu może podjąc się odpowiedzialnego prowadzenia KPiR, a ksiegowa po roznych kursach ...i z dyplomem wyższej uczelni może być beznadziejna w realnym życiu. I chodzi o to by w niektórych zawodach, kwalifikacje weryfikowal rynek, a nie korporacje zawodowe, czy inne tego typu twory rozwiń

Księgowa, 2012-09-21 16:21:26 odpowiedz

W dupe nosem, aż się dziurki zakleją -KOLEDZY WYCIĄGNIJCIE MNIE.

TRAMBO - LAMBO - KRYMINAŁ, 2012-09-21 14:49:33 odpowiedz

Wypowiem się drodzy Państwo odnośnie ochroniarza, jako że siedzę w tym zawodzie jakiś czas. Jak to wgląda dziś - mamy dwa rodzaje a nawet trzy - "dozór mienia w postaci dozorców, portierów" - tak umownie można nazwać tą czynność - nie mają nic poza grzecznościowymi prośbami i uprawnieniami... obywatelskimi typu każdy z nas może zatrzymać złodzieja. Ochroniarz bez licencji - także prośby oraz uprawnienia obywatelskie, chociaż jak zostanie zaatakowany może się bronić np tonfą etc jednak sam nie może nic zrobić pierwszy - często naginają prawo, robią rzeczy których nie powinni robić, dzięki zatrudnieniu niepełnosprawnych(firmy ochrony pobierają za nich dotacje, koszta zatrudnienia są minimalne, płaca również od 3,50 do 6zł/h), licencjonowani pracownicy ochrony - mają już szersze uprawnienia - mogą stosować środki przymusu bezpośredniego typu tonfa, paralizator, kajdanki itd - musza znać przepisy i uprawnienia - jak jest? zależy od wyszkolenia oraz od tego co człowiek umie, pamięta i czy się dokształca - niejednokrotnie osoby z licencją po x lat pracy nie pamiętają jak wykonać chwyt itd - jak z wyszkoleniem? zależy - zazwyczaj w ciągu kilkudziesieciu godzin muszą nauczyć się obsługi broni palnej, ton przepisów oraz w ciągu 30 godzin samoobrony - gratuluje! naucz się samoobrony na poziomie zawodowym gdzie wszystko musisz umieć perfekt w 30 godzin! powodzenia! ludzie trenują po 2-3 lata i nie są jacyś super a gdzie 30 godzin - zdanie egzaminu to łut szczęścia, trochę ćwiczeń i cudu - mało tego trafi na interwencji na człowieka uprawiającego judo od 6 roku życia i co wtedy? Także dziś licencja to w 50-60% fikcja. Jak będzie po zmianach? nie będzie bezsensownych egzaminów, kurs pewnie będzie 2-3 razy droższy. A dalej? Dalej będzie to samo - będą pracownicy z kwalifikacjami(niczym licencja) i bez kwalifikacji(bez licencji), oczywiście umowną grupą nadal będą dozorcy, portierzy itd. Jak to będzie? tak samo jak teraz. Życie samo wszystki zweryfikuje. Nadal będą przedsiębiorcy zatrudniający na chybił trafił, nadal będą ochroniarze układający koszyki na stercie w dyskoncie, nadal będą ochroniarze z licencją...ups kwalifikacjami niedoszkoleni albo nie znający przepisów i nadal będą tacy którzy będą wyszkoleni i sprawdzeni przez pracodawcę. Tylko konował da niesprawdzonego człowieka np do konwojów, do broni palnej bez kontroli co ten człowiek umie. Wyobrażacie sobie Państwo konwojenta? albo wewnętrzną służbę ochrony(np jednostka wojskowa) z pistoletem maszynowym, który wywala 15 czy 30 nabojów przypadkiem bo on nie umiał obsługiwać broni i nie wiedział ze przypadkiem odbezpieczył owy pistolet maszynowy, bo egzamin zdał bo zdał? Jakie to są koszta dla pracodawcy? kłopoty dla pracodawcy i pracownika? Prokurator? A to że są firmy - konowały? Życie. Lepiej byłoby znieść egzaminy, zrobić specjalne kursy po 300-400 godzin kosztujące no cóż owe 2-4 tysiące ale naprawde uczące przepisów, obsługi broni oraz samoobrony blokami tematycznymi a nie jak teraz wymieszaną wiedzą. Uczące praktyki a nie suchej teorii. 10 wyciągniec atrapy pistoletu z kabury nigdy nie nauczy wyciągania pistoletu w warunkach stresu/kilku napastników, jednocześnie odbezpieczenia i przeładowania broni a do tego skutecznego celowania i prowadzenia ognia. Uczenie pracy zespołowej, wspólnego kajdankowania, ubezpieczania partnera za pomocą broni palnej jest niczym w porównaniu z praktyką - dla oszczędnosci ochroniarz pracuje sam. Jak ma sam się ubezpieczać i kajdankować osobę ujętą jeżeli nikt go porządnie nie wyszkolił? rozwiń

ochrona, 2012-09-20 11:56:27 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE