Ryszard Florek: Współpracy administracji z biznesem nie ma bo urzędnik stawia bariery

  • Newseria.pl
  • 13-03-2015
  • drukuj
W latach 2008-2013 PKB per capita w Polsce wzrósł o nieco ponad 6 proc., podczas gdy w takich krajach jak Szwecja, Szwajcaria, a nawet Estonia rósł kilkukrotnie szybciej. Żeby doganiać bardziej rozwinięte kraje, Polska powinna sięgać po inne zasoby wzrostu – ocenia Ryszard Florek. Do tego potrzebna jest współpraca urzędników, przedsiębiorców i społeczeństwa.
Ryszard Florek: Współpracy administracji z biznesem nie ma bo urzędnik stawia bariery
Polskie prawo nie sprzyja rozwojowi biznesu, a w niektórych przypadkach problemem jest interpretacja przepisów przez urzędników (fot.flickr.com/ Sebastiaan ter Burg)

– Miernikiem wzrostu gospodarczego i dobrobytu jest produkt krajowy brutto w przeliczeniu na jedną osobę w porównaniu z innymi krajami. Trzeba przyznać, że w Polsce nie wypada on dobrze – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną yszard Florek, prezes Fakro i założyciel fundacji Pomyśl o przyszłości.

Jak wynika z raportu fundacji Pomyśl o przyszłości, w latach 2008-2013 PKB per capita w kraju wzrósł o 6,32 proc. W Niemczech było to nieco ponad 7,3 proc., ale już w Szwecji i Szwajcarii odnotowano kilkukrotnie wyższe wskaźniki (odpowiednio ponad 21 i 31 proc.). W Estonii PKB na mieszkańca rósł dwa razy szybciej niż w Polsce.

– Bogate kraje nam uciekają, gdyż rozwijają się dużo szybciej niż Polska. Zamiast je gonić, zaczynamy odstawać. Najwyższy czas zacząć myśleć o tym, jaka jest tego przyczyna i sięgnąć po nowe rezerwy – przekonuje Ryszard Florek.

Opracowany we współpracy ze środowiskiem naukowym raport „Wspólnie budujmy naszą przyszłość, czyli dlaczego w Polsce zarabiamy cztery mniej niż w bogatych krajach Europy Zachodniej” wskazuje 20 przyczyn, które powodują, że Polska rozwija się wolniej niż zamożne kraje UE. Jednym z nich jest mała liczba zatrudnionych wytwarzających PKB w przeliczeniu na obywateli. Na 38 mln ludzi tylko 13 mln jest zatrudnionych w gospodarce, a więc pracuje na PKB. W Niemczech na 80 mln osób w gospodarce pracuje 40 mln.

Poza tym polskie prawo nie sprzyja rozwojowi biznesu, a w niektórych przypadkach problemem jest interpretacja przepisów przez urzędników.

– W tej chwili mógłbym utworzyć tysiąc miejsc pracy, ale kilku urzędników jest temu przeciwnych. Nie potrzeba kapitału, dotacji unijnych, konieczna jest tylko zgoda. Takich przypadków jest w Polsce dużo. Nie przeszkadza prawo, tylko szwankuje interpretacja. To pokazuje, że obecnie współpracy administracji z biznesem nie ma, bo zamiast przyjść i zapytać: „co mogę zrobić, żeby powstało tysiąc miejsc pracy”, urzędnik stawia bariery – wyjaśnia prezes Fakro.

Zdaniem fundacji brakuje rodzimych firm globalnych, które mogłyby korzystać z efektu skali, wsparcie dla innowacyjności jest śladowe, przedsiębiorstwa mają niewielkie w stosunku do zagranicznych kapitały własne, a wysoki udział ma szara strefa, korupcja. Według autorów raportu wzrostu PKB nie pobudza także słabo rozwinięta infrastruktura, brak dobrego klimatu do bogacenia się społeczeństwa czy niski poziom zaufania społecznego.

– Nie tylko przedsiębiorca, lecz także całe społeczeństwo, urzędnicy, dziennikarze, elity muszą się trochę zmienić. Do tej pory na skutek zaborów i komunizmu dominowała indywidualna strategia przetrwania. Teraz jednak te umiejętności czasem przeszkadzają, dlatego musimy się uczyć raczej wspólnego działania i budowania ­– przekonuje Ryszard Florek.

Autorzy raportu przekonują, że współpraca i zaangażowanie poszczególnych środowisk, skutkujące powstaniem wspólnoty ekonomicznej, pozwoli zwiększać dobrobyt w Polsce średnio o 5-7 proc. rocznie.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Ryszard Florek bardzo słusznie dostrzegł najważniejszy dla Polski problem - brak wspólnego działania .To jest naszą zmorą podobnie jak brak zgody, bezinteresowna zawiść i wiele innych " narodowych" przywar.Urzędnicy w wydziałach zatrudnienia dostają premie za skierowanie maksymalnej iloś...ci bezrobotnych na nic nie warte kursy(bo z tego sa tez obrywy od organizatorów kursów) lub na staże które sa niczym innym niz :podsyłaniem" nieudolnym przedsiębiorcom bezpłatnych murzynów.Po co więc mają wyraząc zgode na zatrudnienie stałe i szukać takich możliwości? Po to aby podcinac gałaz z której zbierają owoce? rozwiń

Leszek W,, 2015-03-13 17:15:57 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE