Samorządowi doradcy i asystenci nie trafią na bruk. Posłowie PiS wbrew stanowisku rządu

  • Bartosz Dyląg
  • 22-03-2017
  • drukuj
Umowy z pracownikami obecnie zatrudnionymi jako doradcy i asystenci na podstawie ustawy o pracownikach samorządowych nie ulegną rozwiązaniu.
Samorządowi doradcy i asystenci nie trafią na bruk. Posłowie PiS wbrew stanowisku rządu
Stanowiska asystentów i doradców włodarzy miast nie zostaną zlikwidowane. (Fot. pixabay)

• W pierwszym czytaniu odrzucono projekt ustawy likwidującej stanowiska asystentów i doradców włodarzy miast.

• Przeciwko odrzuceniu projektu głosowali tylko jego autorzy, posłowie Kukiz’15. Posłowie PiS zagłosowali wbrew nieoficjalnemu stanowisku rządu.

• Według informacji MSWiA, w 2015 roku samorządy na uposażenie asystentów i doradców przeznaczyły blisko 50 mln zł.

Sejmowe komisje administracji i spraw wewnętrznych oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej odrzuciły projekt ustawy o zmianie ustawy o pracownikach samorządowych. Zakładał on, że umowy z pracownikami obecnie zatrudnionymi jako doradcy i asystenci na podstawie ustawy o pracownikach samorządowych ulegają rozwiązaniu z dniem wejścia w życie tej ustawy. Autorem projektu była grupa posłów Kukiz’15. Za odrzuceniem projektu było 19 posłów, 7 przeciw, zanotowano 1 głos wstrzymujący.

Pół miliona oszczędności

Uzasadniający projekt poseł Tomasz Jaskóła z Kukiz’15 podkreślił, że zmiana ta jest oczekiwana społecznie, ponieważ walczymy o finansowe oszczędności rzędu 50 mln, a być może nawet 500 mln zł. Powinna być też początkiem dyskusji na temat oszczędności w administracji publicznej, w tym samorządowej.

Według informacji przekazanych przez MSWiA, w 2015 roku gminy na uposażenie asystentów przeznaczyły ponad 13 mln zł, doradców – 20 mln zł. W powiatach to odpowiednio 1,5 mln i 2,2 mln zł, w województwach - 1,3 mln zł i 2 mln zł. 

O zarobkach doradców i asystentów pisaliśmy w obszernym tekście: Ile zarabiają doradcy i asystenci prezydentów miast? Sporo urzędów robi z tego tajemnicę

- Nie ma wątpliwości, że powiązania asystentów i doradców z włodarzami mają charakter personalny, ich zatrudnienie często nie ma podstaw merytorycznych, a z punktu widzenia funkcjonowania gminy czy innych jednostek samorządowych nie ma uzasadnienia, byt takie stanowiska istniały – zwracał uwagę poseł Jaskóła.

Jego zdaniem, bardzo wiele osób wchodzących w skład gabinetów politycznych, to osoby zaangażowane w pracę polityczną, partyjną samorządowców. - Nie ma wątpliwości, że nie wszystkie te osoby mają kwalifikacje. Ciekawostką jest fakt, że w 2009 roku wszystkie partie polityczne były wyraźnie przeciwko gabinetom politycznym, zarówno w sensie ministerialnym, jak i samorządowym - przypomniał.

Tomasz Jaskóła dodał, że asystenci i doradcy mogą być przenoszeni na inne stanowiska, brak w ich przypadku wyraźnego ograniczenia kompetencji. – Powoduje to elastyczność, ale też bardzo często ukrywanie ludzi, którzy tych kompetencji nie posiadają – powiedział Jaskóła. - Prasa używa wobec nich określenia „teczkowi organizacji politycznych”, dlatego trzeba w końcu zlikwidować te stanowiska.

Co więcej, dane tych osób nie są publikowane w BIP. Włodarze miast nie muszą ujawniać wysokości wynagrodzeń swoich doradców i asystentów, ponieważ osoby takie nie są funkcjonariuszami publicznymi.

Poseł Jaskóła podał przykład byłego wicestarosty powiatu będzińskiego, który został zatrudniony w Myszkowie. – Widać tu, że samorządy wzajemnie zatrudniają jako asystentów i doradców kolegów z sąsiednich jst – podkreślił poseł.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Każda władza nawet ta podobno Dobra Zmiana musi mieć swoich przydupasów, lizusów, klakierów,że utwierdzać się w mniemaniu, że idzie Dobrą Drogą, tylko ten...plebas tego nie pojmuje!

Prof. Glass, 2017-03-24 10:12:27 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE