PARTNER PORTALU
  • BGK

Samorządy muszą pomóc w walce o pracownika

  • PulsHR.pl (MIW)/AT    20 czerwca 2017 - 10:35
Samorządy muszą pomóc w walce o pracownika
Atutem Gdańska w pozyskiwaniu inwestorów i pracowników może być czyste powietrze (fot. pixabay.com)

W poszukiwaniu wykwalifikowanych pracowników firmy coraz częściej oczekują wsparcia ze strony samorządów. Bo to właśnie one mają wpływ na jakość życia w danej miejscowości. A jakość życia jest jednym z czynników, przesądzających o tym, czy pracodawcy uda się pozyskać specjalistów chętnych podjąć pracę w danej lokalizacji.




• Dostępność specjalistów na lokalnym rynku pracy jest tylko jednym z czynników, jakie bierze pod uwagę przedsiębiorca szukając miejsca na inwestycje.

• Coraz ważniejszym jest to, czy później będzie w stanie ściągnąć fachowców z innych regionów Polski, czy z zagranicy.

• Na atrakcyjność danej lokalizacji wpływ ma jakość środowiska naturalnego, infrastruktura społeczna i dostępność komunikacyjna.

Pracowników jest coraz mniej, a konkurencja o nich coraz większa. Tymczasem wakatów do obsadzenia stale przybywa. W samym tylko sektorze usług dla biznesu do roku 2020 pracować ma 300 tysięcy osób (branża rozwija się w tempie 15 proc. rocznie). Z punktu widzenia inwestorów taka sytuacja oznacza konieczność uważnego sprawdzenia lokalizacji dla potencjalnych inwestycji tak, aby nie okazało się potem, że w postawionym zakładzie nie ma komu pracować. Przy czym – jak podkreślają przedstawiciele biznesu - w takiej analizie trzeba brać pod uwagę nie tylko liczbę znajdujących się aktualnie na danym terenie pracowników, ale też możliwość ściągnięcia nowych (czy to zza wschodniej granicy, czy to z innych regionów kraju, czy nawet spośród Polonii). Już dziś zresztą w wielu firmach ok. 10 procent pracowników to przyjezdni.

Czytaj też: Znamy najszybciej wyludniające się miasta w Polsce

Przy postępującym niedoborze specjalistów na lokalnym rynku czynnikiem decydującym o ściągnięciu ich w dane miejsce (albo o odejściu z danego miejsca) stają się warunki życia. Na nie zaś wpływ mają lokalne samorządy. Prowadząc odpowiednie działania mogą ułatwić biznesowi zdobycie specjalistów, albo poprzez swoje zaniechania ten proces im utrudnić. A co faktycznie robią? Zapytani zostali o to: Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania oraz Bogumił Sobula, wiceprezydent Katowic. Ten pierwszy skupił się na miękkich instrumentach wsparcia, zwracając uwagę na żłobki, przedszkola, szkoły międzynarodowe, ale wspomniał też o uruchomionych w tym roku nowych, bezpośrednich połączeniach lotniczych z Ukrainą (ze Lwowem i Kijowem).

- Poza tym jesteśmy miastem bardzo otwartym. Otwartym także na inność. Wiemy, że młodzi nie lubią limitowania wolności, czy kultury. A dzięki rządowi mamy obecnie darmową promocję – dodał Jaśkowiak.

- Nie możemy zaproponować jednego uniwersalnego pakietu udogodnień dla wszystkich – stwierdził z kolei wiceprezydent Katowic. Jak tłumaczył miejscy urzędnicy oferują inwestorom pomoc w analizie ryzyka i znalezieniu dobrych terenów pod inwestycję. Mogą też wpływać na kształt komunikacji publicznej. W końcu jednak też wspomniał o „miękkich” formach zachęty stwierdzając, że dzięki rozwojowi budżetu obywatelskiego nowi mieszkańcy zyskują możliwość wpływu na swe nowe miejsce zamieszkania.

Cały artykuł czytaj tutaj.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (1)

  • robol międzynarodowy, 2017-06-20 13:39:45

    Dymany artykuł. W Polsce jest bardzo wysokie bezrobocie wliczając w to pracobiorców pracujących za grosze. 3 miliony Polaków przebywa za granicą. Chętnie by wrócili jak pracodawcy zaczeliby przestrzegać prawa pracy, płacić składki na ubezpieczenie oraz wynagradzać na poziomie chociaż minimalnego wyn...agrodzenia w Holandii czy Niemczech. Niestety niewolnicza praca oraz wyzysk sprawił, że coraz mniej Polaków chce pracować w kraju. Natomiast "zagraniczni" pracownicy mogą jednie chwilowo być dymani do czasu otwarcia rynku pracy Europy Zachodniej. Niestety od 25 lat polscy "biznesmeni" nauczyli siebie i przyjezdnych biznesmenów, że Polska to kraj niewolniczej siły roboczej za półdarmo.  rozwiń