Samorządy nie doceniają pracownika socjalnego?

• Każdego roku w marcu obchodzony jest Światowy Dzień Pracy Socjalnej.
• Praca pracowników socjalnych nie należy do łatwych - charakteryzuje się niskimi zarobkami i niewielkim uznaniem.
• Kierownik ośrodka pomocy społecznej zarabia średnio 3,3 tys. zł netto.
Samorządy nie doceniają pracownika socjalnego?
Pracownik socjalny zajmuje się osobami bezdomnymi, bezrobotnymi, samotnymi i innymi potrzebującymi (Fot.: Youtube)

Najważniejszym zadaniem pracownika socjalnego jest stworzenie odpowiednich warunków życia osobom, które zostały tego pozbawione oraz zapobieganie patologiom. Pomagają oni w organizowaniu pomocy materialnej, w znalezieniu pracy czy lokalu mieszkalnego oraz oferują pomoc psychologiczną. W przypadku zagrożonego zdrowia lub życia dziecka podejmują decyzję o odebraniu go rodzinie.

Praca zaczyna się o godz. 7.30, a kończy o 15.30. Rano wszyscy są w biurach do około godz. 9.15. Do tego czasu petenci (czyli podopieczni) mogą do nich się zgłosić, załatwić swoje sprawy. O godz. 9.15 pracownicy wyruszają w teren. Wracają zazwyczaj około 14.00. Mają jeszcze 1,5 godziny pracy „papierkowej".

Paweł Maczyński, wiceprzewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej uważa, że niskie zarobki, a także niewielkie uznanie dla zawodu i warunki pracy są największym problemem jeśli chodzi o wybór pracy socjalnej.

– Szczególnie dotyczy to pracowników zatrudnionych w Ośrodkach Pomocy Społecznej. Pracownicy socjalni, asystenci rodzin, codziennie rzetelnie wykonują tysiące zadań, których nikt nie dostrzega, ale wystarczy jeden negatywny przypadek, wydarzenie i przedstawia się ich w złym świetle. Słyszy się głównie o negatywnych wydarzeniach z ich udziałem, a biorąc choćby pod uwagę liczbę osób zatrudnionych zarówno w policji jak i systemie pomocy społecznej, negatywne przypadki stanowią jedynie ułamek ich działań – zaznacza.

Czytaj też: Pracownicy socjalni przejdą kurs samoobrony

Jak dodaje, tego zawodu nie da się wypełniać typowo „urzędniczo” – przepracować osiem godzin, wyjść do domu i zostawić bagaż emocji poza budynkiem. – To raczej jest tak, że stykając się z problemami osób oraz rodzin pracownicy socjalni mocno je przeżywają, co wynika również z postawy empatii, która ich charakteryzuje – wyjaśnia.

– Pracownikom chciałbym życzyć większego docenienia ze strony samorządów. Niestety bywa tak, że zrzucają na ośrodek pomocy społecznej zadania, z którymi sami nie mogli sobie poradzić. Wszyscy poruszamy się pewnej rzeczywistości prawnej, a konsekwencją braku zrozumienia roli ośrodka jest na końcu osłabienie wsparcia dla najbardziej potrzebujących mieszkańców gminy – podsumowuje Maczyński.

Cały artykuł czytaj tutaj.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE