Sejm: Nowoczesna i PSL za odrzuceniem projektu o pracownikach samorządowych

Kluby PiS i Kukiz'15 opowiedziały się w Sejmie za projektem nowelizacji ustawy, likwidującej stanowiska doradców i asystentów w samorządach. PO uzależnia swoje stanowisko od przyjęcia zgłoszonej poprawki; Nowoczesna i PSL chcą odrzucenia projektu.
Sejm: Nowoczesna i PSL za odrzuceniem projektu o pracownikach samorządowych
Sejm debatował we wtorek (12 września) nad sprawozdaniem komisji o projekcie zmian w ustawie o pracownikach samorządowych autorstwa Kukiz'15 (fot.:flickr.com/CC BY-ND 2.0)

• Marek Sowa z Nowoczesnej zaproponował poprawkę, wydłużającą okres na rozwiązanie umowy asystentów i doradców do 30 dni od wejścia w życie ustawy.

• Jak mówił, autorzy projektu mają błędną wizję, wizję "asystenta za 12 tys. zł miesięcznie, rozbijającego się beemką".

• Według niego w samorządzie nie ma takich asystentów, tam ludzie zarabiają po 2,5 tys. zł

Sejm debatował we wtorek (12 września) nad sprawozdaniem komisji o projekcie zmian w ustawie o pracownikach samorządowych autorstwa Kukiz'15. Projekt ten usuwa z obowiązującej ustawy przepis, na podstawie którego wójt (burmistrz, prezydent miasta), starosta i marszałek województwa może zatrudniać osoby na stanowiskach doradców i asystentów odpowiednio w urzędzie gminy, starostwie powiatowym i urzędzie marszałkowskim na czas pełnienia swojej funkcji.

Pierwotnie według projektu noweli, umowy z obecnie zatrudnionymi doradcami i asystentami miały ulec rozwiązaniu w dniu wejścia w życie ustawy. Podczas prac w komisjach termin ten zmieniono na 14 dni od daty wejścia w życie ustawy. Pracownicy samorządowi mieliby być zatrudniani tylko na stanowiskach urzędniczych, w tym kierowniczych stanowiskach urzędniczych, pomocniczych i obsługi.

Autorzy projektu w uzasadnieniu podkreślali, że "gabinety polityczne" na szczeblu samorządowym stają się przyczółkiem do tworzenia miejsc pracy dla osób związanych partyjnie z urzędującymi władzami samorządowymi, a doradcy i asystenci nie posiadają żadnych kwalifikacji do zajmowania takiego stanowiska. Wskazywali też na oszczędności, jakie ma przynieść projekt, szacowane "na 50 mln złotych rocznie".

Podczas prac nad projektem negatywnie ocenili go samorządowcy z województw: mazowieckiego, opolskiego, lubuskiego, małopolskiego, warmińsko-mazurskiego i lubelskiego. Wskazywali, że doradcy i asystenci mają wyznaczone konkretne zadania, ich zarobki nie są wysokie, a rozwiązanie umowy o pracę w proponowanym trybie było krzywdzące dla pracowników.

Grzegorz Woźniak (PiS) podczas debaty poinformował, że jego klub opowie się za projektem. Ocenił, że likwidacja "gabinetów politycznych w samorządach" pozwoli na redukcję biurokracji i szukanie oszczędności w administracji, a zatem "wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym".

Halina Rozpondek (PO) oceniła, że projekt jest zbędny. Jak zauważyła, zapisy w obowiązującej ustawie są fakultatywne i większość samorządów nikogo nie zatrudniła na stanowiska asystentów czy doradców. Po drugie, dodała, liczba takich pracowników jest limitowana stosownie do wielkości jednostki samorządu. "Po trzecie uważamy za czytelny fakt, że określona i znana społeczności lokalnej grupa doradców i asystentów przychodzi z nowo wybranym wójtem, starostą czy marszałkiem i z końcem kadencji wraz z nim odchodzi" - podkreśliła posłanka.

Dodała, że dla PO czternastodniowy termin wygaszania umów jest niezrozumiały. W związku z tym PO składa poprawkę - mówiła. "Jeśli nasza poprawka zostanie przyjęta, czyli umowy asystentów i doradców) wygasną po zakończeniu kadencji jednostek samorządu terytorialnego, wówczas nie będziemy głosować przeciw" - zapowiedziała.

Tomasz Jaskóła (Kukiz'15) uważa, że projekt przyniesie duże oszczędności. "Dlatego apeluję do opozycji totalnej i histerycznej z PO i Nowoczesnej, a także PSL, by zagłosowali za tą ustawą" - powiedział.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE