Sierakowice: wójt nie składa broni. Będzie walczył z Biedronką

• Tadeusz Kobiela przez lata przeciwstawiał się otwarciu Biedronki w Sierakowicach.
• Teraz zapowiada, że sprawa będzie miała swój ciąg dalszy. W sądzie.
• Skoro prawo krajowe nie chroni małego lokalnego handlu, to nie znaczy, że samorząd powinien z czystego wygodnictwa czynić podobnie - stwierdza
Sierakowice: wójt nie składa broni. Będzie walczył z Biedronką
Biedronka już działa w Sierakowicach. To pierwszy dyskont w tej miejscowości. (Fot.: www.mops.czestochowa.gov.pl)

Do wtorku Sierakowice na Kaszubach były jedną z ostatnich gmin w Polsce, gdzie nie działał żaden dyskont. Ich ekspansji przez lata skutecznie przeciwstawiał się wójt Tadeusz Kobiela, czego zresztą bynajmniej nie ukrywał. We wtorek skończyła się jednak pewna epoka. Tego dnia w Sierakowicach otwarto Biedronkę. Co na to wójt?

Czuje się Pan teraz przegranym?

- Trudno czuć się przegranym skoro ma się przeciwko sobie zarówno duży międzynarodowy koncern, który stoi za siecią Biedronka, jak i starostwo powiatowe w Kartuzach. O ile zazwyczaj urzędnicy starostwa, szczególnie wydziału budownictwa, są aż do przesady skrupulatni i wnikliwie badający każde pismo i sprawę mającą zakończyć się decyzją, to w tym przypadku takiej wnikliwości zabrakło. Bagatelizowali nasze wnioski dotyczące uznania nas stronę, jak i wstrzymania wykonania decyzji do czasu wyjaśnienia sprawy. Widać było jakąś dziwną przychylność z ich strony względem pomysłu budowy Biedronki.

W lokalnych mediach wprost Pan sugerował, że nie jest to dziełem przypadku.

- I dalej tak twierdzę. Dlatego wnioskowaliśmy do starostwa, a gdy to nie uznawało naszych racji, składaliśmy zażalenie do wojewody prosząc, by wstrzymał prace i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez starostwo. Tak się jednak nie stało.

Teraz to już jednak historia. Biedronka działa, sprawa zakończona?

- Nie, sprawa wcale nie jest zakończona. Ona znajdzie ciąg dalszy w sądzie, bo nie można lekceważyć opinii samorządu, który jest na danym terenie gospodarzem, odpowiedzialnym za ład przestrzenny, a szczególnie za bezpieczeństwo mieszkańców. Chodzi o zachowanie pewnych standardów.

Czego zamierza się Pan w imieniu gminy domagać w sądzie?

- Będziemy po prostu domagać się tego, aby respektowanego było prawo. Z chwilą otwarcia Biedronki nastąpiło zwiększenie ruchu samochodowego. Przypominam, że to miejsce przy skrzyżowaniu dróg wojewódzkich. Już i tak było tam ciasno, a teraz czekają nas ciągle korki i komunikacyjny paraliż. Do tego oczywiście trzeba dodać kwestie bezpieczeństwa. Przypominam też, że w bezpośrednim sąsiedztwie sklepu jest park kulturowy. Znajduje się w nim oryginalny ołtarz papieski, czyli dziś już relikwia oraz drewniany kościółek – nasz jedyny zabytek. Dlatego przed rozpoczęciem inwestycji powinna zostać przeprowadzona analiza ruchu i potencjalnych zagrożeń w obrębie tego skrzyżowania. Nie zrobiono tego. Uważam, że naruszono prawo budowlane i prawo o ruchu drogowym.

Może jednak nie ma sensu ciągnąć tego sporu?

- Czyli co? Mamy zaakceptować stan taki jaki jest i sprawę zamieść pod dywan? Dla tzw. „świętego spokoju”? Skoro prawo krajowe nie chroni małego lokalnego handlu, to nie znaczy, że samorząd powinien z czystego wygodnictwa czynić podobnie. A w tym przypadku starano się na siłę nie uznawać naszych jakichkolwiek racji. Pomimo to resztką nadziei wierzę, że jednak żyjemy w państwie prawa.

 


KOMENTARZE (9)ZOBACZ WSZYSTKIE

A może jednak nie brońmy tak za wszelką cenę rodzimego handlu, tylko pomyślmy o ograniczeniu nadmiernej ekspansji sieciowego handlu. W Szczawnicy po powstaniu na obrzeżach miasta dyskontu ceny zmalały o kila, kilkanaście procent i mnie jako zjadacza chleba ten układ odpowiada. Ponadto narzucili pewn...e standardy płacowe i socjalne, to też nie jest bez znaczenia. Dotychczas minimalna krajowa i 6 dni roboczych plus niejednokrotnie dwie niedziele. Więc może mniej płaczu nad biznesem, a więcej uwagi nad szarakami rozwiń

McMaciek, 2016-01-21 14:22:25 odpowiedz

Brawo Panie WÓJCIE. Tak trzymać . W moim mieście dopóki nie pojawiły się dyskonty wielkopowierzchniowe rodzime firmy rozwijały się , szły do przodu. Zyskiwał na tym skarb państwa , rozwijał się rodzimy przemysł. Nikt nie serwował przeterminowanej żywności po
po zaniżonych cenach , nikt nie
...przywoził cytrusów wyrzuconych na śmieci przez sklepy zachodnie. Nikt nie przesypywał mąki zarobaczonej w nowe torebki z polskimi napisami.
Niech się Pan nie boi , nie ma przepisu , że każda miejscowość musi mieć taki czy inny sklep zachodnich siedzi. To jest Polska , to jest Nasz Kraj .Niech Pan broni Swej Ziemi i Ludzi. Niech za Pąńskim przykładem pójdą inni i wypowiedzą szkodliwe dla kraju i ludzi umowy. Jak zjednoczymy siły damy radę. Pan jest jak Drzymała z czasów Kanclerza Bismarcka . ADG
rozwiń

ADG, 2016-01-20 00:09:22 odpowiedz

A ja mysle, że Pan Kobiela ma rację, że broni lokalnego handlu i lokalnych sklepików. To sa przeciez miejsca pracy dla wielu. Widziałam wiele miast i miasteczek gdzie otwarcie :Lidlów i biedronek zniszczyło lokalny handel. Daleko nie trzeba szukac, Biedastonek jak mrówków

ja, 2016-01-19 19:18:35 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE