Spółdzielnie socjalne nie boją się kryzysu

  • pap/wnp.pl
  • 02-11-2009
  • drukuj
Prace remontowo-budowlane, opieka nad dziećmi, catering, ale też szycie zabawek, tworzenie bombek choinkowych i projektowanie stron www - to niektóre zajęcia, wykonywane przez spółdzielnie socjalne, w których, dzięki specjalnym ułatwieniom, pracują osoby niepełnosprawne, chore psychicznie, wychodzące z alkoholizmu czy narkomanii, długotrwale bezrobotne. W czasach kryzysu ekonomicznego wiele z nich radzi sobie bardzo dobrze i zarabia.

Spółdzielnia socjalna to rodzaj firmy. Różni się od zwykłego przedsiębiorstwa tym, że jej założycielami w części muszą być osoby zagrożone wykluczeniem społecznym. Na rozpoczęcie działalności spółdzielnie socjalne zwykle otrzymują wsparcie finansowe np. z samorządu. Z czasem jednak muszą radzić sobie bez dodatkowego wsparcia, na normalnym, konkurencyjnym rynku.

"Ten rok jest dla nas lepszy niż poprzedni. Właśnie dostałyśmy zamówienie na 200 sztuk naszego produktu - węża spacerowego dla przedszkolaków" - mówi Krystyna Oleksy, wiceprezes spółdzielni socjalnej "Stara szkoła" w Prostkach w woj. warmińsko-mazurskim. Spółdzielnię założyło w 2007 r. pięć kobiet po 50. roku życia - bezrobotnych, w większości samotnie wychowujących dzieci. Obecnie pracuje w niej również dwóch panów, jeden z nich jest niepełnosprawny. Świadczą przede wszystkim usługi krawieckie.

Wąż spacerowy to sześciometrowa zabawka z ortalionu z dwudziestoma uchwytami po obu stronach i z miękkim wypełnieniem w środku. Kiedy przedszkolaki wychodzą na spacer, łapią węża za uchwyty - dzięki temu jest bezpieczniej, bo dzieci się nie rozbiegają. Kobiety ze "Starej Szkoły" wymyśliły węża i mają go w ofercie od roku. Produkt cieszy się dużym zainteresowaniem wśród przedszkoli w całej Polsce.

Jerzy Lamprecht jest prezesem spółdzielni www.promotion.org.pl, która zajmuje się m.in. tworzeniem stron www i pozycjonowaniem witryn internetowych. Jest osobą niedowidzącą. Spółdzielnia skupia 12 członków - również z różnym stopniem niepełnosprawności, pięciu z nich aktywnie pracuje. "Zwykle to telepraca, bo są wśród nas osoby niepełnosprawne ruchowo" - wyjaśnia Lamprecht. "Kryzys nas się nie ima, trzymamy się na rynku. Mamy specyficzne usługi" - mówi.

Jego zdaniem, kluczem do sukcesu spółdzielni socjalnych - bez względu na to, czy działają w czasach kryzysu, czy nie - jest trafienie w niszę rynkową. "Spółdzielnia z czasem, po początkowym okresie, w którym może liczyć na wsparcie finansowe, zaczyna funkcjonować na normalnym, konkurencyjnym rynku, wśród zwykłych firm. Nie radzą sobie zwykle te spółdzielnie, które źle oceniły politykę rynkową, nie weszły w usługi niszowe" - tłumaczy.

Według niego, ważny jest też lider, czyli osoba, która będzie umiała podtrzymać działalność spółdzielni, kiedy skończy się początkowe wsparcie finansowe. "Wiele spółdzielni na początku ma tak duży parasol ochronny i pomoc finansową, że kupują sprzęt, maszyny, samochody, a kiedy pomoc się skończy i nie ma osoby, która ma pomysł na dalsze funkcjonowanie - nie radzą sobie" - wyjaśnia.

Zdaniem Marcina Juszczyka, szefa spółdzielni socjalno-usuługowo-handlowo-produkcyjnej w Byczynie, kluczem do sukcesu jest to, by członkowie założyciele zdefiniowali sobie cele i działali razem bezkonfliktowo. Spółdzielnia Byczyna funkcjonuje od 2005 r., właśnie zaczęła działać w nowych obszarach: szkoleniach, reklamie i promocji. "Myślę o tym, by przyjąć nową osobę jeszcze w tym roku, bo jest taka potrzeba" - wyjaśnia Juszczyk. "Możliwe, że po nowym roku zatrudnimy więcej osób" - dodaje.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE