Spór o samorządowe gabinety polityczne

Rząd nie chce likwidacji przepisów umożliwiających tworzenie w urzędzie gminy, starostwie powiatowym czy w urzędzie marszałkowskim stanowisk doradców i asystentów, czyli quasi gabinetów politycznych.
Spór o samorządowe gabinety polityczne
Wykreślenie tych przepisów przewiduje poselski projekt nowelizacji ustawy o pracownikach samorządowych.

– Projektowane zmiany wychodzą naprzeciw oczekiwaniom społecznym dotyczącym oszczędności w wydatkowaniu środków publicznych z budżetu państwa. W powszechnym odbiorze gabinety polityczne, szczególnie te powoływane przy organach samorządu terytorialnego, stanowią zbędny element funkcjonowania – przekonują autorzy projektu.

Dodają, że w obliczu pogłębiającego się kryzysu finansowego, zatrudnianie kilkunastu tysięcy pracowników politycznych, bardzo różnie dobieranych również z punktu widzenia ich przygotowania merytorycznego, nie znajduje żadnego uzasadnienia.

Według autorów nowelizacji, oszczędności wynikające z projektowanych przepisów wyniosą około 500 mln zł w skali roku, co pozwoli na efektywne spożytkowanie tych środków na podejmowane przez rząd działania antykryzysowe.

Tymczasem Rada Ministrów uważa, że przyjęcie proponowanych rozwiązań spowoduje powrót do stosowanej wcześniej praktyki zatrudniania asystentów i doradców na stanowiskach urzędniczych, funkcjonujących w strukturach urzędów jednostek samorządu terytorialnego.

Według rządu, mechanizm zatrudniania pracowników samorządowych na stanowiskach doradców i asystentów uregulowany w ustawie jest wystarczająco precyzyjny. Ustawodawca nie nakłada obowiązku (w przeciwieństwie do np. sekretarza) ich tworzenia.

Jednocześnie przepisy ograniczają liczbę doradców i asystentów proporcjonalnie do wielkości danej jednostki. Dodatkowo umowa o pracę zawierana z doradcą i asystentem jest umową terminową, czyli zatrudnienie następuje na czas pełnienia funkcji odpowiednio przez wójta, burmistrza, prezydenta miasta, starostę lub marszałka. Wcześniejsze rozwiązanie umowy może być dokonane z dwutygodniowym wypowiedzeniem.

– Obowiązujące rozwiązania ustawowe, wbrew opinii projektodawców, nie generują nie tylko wzrostu zatrudnienia w administracji samorządowej, lecz również większych skutków finansowych, bo środki na wynagrodzenia w okresie wypowiedzenia tych pracowników są mniejsze od tych, które są ponoszone w przypadku zwolnienia pracownika zatrudnionego na stanowisku urzędniczym na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony – czytamy w stanowisku rządu.

Jednocześnie Rada Ministrów wytyka projektowi nieścisłość dotyczącą propozycji rozwiązania umów z pracownikami obecnie zatrudnionymi w gabinetach politycznych z dniem wejścia w życie ustawy.

Według rządu, redakcja tego przepisu budzi wątpliwości, ponieważ w ustawie nie ma pojęcia „gabinety polityczne” oraz nie można zwolnić zatrudnionych obecnie asystentów i doradców z dnia na dzień bez zachowania dwutygodniowego okresu wypowiedzenia. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

To są przechowalnie partyjnych kolesiów.

pomocnik z-cy asystenta, 2012-05-12 22:17:08 odpowiedz

Sołtys też powinien mieć gabinet polityczny, to dyskryminacja!

pankracy, 2012-05-11 11:14:43 odpowiedz

Posłowie znów czegoś nie wiedzą albo to rząd się myli.

Piotr, 2012-05-10 13:06:32 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE