Sprawa marszałka Karapyty: "większość materiału została zgromadzona i utrwalona"

Marszałek województwa podkarpackiego Mirosław Karapyta, podejrzany o korupcję i płatną protekcję, pozostanie na wolności - zdecydował w czwartek Sąd Okręgowy w Lublinie.
Sprawa marszałka Karapyty: "większość materiału została zgromadzona i utrwalona"
Sąd okręgowy utrzymał w mocy postanowienie Sądu Rejonowego Lublin-Zachód, który zezwolił, aby Karapyta opuścił areszt po wpłaceniu 60 tys. zł poręczenia majątkowego. Zażalenie na tę decyzję sądu rejonowego składała prokuratura, która domagała się orzeczenia wobec Karapyty bezwzględnego trzymiesięcznego aresztu.

Sąd utrzymał też w mocy postanowienie o dotyczące zwolnienia za poręczeniem majątkowym w wysokości 30 tys. zł drugiego podejrzanego w tej sprawie, przedsiębiorcy z Podkarpacia, Zbigniewa S.

Orzeczenia sądu okręgowego są prawomocne. Posiedzenie sądu w tej sprawie, jak i uzasadnienie wydanych postanowień, było niejawne.

Rzecznik sądu okręgowego Artur Ozimek podkreślił na konferencji prasowej, że sąd odwoławczy podzielił argumentację sądu pierwszej instancji w zakresie, w jakim ona wykazała, że poręczenie majątkowe będzie wystarczającym środkiem do zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.

"Prokurator w zażaleniu nie wykazał, aby istniała obawa, i to uzasadniona, że podejrzani mogą podejmować jakiekolwiek bezprawne działania w stosunku do prawidłowego toku postępowania. Większość materiału dowodowego została zgromadzona i utrwalona. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, aby podejrzani podejmowali jakieś działania w stosunku do tych dowodów" - powiedział Ozimek.

"Trzeba pamiętać, że poręczenie majątkowe też ma swoją wagę. Jeśli podejrzani w dalszym toku postępowania podjęliby takie bezprawne działania, to w każdym czasie sąd może orzec przepadek poręczenia majątkowego i zastosować tymczasowe aresztowanie" - dodał Ozimek.

Prokuratura Apelacyjna w Lublinie postawiła Karapycie siedem zarzutów dotyczących czynów popełnionych w latach 2011-2012. Miał on przyjąć łapówki w kwotach od 1,5 do 30 tys. zł, łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Korzyści przyjmowane przez marszałka miały polegać też na opłaceniu mu pobytu na urlopie za granicą i w Polsce. Dwa zarzuty dotyczą korzyści osobistych w postaci zaspakajania potrzeb seksualnych.

Karapyta został zatrzymany przez CBA 22 kwietnia. Dwa dni później lubelski sąd aresztował go na trzy miesiące, zastrzegając, że ten środek zapobiegawczy ulegnie zmianie, z chwilą złożenia 60 tys. zł poręczenia majątkowego. Karapyta wpłacił kaucję i wyszedł na wolność. Przed sądem nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów.

CBA wystąpiło o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec lubelskiej sędzi, która w pierwszej instancji rozpatrywała wniosek prokuratury o aresztowanie Karapyty. Jak mówił PAP rzecznik CBA Jacek Dobrzyński, Biuro miało wątpliwości, co do decyzji sądu, a sposób w jaki została podjęta i zakomunikowana naruszył powagę i godność sądu, świadczył o możliwym braku bezstronności.

Ozimek poinformował, że skarga, skierowana przez CBA do ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, trafiła do zastępcy sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Lublinie.

Ozimek wyjaśnił, że minister sprawiedliwości nie skorzystał z przysługującego mu prawa i nie zażądał podjęcia czynności dyscyplinarnych wobec sędzi.

"Takiego żądania nie było. To pismo zostało potraktowane jako skarga i dlatego zastępca rzecznika dyscyplinarnego rozpoznaje tę sprawę w trybie skargowym. Podjął czynności wstępne do wyjaśnienia, czy okoliczności zawarte w tym piśmie faktycznie zaistniały i czy ewentualnie mogą stanowić podstawę do podjęcia czynności dyscyplinarnych" - wyjaśnił Ozimek.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE