Sprawdzą różnice w płacach kobiet i mężczyzn

Najwyższa Izba Kontroli w marcu ma zacząć kontrolę różnic między zarobkami kobiet i mężczyzn w sektorze publicznym - poinformowali wspólnie pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz i prezes NIK Jacek Jezierski.
Sprawdzą różnice w płacach kobiet i mężczyzn

W kancelarii premiera odbyło się seminarium specjalistów, które - jak powiedział Jezierski - umożliwi NIK lepsze przygotowanie badania. - Chcemy w tej kontroli sprawdzić, jak w szeroko pojętym sektorze publicznym traktowane jest wynagrodzenie, czy nie jest to przypadkiem jeden z czynników dyskryminujących - powiedział dziennikarzom po seminarium prezes NIK.

- Chcemy tę kontrolę zacząć niebawem, już w marcu, i mamy nadzieję, że do lata ją skończymy - tak żebyśmy mogli zaprezentować wyniki pod koniec lata - dodał.

Czytaj też: Płace 2012 w podziale na regiony

Kontrola NIK obejmie administrację rządową (ministerstwa i urzędy wojewódzkie), urzędy jednostek samorządu terytorialnego, spółki komunalne oraz jednoosobowe spółki Skarbu Państwa. Będzie prowadzona także w biurze pełnomocnika rządu ds. równego traktowania. Kontrola koordynowana obejmie 5 województw: małopolskie, opolskie, śląskie, świętokrzyskie i wielkopolskie.

Kontrola znalazła się planie NIK na ten rok z inicjatywy pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz. Podkreślała ona w poniedziałek, że luka płacowa, czyli średnia różnica pomiędzy zarobkami kobiet i mężczyzn, jest jednym z tych tematów równościowych, które nie budzą kontrowersji, bo powszechnie jest uznawana za niesprawiedliwą.

- W Europie średnio luka płacowa, czyli różnica pomiędzy zarobkami kobiet i mężczyzn, wynosi ok. 17 proc. W Polsce według ostatnich badań ta luka jest podobna, wynosi ok. 15 proc. według metodologii, która jest najczęściej stosowana - mówiła Kozłowska-Rajewicz.

Socjolog z PAN prof. Henryk Domański, jeden z uczestników seminarium w kancelarii premiera, tłumaczył, że badaniu trzeba odróżnić lukę płacową od dyskryminacji. Ta ostatnia występuje, gdy różnica w płacach kobiet i mężczyzn występuje nawet po wzięciu poprawki na czynniki, które są racjonalnie uzasadnione - np. poziom wykształcenia lub stanowiska. Domański ocenił poziom dyskryminacji w płacach kobiet i mężczyzn w Polsce na 5 do 8 proc.

Zarówno Domański, jak i Kozłowska-Rajewicz podkreślali, że kontrola NIK po raz dostarczy metodologii do badania luki płacowej i dyskryminacji w zarobkach w Polsce. Z tego powodu pełnomocniczka rządu nazwała też kontrolę NIK przełomową.

W Polsce przepisy zakazujące dyskryminacji w wynagrodzeniach ze względu na płeć znajdują się zarówno w konstytucji, jak i w kodeksie pracy; odpowiednie regulacje zawarto też w prawie europejskim. Zdaniem Kozłowskiej-Rajewicz kontrola NIK jest jednym z narzędzi, by likwidować lukę płacową. - W tej chwili mamy przepis, że nie wolno dyskryminować, ale nie mamy jak sprawdzić, czy ten przepis jest wykonywany. Jeżeli pracodawcy wiedzą, że mogą być skontrolowani z wykonywania kodeksu pracy, wtedy bardziej chętnie to wykonują - oceniła pełnomocniczka rządu.

Jak poinformował Hubert Wojtach z KPRM, z analizy dotyczących 122 tys. członków służby cywilnej wynika, że na wyższych stanowiskach w tym korpusie 50 proc. stanowią kobiety, a różnice w wynagrodzeniach są na poziomie 2-5 proc., czyli ok. 300-400 zł na niekorzyść kobiet. Z kolei na najwyższych stanowiskach w hierarchii - dyrektorów generalnych ministerstw, urzędów centralnych i wojewódzkich - różnica na korzyść kobiet wynosi ok. 1000 tys. zł.

Jak z kolei poinformował rzecznik prasowy NIK Paweł Biedziak, wśród pracowników Izby jest niewielka, wynosząca 1,25 proc., luka płacowa na korzyść kobiet.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE