Stocznia MW w Gdyni nadal będzie produkować

Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. zapowiedziała podjęcie działań dla utrzymania produkcji w Stoczni Marynarki Wojennej SA. W czwartek sąd ogłosił tzw. upadłość likwidacyjną stoczni. Zakład stracił płynność finansową.
Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. (ARP) posiada 99 proc. akcji stoczni MW; pozostałymi dysponuje Ministerstwo Obrony Narodowej.

Rzeczniczka prasowa ARP, Roma Sarzyńska-Przeciechowska poinformowała na stronie agencji, że "w wraz z syndykiem masy upadłości stoczni oraz z MON podejmie działania dla utrzymania mocy produkcyjnych stoczni". Jak wyjaśniła, celem tych działań będzie "zapewnienie w zakładzie budowy, modernizacji i remontów okrętów Marynarki Wojennej RP". W swoim komunikacie Sarzyńska nie wyjaśniła, jakie to będą działania.

Przez prawie półtora roku spółka była w tzw. upadłości układowej. W czwartek Sąd Rejonowy w Gdańsku zmienił opcję postępowania upadłościowego stoczni z postępowania upadłościowego z możliwością zawarcia układu z wierzycielami, na postępowanie upadłościowe likwidacyjne.

Prezes Stoczni MW Roman Kraiński powiedział PAP, że "sąd musiał tak zrobić, bo zakład utracił płynność finansową". Sąd ustanowił też syndyka masy upadłościowej stoczni; została nim Magdalena Smółka.

Przewodniczący Rady Pracowników stoczni Tadeusz Szymelfenig poinformował PAP, że na spotkaniu syndyk zapewniła przedstawicieli spółki, iż "produkcja w zakładzie będzie kontynuowana, a jeżeli stocznia odzyska płynność finansową, to sąd może przywrócić opcję upadłości ugodowej".

Powiedział, że w poniedziałek pracownicy stoczni planują pikietować w godz. 12-15 przed Ministerstwem Obrony Narodowej w Warszawie.

Od grudnia 2009 r. stocznia Marynarki Wojennej znajdowała się w upadłości układowej. Realizowany był program restrukturyzacji, polegający głównie na sprzedaży zbędnego majątku, redukcji zatrudnienia i zwiększeniu kontraktacji zamówień. W 2010 roku zwolniono ok. 200 osób; z obecnie pracujących 1068 osób w najbliższych miesiącach prace miało stracić ok. 400 osób.

Stocznia MW w Gdyni w 2006 r. dwukrotnie straciła płynność finansową. Sytuacja stoczni poprawiła się po redukcji zatrudnienia i komercjalizacji zakładu.

Wiceminister MON, Marcin Idzik powiedział PAP, że upadłość stoczni to szansa "na zbudowanie przedsiębiorstwa, w którym będzie mniej białych kołnierzyków, a więcej robotników". Podkreślił, że resort obrony potrzebuje Stoczni Marynarki Wojennej.

Stocznia ma ponad 800 wierzycieli. Nie jest podawana do publicznej wiadomości kwota całkowitego zadłużenia. Stocznia - oprócz zamówień MON - realizowała także kontrakty m.in. dla Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR oraz dla zleceniodawców z Belgii, Wielkiej Brytanii i Norwegii.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Czym jest populizm?
"Będzie więcej niebieskich kołnierzyków (robotników) niż białych".
Kiedyś sukcesy polskiego przemysłu stoczniowego wynikały nie tylko z kursu walut i taniej siły roboczej - ale i pracowni projektantów, zdolnych konkurować na rynku światowym.
Mieli
...śmy w ostatnich latach jakiś hit stoczniowy?
NIedaleko Trójmiasta, w Finladii niedawno zbudowano najbardziej "wypasiony" statek pasażerski na świecie. Rewelacyjny wskaźnik euro za kilogram. Nie zastąpi tego remont kutrów - nawet torpedowych.
Kiedyś mieliśmy obok masówki kilka specjalizacji, może niszowych, lecz dobrze płatnych.
Tego się nie da dziś wystrajkowć ani przez parlament uchwalić.
O ile wiem, robotnicy bardziej cenią dobrego projektanta, niż członka Rady Nadzorczej z "S", zarabiającego tyle, co cała brygada - a zwykle mającego tylko "kupę do zrobienia"
Czy ich (nadzorców) zastąpią obok spawaczy których szanuję, ochroniarze? Czy projektanci?
rozwiń

czarny, 2011-04-11 16:56:44 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE