Strajk ostrzegawczy w marszałkowskiej spółce

Z Białegostoku i Sokółki nie wyjechało w piątek ponad 20 autobusów należących do PKS Białystok.
Strajk ostrzegawczy w marszałkowskiej spółce

Był to dwugodzinny strajk ostrzegawczy pracowników miejscowego PKS, którzy żądają przywrócenia do pracy zwolnionych związkowców.

Czytaj też: Samorząd przejmie spółki PKS

Chodzi o zwolnienie w ostatnich dniach przez zarząd PKS Białystok przewodniczącego Związku Zawodowego Kierowców oraz jego zastępcy.

Piątkowy strajk trwał dwie godziny, od 10 do 12. W tym czasie z Białegostoku i Sokółki nie wyjechały łącznie 24 autobusy, były to głównie kursy regionalne. Dodatkowo 15 autobusów miało opóźnienie, wyjechało dopiero po godz. 12, w tym odjeżdżający po godz. 11 autobus do Warszawy.

Jak poinformował kierownik działu przewozów w PKS Białystok Janusz Chraboł, pasażerom nie zorganizowano w tym czasie komunikacji zastępczej. Dodał, że godziny, w których odbył się strajk, to godziny, kiedy kursuje mniej autobusów, niż np. po południu, a ponadto w tym czasie jest znikoma liczba pasażerów.

Protest pracowników rozpoczął się już w środę. Wtedy kilkunastu związkowców ze Związku Zawodowego Kierowców i Solidarności rozpoczęło strajk głodowy.

Jak powiedział jeden z głodujących, zwolniony przewodniczący Związku Zawodowego Kierowców Mirosław Gil, powodem głodówki było zwolnienie dwóch osób przez zarząd PKS – jego i zastępcy przewodniczącego związku. Protestujący domagają się przywrócenia ich na stanowiska. Dodał, że na rozesłanych do pracowników listach poparcia podpisało się 80 proc. pracowników z Białegostoku i Sokółki, co – według niego – upoważniło ich do zorganizowania strajku.

Gil poinformował też, że protestujący nie zamierzają rozmawiać bezpośrednio z prezesem białostockiej spółki, a jedynie przez mediatora. W tym też celu skierowali pismo do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego, którego samorząd jest od niedawna właścicielem PKS Białystok.

Rzecznik marszałka województwa Jan Kwasowski potwierdził, że pismo z prośbą o mediację w tej sprawie wpłynęło kilka dni temu do urzędu. Jednak – jak dodał – związkowcy organizując w piątek strajk ostrzegawczy nie dali czasu marszałkowi, aby mógł zapoznać się z tą sprawą.

Według niego, osobą decydującą jest prezes spółki i do niego trzeba kierować wszelkie pytania. Związkowcy zapowiadają, że będą głodować do skutku. W planach mają też zorganizowanie strajku generalnego.

PKS Białystok zatrudnia około 400 osób. W dwóch skonfliktowanych z zarządem PKS związkach: Związku Zawodowym Kierowców i Solidarności działa ok. 140 pracowników, przeważnie kierowców.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE