Szefowie miast i gmin nieźle zarabiają

  • Przegląd prasy/Gazeta Krakowska
  • 10-09-2010
  • drukuj
Okazuje się, że wójtowie wielu małych i – wydawałoby się – niezamożnych gmin Małopolski zarabiają więcej niż niektórzy prezydenci i burmistrzowie.
Szefowie miast i gmin nieźle zarabiają

Na pierwszym miejscu naszego rankingu znalazł się prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Nic dziwnego – Majchrowski rządzi milionową metropolią, stolicą województwa. Za nim znaleźli się włodarze innych większych miast regionu: Zakopanego czy Tarnowa.

Kolejne pozycje w zestawieniu świadczą jednak o tym, że pensja wójta lub burmistrza nijak się ma do liczby mieszkańców czy wielkości danej gminy. Szefowie liczących niecałe 6 tys. mieszkańców Koszyce (pow. proszowicki) albo niewiele większych Lipinek (ok. 6,9 tys. obywateli, pow. gorlicki) zarabiają więcej niż prezydenci Nowego Sącza czy Oświęcimia.

Zarobki prezydentów, burmistrzów i wójtów ustalają radni gminni. To suma kilku składników: pensji zasadniczej, dodatków funkcyjnego, specjalnego i stażowego. Pensja zasadnicza i dodatek funkcyjny są limitowane tzw. ustawą kominową (do 8,7 tys. zł w przypadku prezydenta miasta powyżej 300 tys. mieszkańców), ale w tych ramach wysokość wynagrodzenia to suwerenna decyzja radnych.

Czesław Rakoczy, wójt Lipinek, który miesięcznie zarabia ponad 12 tys. zł brutto, chwali się, że są jednym z najlepszych samorządów w Polsce i rada to doceniła.

Notowany najniżej w naszym rankingu Tadeusz Klimek, wójt Lipnicy Murowanej, który zarabia 6162 zł, czuje się z kolei niedoceniony przez swoich radnych  – podaje „Gazeta Krakowska”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.